Finanse behawioralne – odejście od klasycznych finansów

Witam wszystkich. Zastanawialiście się kiedyś, czy ktoś naukowo wyjaśnił, czy faktycznie giełdą rządzi chciwość i strach? Czy mieliście czasem wrażenie, że po wystąpieniu danego zdarzenia mówiliście sobie „to było do przewidzenia”, lub „a mogłem kupić akcje X, to bym super zarobił”? Dziedzina finansów, nazwana finansami behawioralnymi, zajmuje się psychologicznymi aspektami inwestowania. Jest ona dość świeża – o ile klasyczna i neoklasyczna teoria finansów istnieje już wieki, o tyle finanse behawioralne dość niedawno stały się popularne i zdobyły swoją nazwę własną. O ile w poprzednich artykułach bloga bazowaliśmy na klasycznych finanach, często opartych o tzw. teorię portfelową Markowitza i założenia racjonalności inwestorów (no przecież kto z nas nie jest racjonalny!), o tyle w finansach behawioralnych okazuje się, że rzadko kto z nas jest racjonalny – nawet wielcy zarządzający ogromnymi funduszami są tylko ludźmi. I faktycznie, strach i chciwość odgrywają ogromną rolę w tańcu z inwestowaniem. Zapraszam do lektury.

network-behavioral-analysis

Czytaj dalej

Taniec z bankructwem, czyli kredytowanie biznesu i zarządzanie długiem firmy

Witajcie. Dzisiejszy artykuł w całości dotyczyć będzie ważnego aspektu biznesu, jakim jest kredytowanie działalności. Uważam, że zapamiętanie wskazówek, które tu się znajdą pozwoli Wam uniknąć wielu problemów związanych z zarządzaniem Waszym biznesem w przyszłości.

rys-99

 

 

 

 

 

 

Czytaj dalej

Opinia o wyborach w USA

Dzisiaj napiszę kilka zdań na temat wyborów w USA. Faktem jest, że demokracja przechodzi kryzys. Ludzie nie do końca wiedzą, czego chcą, a ci, którzy idą głosować nie do końca rozumieją, na kogo głosują. Nie mówię, że wybór Trumpa jest dobry czy zły. Interesuje mnie podejmowanie decyzji przez obywateli. Prawdą jest, że decyzjami tłumów sterują osoby często ze świata polityki, powiązane z czwartą władzą, czyli telewizją. Zobaczcie, jaka nagonka była na Trumpa, a jak była wspierana Clinton. We wszystkich sondażach np. polskie media wyróżniały Clinton, starając się w ogóle nie poruszać (albo poruszać w bardzo niewielkim zakresie) jej wpadki jako sekretarz stanu etc. Trump natomiast był smarowany równo. Mimo wszystko wygląda na to, że własnie Trump zostanie prezydentem USA.

Cofnijmy się trochę w czasie i przyjrzyjmy się Brexitowi. Sytuacja bardzo podobna – media kreowały zwolenników pozostania UK w UE, natomiast krytykowały zwolenników Brexitu. Tego dnia, w którym był Brexit postanowiłem zaryzykować otwierając krótkie pozycje na spadek indeksu S&P500, z racji faktu, że naprawdę wbrew temu co mówi TV wierzyłem w Brexit. Oczywiście zabezpieczyłem pozycje zleceniami stop loss na kilku poziomach. Nawet bukmacherzy obstawiali pozostanie UK w UE. Do końca tego czerwcowego dnia wszystkie media trąbiły o sukcesie pozostania UK. Tymczasem w nocy okazało się, że jest zupełnie inaczej. Nastąpił duży wstrząs na rynkach finansowych. Stop lossy zamknęły część zleceń (bo do samego końca niepewności wyniku indeksy pięły się silnie w górę!), zaś ten ogromny spadek, który pozwolił dobrze zarobić, zneutralizował straty na zamkniętych pozycjach, które przy odrobinie „bardziej stalowych” nerwów także miałyby stop lossy na bardziej ryzykownych poziomach pozwalając dobrze zarobić.

Obecnie nasza telewizja krytykuje PiS i ich sympatyków, pokazując w dobrym świetle opozycję. Niestety, większość obywateli nadal będzie głosowała na PiS. Nie dlatego, że lubią Kaczyńskiego, ale dlatego, że PiS daje im szanse na większe wsparcie socjalne. Sympatycy PiS, najczęściej ludzie mniej zamożni, nie zastanawiają się, skąd te pieniądze się biorą. Ich interesuje fakt, że coś się zmieniło i coś ugrali. To samo dotyczy zwolenników Brexitu – według nich UE jest zła, dlatego głosowali za wyjściem UK z Unii. Pytanie, czy  zastanawiali się nad długoterminowymi konsekwencjami swoich działań? Spójrzmy na USA. Trump kontrowersyjnie zaproponował zrobienie porządków w wielu sferach życiowych amerykańskich obywateli. Amerykanie tego chcieli, ale żaden inny polityk nie odważył się na tak daleko idące propozycje – ciekawe dlaczego?

Co łączy te trzy opisane wyżej historie? Po pierwsze, demokracja nie jest dobra. Chwali się, że ludzie chcą łamać status quo, problem w tym, że nikt nie mówi tym ludziom o dalekosiężnych konsekwencjach ich decyzji – w przypadku Trumpa destabilizacja równowagi na świecie, Brexit grozi osłabieniem gospodarki Wielkiej Brytanii i tym samym narażeniem na duży kryzys, PiS natomiast długoterminowo zmierza do załamania gospodarczego w Polsce – finansowanie budżetu przez obłożenie bogatych wyższymi podatkami może spowodować wycofywanie się firm z Polski, zmniejszenie zatrudnienia i bankructwa przedsiębiorstw. Zmiana status quo powoduje wzrost zmienności różnorodnych czynników wpływających na dane zjawisko. Ludowi czasami nie da się wytłumaczyć zagrożeń, które z ich wyborów płyną lub nie chcą ich słuchać. Po drugie, media manipulują ludźmi. Osoby zwolennicy, które widzą, że Hillary wygra, że Brexit się nie uda, PiS przegra – siedzą spokojnie w domu. Ci którym mocno zależy na odwrotnym rezultacie pójdą z premedytacją do urn, bo są bardziej zmobilizowani. Efekt odwrotny od zamierzonego przez media, gdzie miało być tak, że skoro kreowane na przegrane zdarzenia nie ziszczą się, to ich zwolennicy nie podejmą woli walki. Tymczasem walka jest podejmowana, co prowadzi do trzeciego punktu podsumowania: ludzie chcą zmian i mają dość obecnej równowagi. Mogę wnioskować, że jest to powodowane niepokojem, jaki towarzyszy obecnej sytuacji – ludzie mają poczucie, że nic się nie zmienia, jest zbyt stabilnie. Jednocześnie jest źle. A władający boją się narazić swoim poplecznikom występując przeciwko nim. Zobaczcie, jak Cameron, „zwolennik” Brexitu, nawawiał do referendum. On nie wierzył, że ludzie zagłosują na TAK. Do czasu, kiedy pojawiły się wyniki. Wtedy podał się bardzo szybko do dymisji.

Wszystko to pokazuje, jak zakłamane mogą być elity władzy, które starają się przekonać mediami do „słusznych” wyborów. Ostatnimi czasy przełomowo tłumy nie głosują tak, jakby chciała tego elita. A to nie wróży dobrze. Elita nie będzie stała z założonymi rękoma obserwując nieposłuszeństwo tej liczniejszej strony barykady. Nie będę próbował przedstawiać moich domysłów, co z tego może wyniknąć.

Pozdrawiam.

 

Ciosy poniżej pasa – przychody, wpływy i należności, koszty, wydatki i zobowiązania

Dzisiaj przedstawiam dość banalny temat, ale istotny z punktu widzenia początkującego biznesmena – różnice między rachunkiem zysków i strat a przepływami pieniężnymi. Przykłady zagrywek na utrzymanie się na powierzchni, niekoniecznie fair, a często na granicy prawa. Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej

Szklana ściana

Nie spodziewałem się, że spotka mnie to akurat w tym roku, a jednak. Zaproponowałem nazwę „szklana ściana” jako łatwiejszą i bardziej przyjemną nazwę dla tzw. „dopchania się do koryta” – i nie chodzi tutaj o dopchanie się w taki sposób, przez kolesiostwo, ale przez uczciwą konkurencję. Okazuje się, że jednak się nie da. W artykule wyjaśniam o co chodzi. Zapraszam do czytania.

Czytaj dalej

UK wychodzi z UE

Ten dzień będzie opisywany na kartach wielu książek o historii. Kolejny socjalistyczny byt zaczyna się rozpadać. Wyjście, które nie udało się grekożebrakom (niestety, tak trzeba nazwać Grecję, która wyżebrała kolejne kapitały z UE), udało się silnemu i zmotywowanemu narodowi jakim są wyspiarze. Jestem pewien, że Wielka Brytania skorzysta na wyjściu z Unii – jedynie krótkoterminowo może przeżyć szok. Dokładnie tak, jak podczas restrukturyzacji przedsiębiorstw – nikt nie chce zmian, dopóki zmiany nie zaczną działać. Zarząd trzyma się status quo bo boi się zmiany. Na pewno za reorganizację trzeba zapłacić – ale jest to płatność krótkoterminowa. W średnim i długim terminie UK zyska, ponieważ odcięła sobie rękę zarażoną gangreną eurosocjalistyczną. Tam, gdzie ktoś zyskuje, ktoś musi tracić. Tak też jest w parze UE-UK. Zobaczymy co stanie się z Unią w ciągu kilku najbliższych lat. Jestem pewien, że nic dobrego – ale wtedy to UK będzie górą, wyprzedzając problemy krajów eurokołchozu. Quo vadis Unio? Quo vadis Polsko? Trzeba być silnym psychicznie, obserwować rynek i szukać okazji :-). Gratuluję wzmocnienia fundamentów portfela tym, którzy korzystając z wpisów na blogu dotyczących kształtu „inwestycyjnego wazona” trzymają środki w żywym złocie – zbudowaliście silną podstawę. Warto zastanowić się, czy nie można tej kwestii jakoś wykorzystać. Pozdrawiam.