Co teraz robię i jak bloga stosuję w praktyce

Cześć! Minął jakiś czas od ostatniego wpisu – faktycznie nie było możliwości żeby zająć się blogiem i omówić następny temat. Szczerze powiedziawszy to obecnie(pisząc ten artykuł) także mam problem czasowy – dużo się ostatnio dzieje, poza tym zbliżają się święta, domykanie najważniejszych rzeczy osobistych i biznesowych przed końcem roku. Dlatego też nie będę rozwodził się nad kolejnymi meandrami biznesu, tylko streszczę co obecnie robię i jak informacje z bloga stosuję w praktyce. Wpis co prawda krótki, ale jakże praktyczny. Zapraszam.

W kwestii biznesowej ruszają tematy, na które od dawna zbierałem siły i energię: w listopadzie uruchomiłem aż trzy nowe podmioty gospodarcze! Bieganiny co nie miara, ale ważne, żeby pchać to życie do przodu. Po pierwsze i długoterminowo najważniejsze, udało mi się skompletować dokumenty i złożyć wniosek o wpis na listę syndyków licencjonowanych. Jako, że specjalizuję się (zarówno w praktyce, jak i w teorii (piszę doktorat)) w tematyce restrukturyzacji przedsiębiorstw z problemami finansowymi, w tym także upadłościami, przekształciłem moją przez jakiś czas zawieszoną działalność w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (w dużym skrócie – de facto zamknąłem działalność i powołałem nową spółkę). Spółka została utworzona przeze mnie i przez mojego wieloletniego partnera biznesowego i ma na celu doradztwo w zakresie:

– restrukturyzacji gospodarczej (zarówno przedupadłościowej jak i tej przekształceniowej, mającej usprawnić procesy w firmie, poprawić strukturę organizacyjno-prawną itp., zwiększać zyski i rentowność)
– inżynierii finansowej, w tym pozyskiwania finansowania
– doradztwem dla wierzycieli oraz przedsiębiorców zagrożonych upadłością – w tym także asysta bieżąca w ich sprawach oddłużeniowych czy też windykacyjnych, a także szukaniem chętnych zarówno dużych inwestorów strategicznych, finansowych, branżowych na spółki, które mamy na warsztacie
– handlem(czytaj: inwestowaniem) nieruchomościami (oczywiście że tak!)

Przygotowanie rozsądnej umowy spółki, żeby pogodzić interesy zarówno mojego wspólnika (jak bardzo ważne jest zaufanie między wspólnikami w spółce dowie się jedynie ten, kto taką będzie zakładał) jak i moje jest niezwykle złożonym procesem analizy sytuacji i „co by było, gdyby…?”. Warto przestudiować bloga i pomyśleć jak Wy byście rozegrali taką umowę.

Nie mówię już o rejestracji spółki w KRS, Urzędzie skarbowym i całej tej otoczce lokalowo-księgowej. Spółka z o.o. to także koszt. Musicie myśleć jak zrobić, żeby nie przepłacać na starcie działalności, kiedy każda złotówka powinna zostać wydana rozsądnie. (negocjacje z księgową, koszty biura, inne koszty? – co można zrobić, żeby niektóre z tych płatności przesunąć w czasie tak, aby płacić w momencie pokazania się przychodów?).

Spółka obecnie czeka na wykonanie pierwszego zlecenia, które mam nadzieję pojawi się już wkrótce. A może spółka zakupi jakiś ciekawy grunt bądź budynek?

Kolejne dwie spółki to spółki deweloperskie (tzw. spółki CELOWE). Spółki realizujące właściwie mikro inwestycje, ale z racji tego, że są to póki co deweloperskie tematy „ćwiczebne”(nie porywam się od razu na bloki), należy zobaczyć jak wszystko się poukłada i jaki zysk osiągniemy (20, 50 czy 200% 😉 ).
Budujemy 4 domy pod Warszawą oraz 17 domów pod Częstochową. Na ten moment została podpisane umowy spółek – bez rejestracji. Także spółki są obecnie w tzw. „organizacji”. Mogą nabywać i zbywać prawa, pozywać i być pozywane, ale dopóki nie otrzymamy pozytywnej opinii bankowej (właściwie taką mamy, ale musimy dograć kilka elementów „planowych inwestycji” – wykonanie projektów budowlanych, zebranie wymaganych pozwoleń, zgromadzenie swojego (lub pożyczonego, zainwestowanego) kapitału na wkład własny (pomijając grunt) – który jest potrzebny na zapewnienie odpowiedniej płynności dla naszych inwestycji, a o którym wielu budowlańców zapomina.

Tutaj drodzy czytelnicy chcący rozpocząć swoją przygodę z inwestowaniem macie pole do popisu – chętnie przyjmiemy partnera i oddamy część zysku deweloperskiego lub też wyemitujemy specjalne limitowane obligacje ale tylko dla 1 lub 2 osób, ze względu na małą skalę biznesu. Nie jest to oferta, jeżeli chcielibyście poznać szczegóły proszę o kontakt np. w komentarzu, odpiszę na maila. Pamiętajcie, że inwestowanie to RYZYKO – nie ma zysku bez ryzyka!

Jak widzicie, każde przedsięwzięcie realizowane jest w oddzielnym pudełku (spółce) – tak, aby jedno nie wpływało na drugie. Jest to niezmiernie ważne z punktu bezpieczeństwa prywatnego majątku a także majątku naszych partnerów – wszędzie może być przecież niepowodzenie. Niesprzedanie na czas budynków w jednej inwestycji spowodowałoby niemiłe konsekwencje dla nas – bank mógłby sprzedać naszą inwestycję za bezcen, a może kazałby coś dorzucić z innych naszych działalności. Jesteśmy jednak dobrej myśli i wierzymy w nasze przedsięwzięcia (inaczej byśmy nie angażowali się w takie inwestycje). Jeżeli ktoś chce zacząć to jest to dobry moment na spróbowanie swoich sił w biznesie i obserwowanie, jak Wasz kapitał ROŚNIE.

:-).

Jakbyście mieli jakąś propozycję na temat inwestowania, czekam. W wolnej chwili postaram się coś nakreślić. Pozdrawiam!

 

9 myśli nt. „Co teraz robię i jak bloga stosuję w praktyce

  1. Witam.
    Blog swietnie sie czyta. Powoli tworzy sie ciekawy material na ksiazke.
    Pytanie: jakie sa, o ile to nie jest tajemnica, bariery wejscia dla potencjalneego inwestora?

    • Witam! Należałoby przeznaczyć ok.200-300 tys. zł. Ale w ten chwili mam już potencjalnego mocno zainteresowanego partnera, więc ewentualnie czekajmy na kolejne projekty. Mimo wszystko jeżeli kwoty nie straszą to zapraszam do zostawienia kontaktu, przedstawieniu swojej osoby drogą mailową. Jeżeli partner się wycofa lub będą jakieś alternatywy które warto rozważyć pod kątem inwestycyjnym to na pewno dam znać.

      • Dziękuję za odpowiedź.
        Spodziewałem się mniej więcej takiego przedziału. Nie ukrywam, że dla mnie, przy poziome moich obecnych projektów, jest za wcześnie.
        Niemniej pozwolę sobie kibicować i prosić o opisanie projektu na blogu. Oczywiście z zachowaniem pewnej dozy tajemnicy.
        Byłaby to świetna lekcja tworzenia/prowadzeniana biznesu na żywym organizmie.

        • Na pewno byłaby to świetna lekcja(i jakże cenna), jednak korzystając ze statusu spółki prywatnej (a nie publicznej) nie mogę (i nie chcę) ujawniać moich operacji szerszemu gronu osób. Może się przecież zdarzyć, że wśród czytelników są właściciele spółek deweloperskich i będą chcieli korzystać z podobnych schematów, niestety to jest know-how finansowe i wiąże się z ceną za udostępnienie 😉 jak to w świecie kapitalistycznym bywa. Zostanę więc przy omawianiu ogólnych schematów, a jeżeli ktoś byłby zainteresowany pogłębieniem swojej wiedzy lub wdrożeniem w swoje przedsięwzięcia zawsze może skorzystać z usług doradczych mojej spółki :-). Pozdrawiam.

          • O.K. Rozumiem i szanuje takie stanowisko. Niemniej blog duzo traci na tresci praktycznej wpisujac sie w mase blogow teoryzujacych.

            Moze uda sie uprosic Autora o opisanie realnych problemow, ktore moze napotkac spolka na roznych etapach dzialalnosci?

          • Zeno, dzięki za komentarz. Cóż, ten blog głównie porusza kwestie praktyczne, ale takie które już się odbyły w sensie „wdrożenie i skutek”. Z wpisów można czerpać garściami, ale tylko wtedy, kiedy biznes uprawia się w rzeczywistości. Nawet najlepsza praktyka zawsze będzie czymś wirtualnym dla kogoś, kto nie podejmie wyzwania zainwestowania własnych środków. Jeżeli chodzi o konkretne sytuacje biznesowe to owszem możemy je omawiać, ale już bardziej doradczo i prywatnie. Blog ma na celu rozpalenie w czytelnikach chęci inwestowania, reszta przyjdzie z wprawą i własnym doświadczeniem. To tak, jakby dla kogoś kto nie jezdzi na rowerze opowiadać jak się wchodzi w zakręt. Dopóki nie wsiądzie się na rower, nie można tłumaczyć zakrętów. :). Jeżeli prowadzisz własny biznes i szukasz doradztwa, chętnie się podejmę :). Jeżeli na ten moment poszukujesz tylko informacji, to mocno zapraszam do śledzenia bloga. Na pewno będą jeszcze wpisy o tym, jakie trudności mnie napotkały przy prowadzeniu biznesu. Póki co mogę powiedzieć(w odniesieniu do spółek które powołałem), że KRS odrzucił mój wniosek o rejestrację spółki, ponieważ umowa spółki ma złe zapisy. W praktyce bardzo często wpisuje się dużo pozycji PKD, żeby w razie czego można było przeprowadzić różne operacje gospodarcze (wpisać coś w koszty, czy też przebranżowić się bez ponoszenia dodatkowych kosztów). Wniosek został odrzucony, bo lekko przesadziłem(rozpędziłem??): jako jeden w kilkudziesięciu przedmiotów działalności wpisałem „Otwarte fundusze emerytalne, reasekuracja, zarządzanie rynkami kapitałowymi”, co jest zarezerwowane wyłącznie dla spółek akcyjnych. Na szczęście notariusz nieodpłatnie zmieni akty notarialne :), a 600zł opłaty KRS zwraca.

    • Cześć. Inicjatywa szczytna i możliwe że dochodowa (w końcu nieruchomości :)), ale niestety nie zaryzykowałbym angażować w nią jakichkolwiek pieniędzy. Powody są dwa: crowdfunding nie jest w PL do końca sprecyzowany, tym bardziej jeżeli mówimy o zbiorowym inwestowaniu, a nie dotowaniu (jak to ma miejsce w standardowym crowdfundingu). Generalnie kierowanie oferty do grona osób powyżej 99 jest już nielegalne bez kontroli KNF. Po drugie wejście na poziomie 10 000 zł pokazuje, że szukają raczej „drobniutkich” graczy, a to nie jest dobre jak się „duzi” nie interesują. I po trzecie najważniejsze, jak miałem to okazję wielokrotnie podkreślać, powierzanie środków w coś, nad czym NIE MA się kontroli, jest okrutnym błędem. Dla mnie jest to równoznaczne z Amber Gold. Co innego gdyby udział zezwalał na określony wpływ w przedsięwzięciu-odwołanie zarządu, itp.(oczywiście dla nich to jest strzał w kolano, bo to oni tracą kontrolę). Tutaj czegoś takiego nie ma. Powierzając środki funduszom zalegalizowanym przez KNF mamy kontrolę państwową. Dopóki ta spółka nie zostanie uwzględniona na bezpiecznej liście KNFu całkowicie odradzam.
      Minimalny wkład 10 000. Zakładając, że przeciętny wkład wyniesie 30 000zł, to przy wartości kamienicy na poziomie 9 000 000 zł (wychodzi, że musi wziąć udział w akcji finansowania 300 osób). Każdy inwestor to dodatkowy problem i osoba chcąca mieć wpływ na spółkę. Oczywiście malutki tego nie zrozumie i będzie widział tylko zysk – ciesząc się, że ma inwestycję pasywną bo ktoś zarządza jego kasą na wysoki procent. Niestety, bardzo złe myślenie. Poza tym możliwe, że zarządzający lub powiązane z nimi osoby będą skupowały kamienice np. na aukcjach komorniczych za 66% ceny, a sprzedawały za 100% wartości takiemu funduszowi. Trzeba zastanowić się jak to miałoby wyglądać. KSH mówi o tym, że zgoda na nabycie bądź zbycie nieruchomości wymaga uchwały wspólników a to kolejny problem przy tak rozdrobnionym udziale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *