Dlaczego bogaci się bogacą a biedni biednieją. Czy z pensji można być bogatym?

Przeczytałem dzisiaj artykuł na pb o człowieku nazwiskiem Pikett, którego książka na zachodzie stała się bestsellerem, a opowiada o nierównościach dochodowych i majątkowych między ludźmi. W sumie Pikett niczego nowego nie odkrył, powszechnie wiadomo że bogaci bogacą się coraz bardziej, a biedni stają się jeszcze biedniejsi. Jaki jest klucz do rozwiązania tego problemu? Jak być bogatym? Zapraszam do czytania.

Jeżeli mówimy bogaci się bogacą, to mamy na myśli sytuację, gdzie mając pewien majątek X, w kolejnych chwilach w przyszłości staje się on majątkiem większym od X. Mówiąc natomiast biedni stają się biedniejsi myślimy w kategoriach „coś biedny miał, a teraz ma jeszcze mniej”. O ile pierwsze wyrażenie jest ok, o tyle nad drugim warto się zastanowić. Czasami biedny będzie stawał się jeszcze biedniejszy nawet, gdy jego majątek, aktywa, rosną. I to jest klucz do tego, czy można nas zakwalifikować do biednych, czy do bogatych. Niektórzy przedsiębiorcy w Polsce, ku mojemu ubolewaniu, nie chcą doradztwa dla swoich firm, swoich majątków. Myślą, że jak zarabiają, to jest dobrze. Ale to wcale nie jest prawdą. Istotą jest szybkość zarabiania. Bogaty mając majątek 1zł za rok będzie miał 2 zł. Biedny mając 1zł może za rok mieć 0,80zł, a może 1,20zł i będzie biedniał. Do czego zmierzam? Otóż najważniejszą rzeczą w inwestowaniu (pomijając inżynierę finansową (dźwignię) i cashflow) jest stopa zwrotu. Stopa zwrotu określa „szybkość” zwracania się pieniędzy np. w ciągu roku.

Jeżeli przyjmiemy, że dobra dla nas stopa zwrotu to 4% rocznie, to każda inwestycja, która będzie przynosiła zwrot mniejszy niż 4%, będzie inwestycją złą. Jeżeli będzie to zwrot powyżej 4%, będzie to inwestycja dobra. Wracając do powiedzenia „biedni biednieją, a bogaci się bogacą” – można stwierdzić, że jest pewna stopa zwrotu, która rozgranicza dwa światy (biednych i bogatych). Nie mówimy o klasie średniej, bo klasa średnia to też ludzie na etatach (najczęściej), więc zaliczam ich do biednych (dużo zarabiają i niewiele mają – po  uwzględnieniu kredytów- pomówimy o tym na koniec).

Bogaci zarabiają powyżej średniej stopy zwrotu i ich majątki rozmnażają się szybciej. Biedni biednieją, bo ich majątek rozmnaża się wolniej. Jak myślicie, ile ta „średnia stopa” wynosi? Często, przy analizie inwestycji i szacowaniu jej zwrotu (np. metodą CAPM) jest uwzględniany współczynnik Rf, czyli tzw. stopa wolna od ryzyka. Finansiści założyli, że jest pewna stopa zwrotu Rf, która jest Risk Free. Można przyjąć, że Risk Free są obligacje skarbowe (5- lub 10-letnie). Czyli risk free wynosi obecnie ok. 4% rocznie. Ale risk free to nie jest nasza „średnia stopa zwrotu”, średnia stopa zwrotu jest na pewno wyższa.

Uwaga, Uwaga: Teraz chwila zadumy: na ile % pracują Wasze pieniądze? Czy jesteście „szczęśliwym” posiadaczem pieniążków na lokacie? Jeżeli na etapie RISK FREE (BEZ RYZYKA!) Wasze środki zarabiają mniej – to znak, że trzeba bardzo mocno zastanowić się nad sensem Waszych inwestycji.

Ok. Model CAPM zakłada, że do wzoru na liczenie rentowności przedsięwzięć powinniśmy wziąć pod uwagę dodatkowy współczynnik – Rm, czyli stopę zwrotu z rynku. Co oznacza Rm po naszemu? Chyba najwygodniej ją opisać jako stopa zwrotu z rynku akcji. O ile zdarzają się różne okresy, tj. hossy i bessy, Rm będzie pewnym punktem odniesienia do wszystkiego, co dzieje się na rynku. Jeżeli mamy hossę i Rm wynosi 20% rocznie, przyrównując nasze inwestycje do wartości Rm jeżeli osiągamy 20% i więcej, to dobrze. Jeżeli natomiast mamy bessę i Rm wyniesie 1% lub mniej, to jeżeli osiągamy wynik lepszy – to jesteśmy lepsi od rynku.

Zarówno Rf jak i Rm mają swoją amplitudę zmian – Rf w dość wąskim zakresie (chociaż w 1992r. wynosiło ok. 52% rocznie!) oraz Rm w znacznie szerszym – bowiem zależna jest od bardziej ryzykownych instrumentów, w tym przypadku akcji.

We wzorze na CAPM mamy wyrażenie dotyczące różnicy między Rm a Rf – ta różnica to premia za ryzyko inwestycji. Wracając do osób, które pasywnie inwestują swoje pieniądze(nie mam tutaj na myśli dochodu pasywnego tylko chodzi mi o odkładanie środków w skarpetę lub na lokatę) które rzadko kiedy przekraczają granicę Rf – to co dopiero mogą mówić o czymś takim jak PREMIA ZA RYZYKO!

Samo Rm uwzględnia wzrost naszego kapitału jaki chcemy osiągnąć na naszej inwestycji. Przykład: sąsiad chce pożyczyć od Ciebie środki (bo wie, że trzymasz w skarpecie) na 7% rocznie. Nie ma zabezpieczenia. Obiecuje spłacać Tobie comiesięczne raty. Ale Ty boisz się powierzyć obcej osobie swoich środków (wystawiasz je na 100% ryzyko!) na 7% rocznie. Możesz się zgodzić, ale jak sąsiad przystanie na 16% rocznie. Twoja premia za ryzyko wyniesie więc 16% – 4%(bony skarbowe) = 12%. Tyle nadwyżki zostanie dla Ciebie. Przykład 2: sytuacja ta sama, ale sąsiad zobowiązuje się obciążyć hipotekę swojego domu (wartego znacznie więcej niż kwota pożyczki) w zamian za kasę na 7% rocznie. Jaka może być Twoja odpowiedź? Możesz przystać na 7% rocznie. Będzie to dla Ciebie świetna inwestycja. Pytanie tylko, czy Twoje 7% jest większe od Rm w zakresie podobnych pożyczek czy nie??

No bo co jeśli inni pożyczają swoim sąsiadom pod zastaw domu na 8-9% rocznie? To oznacza, że Ty powoli się cofasz. Wbrew pozorom, Twoja premia za ryzyko jest filantropijna. Inni pożyczkodawcy się bogacą, a Ty biedniejesz(mimo, że zarabiasz!). Dysproporcja rośnie. Sprawdźmy, jak bardzo: zakładamy, że sytuacja przez 10 lat będzie zamrożona (tj. warunki rynkowe, gospodarcze, Rf i Rm się nie zmieniają). Dla uproszczenia, Ty pożyczasz 100 000 zł na 7%, wszystko płatne za 10 lat (brak wypłat miesięcznych, rocznych, itp.). Pożyczkodawca B pożycza 100 000 na 9% rocznie.

Po 10 latach stan waszych portfeli:
Ty: 196 715zł
B: 236 736zł

B ma 40% więcej niż Ty miałeś na początku. Nie znaczy to oczywiście, że stałeś się biedny. Jednakże w ostatecznym rozrachunku, jak w biegach długodystansowych, coraz bardziej odstajesz od czołówki i wyścigu nie wygrasz, jeżeli nie zrewidujesz swojej strategii.

No dobra. Czy już wiemy, jaka jest stopa zwrotu rozgraniczająca biednych i bogatych? Myślę, że odpowiedzi wprost, że to będzie tyle a tyle nigdzie nie znajdziemy. Każdy rok jest inny, możemy ją szacować tylko z okresów przeszłych. Można jedynie planować, ile ona powinna wynieść. Ważne jest, żeby szukać inwestycji o maksymalnie wysokiej stopie przy minimalnym ryzyku. O szacunkach stóp zaraz pomówimy, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

1. Jeżeli biegacz(bądź grupa biegaczy) znacznie wyprzedzi peleton i jednocześnie wie, że peleton wyprzedziła, następuje pewne odprężenie. Biegacz zwalnia, nie czuje bowiem oddechu rywala na plecach. Nie jest to może ścisłą regułą, ale zjawisko ma miejsce. Przyrost fortun najbogatszych ludzi świata nie jest z roku na rok duży. Forbes doliczył się 1654 miliarderów, którzy z roku 2013 na 2014 powiększyli stan swoich majątków o 1 bilion dolarów, tj. z 5,4 do 6,4 biliona. Daje nam to zwrot na poziomie 21,9% rocznie. Oczywiście byli lepsi i gorsi, nam chodzi o średnią.

2. Nawiązując do punktu 1., pomnażanie majątku nie jest wyścigiem – tutaj liczy się chłodna logika niż umiejętności szybkiego przebierania nogami. To, że ktoś znalazł inwestycję która zarobi 100% rocznie wcale nie znaczy, że tak faktycznie będzie. Dopiero jak z inwestycji wyjdzie, będzie mógł pochwalić się zadziwiającą stopą zwrotu. Jeżeli znalazł dwie inwestycje dające 100% rocznie i zainwestował w nich po równo, przyczym jedna się kompletnie nie zwróciła a nawet poniosła -80% straty, to ostateczny rezultat wyniósł „jedynie” 10% rocznie.

3. Pamiętajmy o dźwigni – to, że zwrot najbogatszych wyniósł 21,9% rocznie nie znaczy, że ich biznes tyle zarabia. Pamiętajcie o różnicach między ROA a ROE.

4. Znowu nawiązując do punktu 1 – w pewnym momencie nie jest ważna stopa zwrotu, ale możliwie największe bezpieczeństwo kapitału. Zakładając, że nasze tuzy startują od razu z 1 mln dolarów, to przy 22% stopie zwrotu po 40 latach mają 2,8 mld dolarów każdy. Zakładając, że swój start robili w wieku 26 lat, teraz każdy z miliarderów ma lat 66 i łącznie na koncie 4,7 mld dolarów. Nadal jest to ciut za mało, ale to jest statystyka – jeden rok +/- i mamy zagubione 22%. Trzeba jednak zastanowić się nad tym, czy funkcja przyrostu kapitału nie była większa w okresie produkcyjnym miliarderów (czyli w wieku powiedzmy 25-50 lat) niż kiedy osiągnęli srebrne lata swojego życia. Warto jest czytać biografie bogatych osób, bo można dowiedzieć się bardzo dużo o podejściu do biznesu i szybkości jego narastania.

5. Pamiętać należy, że nie każda inwestycja jest słuszna. W związku z liczeniem stopy zwrotu należy koniecznie uwzględniać ryzyko. Nie idziemy po 30% rocznie, bo Amber Gold tyle oferuje, tylko sami szukamy inwestycji jednocześnie starając się przez cały czas utrzymywać kontrolę i nie pogubić pieniędzy! Statystyczny b.dobry inwestor giełdowy(a takich jest baaardzo mało) ma 5 inwestycji trafionych, z dwóch wychodzi na zero, a 3 to kompletna klapa (-100%). Licząc w ten sposób i biorąc pod uwagę średni 22% rezultat z tych 10 inwestycji, każda z inwestycji powinna proponować inwestorowi kilkukrotnie większą stopę zwrotu – żeby móc odzyskać utracone pieniądze na 3 inwestycjach i pozwolić rozłożyć wynik dobrych inwestycji na „zysk” z inwestycji neutralnych. Najważniejsza jest jednak średnia – im większe ryzyko chcesz ponieść, tym większego zysku powinieneś oczekiwać. Dobry inwestor nie postawi grając w ruletkę na czerwone, bo szanse na wygraną nie są po jego stronie (może wypaść czarne lub 0). Powinien on inwestować dopiero wtedy, kiedy czarnych pól i zera będzie o jeden mniej niż czerwonych. Wtedy szala zwycięstwa jest po jego stronie.

6. Zobaczcie też, że miliarderzy osiągnęli wzrost majątków o 22%. Jednakże przez cały rok 2013 trzeba było z czegoś żyć, czyli też wydawać pieniądze. U miliarderów główne wydatki ponoszą ich firmy, co pozwala każdy koszt (lub większość) uwzględnić w obliczaniu podatku. Jednak te wydatki muszą być ponoszone, także ich firmy muszą zarabiać więcej niż to wynika ze wzrostu majątku. To jest też częsty błąd osób  będących na działalności gospodarczej. Myślą, że ich biznes zarabia 200 000 rocznie (bo taki mają dochód wynikający z Księgi Przychodów i Rozchodów). Nic bardziej mylnego. Za zarządzanie takim biznesem muszą jeszcze płacić sobie (co uwzględnia pełna księgowość). Mając obrót 5 mln rocznie, 10 mln zł aktywów i dochód 200 000 zł, ROA na inwestycji wynosi 2% (bez lewarowania).  Uwzględniając, że pensja wypłacana menedżerowi(właścicielowi) wyniesie 15 000 zł miesięcznie, to ostateczny dochód wyniesie zaledwie… 20 000. Czyli 0,2%!!!! Tragedia jakaś. Nasz Richie Rich, który chce utrzymać się w czołówce bogatych, powinien stale trzymać tempo na poziomie 22%, tj. rok do roku wypłacać z biznesu 2,2 mln złotych! Macie rację, uwzględniamy tutaj ROA, a nie ROE. Zakładając, że w 70% biznes jest finansowany długiem (kredytem), kapitał zaangażowany w biznes wynosi 3mln złotych. 22% od 3 mln to 660 000zł. Przed uwzględnieniem pensji menedżera prawidłowy dochód przedsiębiorstwa człowieka z czołówki najszybciej zarabiających powinien plasować się w granicach 840 000 złotych!!!

Pewnie jest całe mnóstwo innych rzeczy, które warto by powiedzieć i nad którymi trzeba się zastanowić. Jak przyjdą mi pomysły na kolejne artykuły, będę poruszał jeszcze niejednokrotnie tematykę stóp zwrotu.

Teraz chciałbym odpowiedzieć na pytanie, czy z pensji da się być bogatym? To co tutaj opiszę jest pseudoinwestycyjne, jednakże chcę uwzględnić ważną rzecz jaką jest wypłata dywidendy(pensji) z kapitału ludzkiego(zwykłego śmiertelnika). Weźmy na warsztat przeciętnego polskiego menedżera, zarabiającego 8 000 zł miesięcznie netto (czyli ok. 12 000zł brutto). Załóżmy, że potrafi on odłożyć ( :) ) 3 000 zł z tej sumy. Po roku powinien mieć aktywa gotówkowe w wysokości 36 000zł. (nie uwzględniam dochodów z lokaty ani REALNEJ inflacji, jedno i drugie się neutralizuje). Żeby utrzymywać nasze tempo 22% (na posadzie nie możesz wykorzystywać dźwigni!) musisz w następnym roku mieć na koncie 22% więcej, czyli 43 920 złotych. Super, bo nasz menedżer odłoży aż 72 000 zł. W kolejnym roku (2) powinien mieć już  53 580zł. Tymczasem nasz menedżer ma aż 108 000zł! Da się?? Pewnie, że się da. Ale wybiegnijmy wprzód o 13 lat. Nasz menedżer nadal odkłada  36 000zł rok do roku. Ma już 468 000zł. Pięknie, z tym, że w 13 roku odkładania 22% z 36 000 zł powinno być 477 507zł. Tym samym nasz menedżer musi zacząć odkładać więcej. Ale on chce pożyć! Ma tylko 5000zł miesięcznie na wydanie, a przecież spłaca z tego czynsz najmu mieszkania i zostaje mu na życie tylko 3000zł. Każdą podwyżkę wykorzystuje do podniesienia komfotu życia, nie zwiększając kwoty odkładanej.

Nasz menedżer zaczął pracę na wyższym stanowisku w wieku 26 lat. W wieku 66 lat odchodzi na emeryturę. Przez ten czas odłożył 1 440 000 zł (ok. 4 mln po uwzględnieniu inflacji). Tymczasem inwestor, który w wieku 26 lat zainwestował 36 000 zł na 22% rocznie….

 

Odłożył…..

 

: D

 

 

Odłożył….

…po tych 40 latach ciężkiej pracy inwestycji….

 

102 493 359 zł!!! STO DWA MILIONY !

 

To jest potęga (nie procentu składanego na lokacie) inwestycji!!

Nasz menedżer musiałby odkładać (zakładając na jego korzyść, że nie ma inflacji a on ma możliwość zarabiania 5% na lokacie rok do roku) 66 850 zł miesięcznie!

To jest po prostu nierealne, żeby stać się bardzo bogatym na posadzie. Zobaczcie ile wytrwałości musiałby mieć nasz menedżer. Tymczasem nasz inwestor tylko raz włożył kasę i nie wyjmował nic przez 40 lat. Oczywiście jest to pewna utopia, bo każdy chce wyjść z inwestycji, skonsumować chociażby po trosze sukces, jaki osiągnął. Jednakże wyjście z inwestycji przynoszącej 22% rocznie jest czystą głupotą. Można wypłacać część zysków, można zastanowić się nad lewarowaniem (o ile już inwestycja nie była lewarowana), ale widząc perspektywy dynamicznego wzrostu wyjście z tak dochodowej inwestycji nie ma większego sensu.

Mówię Wam, że da się zarobić 30% rocznie, da się zarobić i więcej, jednakże im większa skala, tym trudniejsze jest to zadanie.

Myślę, że można założyć, że dobra inwestycja bez lewarowania powinna pracować na 8% rocznie. Z lewarowaniem na ok. 18%. Jeżeli mamy zwrot z naszego kapitału powyżej 18%, będziemy w czołówce najszybciej się bogacących. Żeby tych ostatnich wyprzedzić, nasze stopy zwrotu będą musiały być wyższe w długim horyzoncie czasowym.

Czy jest to możliwe? Jest, ale takie tempo jest bardzo trudne do utrzymania. Każde środki zarobione powinny być reinwestowane w tak  samo wysoce rentowne aktywa. Wymaga to ogromnego zaangażowania bądź dostępu do tanich pieniędzy. Warren Buffet pochwalił się, że ma dostęp do kapitału oprocentowanego na 2%!! w skali roku. Co to dla niego oznacza? Że jeżeli jego kapitałodawca wymaga 20% wkładu własnego, a WB potrafi znaleźć inwestycję zarabiającą 6% rocznie (ROA), to WB lewaruje sobie 5x swój wkład i z inwestycji otrzymuje 5x(6-2) = 20% rocznie (ROE). Są tutaj pewne uproszczenia, ale tak to wygląda.

Czytelnik natomiast, myśląc o lewarowaniu widzi przed oczami kredyt, który jest oprocentowany na ok. 12%. Żeby móc skorzystać z takiego lewarowania, biznes musiałby zarabiać więcej niż owe 12%. Tylko wtedy wszystko zacznie się zazębiać. Jeżeli WB, jeden z najlepszych inwestorów wszechczasów wchodzi w biznes na 6% rocznie, zastanów się jakie WIĘKSZE ryzyko Ty musisz ponosić biorąc kredyt na 12% i musząc utrzymać biznes powyżej 12% ROA. WB nie dość, że ma bardziej pewny biznes, to jeszcze nie musi bać się tak jak Ty o kolosalne odsetki.

Jednym słowem Większy ma lepszą pozycję. Żeby być jak Większy, musisz przede wszystkim utrzymywać stopy zwrotu jak Większy. Dzięki temu nie będziesz zostawał w tyle. Przeanalizuj swoją sytuację, pomyśl o kredytach, które posiadasz. Pomyśl o rzeczach, które musiałbyś zrobić, żeby wybić się do przodu. To wszystko stoi przed Tobą otworem, pod warunkiem że będziesz miał siłę znosić porażki i będziesz bardzo, ale to bardzo umiejętnie korzystać z dźwigni i kapitałów obcych.

Droga jest długa i kręta, ale warto po niej iść. Jeżeli nie dla pieniędzy, to dla rozrywki. Pozdrawiam.

(edit) Tutaj przesyłam Wam artykuł o najlepszym biznesmenie roku – został im Uday Kotak. Zaczynał w 1985r z 250 000$, obecnie posiada 5,4 mld $ (2014) (aktywa biznesu 19mld $, tj. prawie 4-krotna dźwignia). 29 lat działania, powielił swój kapitał 21 600 razy. Przy pełnym reinwestowaniu jego rentowność netto wynosiła rok rocznie około 41%!! Prawie 2x więcej niż wynosi średnia.

Warto też powiedzieć o tym, że biznes, który ma zarabiać takie pieniądze, ma przynosić co najmniej 20% rocznie, musi być bardzo skalowalny. Żeby utrzymać taką dynamikę musimy iść na głęboki rynek, wart bardzo duże pieniądze. No chyba, że chcemy żonglować firmami i posiadać kilkadziesiąt w każdej z branż. Nasz inwestor z przykładu, który zaczął od 36 000zł, mógłby na przykład zajmować się inwestowaniem w nieruchomości z lewarowaniem. Rynek nieruchomości jest bardzo duży, a 100 mln zł to jest kropla w morzu – np. pan Andrzej z tego artykułu – tylko 4 hotele po 25 mln zł każdy. Dlatego dużo osób wzbogaciło się na nieruchomościach, bo tutaj nie trzeba myśleć o ekspansji na obce kraje. Wystarczy kręcić się po rodzimym rynku.

 

Jedna myśl nt. „Dlaczego bogaci się bogacą a biedni biednieją. Czy z pensji można być bogatym?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *