Biznes partner, wspólnik – jaki powinien być

Witajcie. W dzisiejszym artykule postaram się poruszyć bardzo istotną kwestię dotyczącą dobierania partnerów biznesowych. Jest to niezmiernie Ważna sprawa przy każdym biznesie, bo nieważne jak dobrze będzie się Wam wiodło, czy też nieważne jak bardzo źle będzie Wam iść, prawidłowo dobrany wspólnik pozwoli Wam uniknąć mnóstwa kłopotów – w przypadku sukcesu przedsięwzięcia np. problemów z przejęciem udziałów bądź niedzieleniem się zyskami, a w przypadku porażki np. podziałem odpowiedzialności.

Było już kilka postów odnośnie współpracy biznesowej między udziałowcami. Omawiałem sytuacje, w których jedna osoba ma pomysł, druga ma pieniądze. Razem muszą połączyć siły, znaleźć wspólny kompromis przy dzieleniu się udziałami oraz opisać reguły partnerstwa (np. mniej udziałów, ale udziały uprzywilejowane co do dywidendy, itp.).

Czasem jednak jest tak, że obie strony mają pieniądze i chcą uczestniczyć we wspólnym przedsięwzięciu. Powodów takiego stanu rzeczy może być przecież kilka:

1. Przedsięwzięcie jest na tyle duże, że wchodzenie w pojedynkę jest niemożliwe ze względów finansowych.
2. Przedsięwzięcie jest na tyle duże i skomplikowane,  że wchodzenie w pojedynkę jest zbyt ryzykowne.
3. Przedsięwzięcie jest tak złożone, że wchodzenie w pojedynkę jest niemożliwe technologicznie.
4. Przedsięwzięcie wymaga doświadczenia, należy wobec tego znaleźć partnera z referencjami i potrzebnym doświadczeniem.
5. Przedsięwzięcie będzie lewarowane kredytem, jednakże w pojedynkę nie ma się zdolności albo odpowiednich zabezpieczeń, akredytyw, poręczeń.
6. Inne, podobne przypadki.

Dla niektórych osób jest to bardzo ciężka sytuacja – oddać(lub podzielić) władzę i kontrolę. Wyobraźmy sobie przykładową sytuację z punktu 4. Masz 100 mln złotych kapitału i nastąpił boom na gaz łupkowy. Wiesz, że branża ma ogromne perspektywy, masz zrobiony research, ale zero doświadczenia. Są jednak firmy, które mają doświadczenie jako podwykonawcy zachodnich koncernów, jednakże nie mają tyle gotówki, żeby rozpocząć poszukiwania samodzielnie – powiedzmy, mają 15 mln złotych kapitału. Doradca pośrednik z którym współpracujesz powiązał Was i umówił na spotkanie. Jakie propozycje (zakładając, że obaj – zarówno Ty, jak i zarządzający i właściciele firmy konkurencyjnej nadajecie na tym samym kanale) zaproponowałbyś im w ramach współpracy – podział udziałów, obowiązków? Czy myślisz, że mając wiedzę zgodziliby się na podział udziałów 15/115 do 100/115? Albo nawet na 30/115 do 85/115? Czy na ich miejscu oddałbyś całkowitą kontrolę nad swoimi 15 milionami złotych obcemu człowiekowi? Jak pamiętamy, ten kontroluje przedsiębiorstwo, kto ma co najmniej 50%+1 udziałów. Na jakie warunki musiałbyś przystać, a na jakie oni by się zgodzili? Może warto rozważyć konsorcjum? W takich przypadkach doradcy są niezwykle ważni, bo podejmowanie decyzji samemu może narobić bardzo dużo szkód. Więcej oczu to więcej perspektyw i punktów widzenia.

Sytuacja nr 5. Dotycząca np. przedsięwzięć deweloperskich – jedna firma ma pieniądze (na zaspokojenie rat kredytu deweloperskiego), ale nie ma zabezpieczeń rzeczowych (powiedzmy, typowa firma usługowa). Najlepiej znaleźć kogoś powiedzmy z gruntem, który chcemy kupić, zaproponować mu cenę najniższą ale taką, żeby sprzedającemu pasowała, i zaproponować realizację wspólnego przedsięwzięcia. W banku pokazujesz zabezpieczenie (grunt), pokazujesz zyski swojej firmy (potrzebne do kredytu) i gotowe, można jechać z inwestycją. Hola! Nie jest to w ogóle takie proste! Po pierwsze, niech nikomu nie przyjdzie do głowy (jak nie znajdzie się człowiek z gruntem) zastawiać własnego domu jako zabezpieczenie kredytu w takim przedsięwzięciu! Już o tym pisałem tutaj.

Po drugie, dojście do porozumienia z człowiekiem z gruntem może wcale nie być takie proste. Szczególnie, jak jest to ktoś obeznany w biznesie i zna zasady tej gry. Oczywiście i jedna i druga strona może chcieć dobrze, może starać się o sytuację sytuację win-win. Ale złe zawarcie umowy dla sprzedającego grozi utratą gruntu i nieodzyskaniem kasy (przykładowo – deweloper bankrutuje; jest katastrofa budowlana; ktoś wyprowadzi ze spółki pieniądze, a kredyt zostanie – oczywiście to ostatnie jest nielegalne, ale na różnorodnych ludzi możecie trafić). Złe zawarcie umowy przez dewelopera grozi co najmniej zamrożeniem środków. Żyjmy jak bracia, a dzielmy się jak Żydzi.

Ja wychodzę z założenia, że w przedsięwzięciach, gdzie występuje dwa lub więcej podmiotów, każda ze stron powinna podzielić między siebie (niekoniecznie w tych samym proporcjach, a właściwie bardzo rzadko w tych samych proporcjach) 3 rzeczy:

1. ZADANIA
2. RYZYKO
3. ZYSKI

Każde zadanie może mieć dwa zakończenia – albo udało się zrealizować, albo nie udało się zadania zrealizować (nieważne, czy nie udało się zrealizować 5% zadania, 50% czy 100%). Trzeba bardzo dobrze opisać, co rozumiemy pod słowem „udało się” – bo każdy z partnerów może to słowo rozumieć inaczej. Dobry prawnik powinien nam pomóc. Kolejną rzeczą jest ryzyko – co strona ryzykuje, kiedy nie realizuje zadania lub ma „obsunięcie”. Jakie kary umowne czekają na partnera, który nie wywiązał się ze swoich obowiązków?
No i wreszcie zyski – jaki podział zysków, jakie punkty karne za złe wykonanie zadań, czy też premie za wykonanie zadań w stu procentach, przed czasem, lepiej niż się umawiano, itd.

Np. Robiąc przedsięwzięcie deweloperskie, gdzie jesteś właścicielem gruntu, wykonawca dostarcza materiały i robociznę, musicie się umówić, że podział zysków to powiedzmy 33% (koszt gruntu 1 mln) do 66% (koszt wykonania budynków z materiałem, koszty miękkie itp. to 2 mln), ale jeżeli wykonawca nie zmieści się w przewidywanych 12 miesiącach budowy, to każdy miesiąc zwłoki to np. +1% dla Ciebie. Tym samym jeżeli wykonawca skończy budowę po 20 miesiącach, podział zysków będzie wyglądał 41% do 59% mimo, że udziały nadal pozostają 33/66. Nie może przecież być tak, że wykonawca podpisze z Tobą umowę, a postanowi rozpocząć budowę za 2-3 lata. Dla Ciebie to jest strata (utrata wartości pieniądza w czasie!), ktoś musi za to ponieść odpowiedzialność. Ten +1% miesięcznie powinien zostać zdefiniowany kwotowo i najlepiej w umowie inwestorskiej zawrzeć klauzulę 777 (art. 777 kodeksu postępowania cywilnego, tzw. trzy kosy), gdzie bez rozprawy sądowej idziesz do komornika i egzekwujesz swoje pieniądze. Pamiętaj(!), żeby sprawdzić, jaki Twój partner-wykonawca wykorzystuje podmiot – znowu nawiązuję do artykułu Spółka opcją lub kontraktem terminowym. Bo może okazać się, że Twój partner założył podmiot „goły”, tzw. „krzak” lub „wydmuszka” i nawet gdyby zobowiązał się do zapłaty 100 mln złotych to nic mu nie zrobisz i nic nie otrzymasz. Ważne, żebyś zastrzegł możliwe warianty wypowiedzenia umowy, np. właśnie w przypadku, gdyby po podpisaniu wykonawca się rozmyślił. Jeżeli to jest spółka krzak, zabezpiecz się na jego koparce, samochodzie, hipotece – cokolwiek.
Zadanie-> Podział ryzyka -> Podział Zysków i Strat.

W tym wszystkim nieważne jest, czy przedsięwzięcie rozpoczynasz z osobą całkowicie nieznajomą, czy ze swoim kumplem z czasów szkolnych. Zawsze prawa i obowiązki powinieneś spisać w umowie, niczego nie robić na gębę. Możesz być naciskany, że „to jest niepotrzebne, tamto jest niepotrzebne”, „stary, no daj spokój, myślisz że zrobiłbym coś takiego?”. Niekoniecznie oznacza to złe intencje – zawsze może równie dobrze oznaczać niewiedzę. Widziałem już spółki gdzie przyjaciele z lat szkolnych, po latach wspólnych interesów, nagle stawali się silnymi wrogami. Myśląc, że Tobie to nie grozi, jesteś w błędzie.

W biznesie wygranym jest ten, kto kontroluje sytuację. Warto myśleć o różnych wariantach wyjścia z inwestycji. Pamiętajcie o tym przy szukaniu wspólnika. A jeżeli natraficie na równego sobie, świadomego partnera, niech każdy zabezpieczy wzajemnie swoje interesy, niech każdy wie, jakie zadanie powinien wykonać i ile będzie kosztowało nienależyte wykonanie zadania.

 

Pozdrawiam!

 

Jedna myśl nt. „Biznes partner, wspólnik – jaki powinien być

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *