Czego biznesmen amator nie widzi w zysku

W dniu dzisiejszym przygotowałem Wam porcję informacji o zysku. Niby rzecz oczywista, jednak sam zysk można podzielić na kilka części, które ostatecznie zdecydują, czy biznes jest sukcesem czy porażką. Zapraszam do lektury.

5-potential

 

 

Najprościej rzecz ujmując, zysk jest to różnica między osiągniętym przychodem a kosztami, jakie ponieśliśmy aby ten przychód zdobyć. Oczywiście jak już wiemy dochód, czyli zysk, nie musi się pokrywać z tym, co otrzymamy do ręki, czyli z tzw. przepływem pieniężnym. Kupując towar za 10 zł, sprzedając go za 20zł, zyskaliśmy 10zł, ale jeżeli kupujący obiecał nam zapłatę za rok, to mimo, że zyskaliśmy 10zł, nasz przepływ pieniężny wynosi nadal 0zł.

Nie o przepływach będzie tu mowa. Podstawową jednostką miary kondycji finansowej przedsiębiorstwa, nie zgodzę się że prawidłową, jest zysk. Ustawa o rachunkowści nie nakłada obowiązku tworzenia rachunku przepływów pieniężnych(część podmiotów musi, ale nie wszystkie), a jedynie rachunek zysków i strat. Warto więc trochę pozastanawiać się jaki on powinien być.

Posiadając firmę, osiągając zysk (zakładajmy, że zysk jest równy przepływom pieniężnym) należy coś z takim zyskiem robić. Można go albo zostawić w firmie, zwiększając kapitał obrotowy, poprawiając wskaźniki płynności. Można go reinwestować w wyposażenie, rozwijając tym samym swoją firmę. Ostatecznie można go też wypłacić na różne sposoby udziałowcom. Jest jeszcze coś takiego, jak amortyzacja, która także wpływa na zysk. Amortyzacja jest pewnym kosztem używania majątku, ale faktycznie poniesionym na początku nabycia danego środka trwałego. Teoretycznie więc zysk powinien zostać powiększony właśnie o amortyzację aby ocenić nasz przepływ pieniądza.

Jesteśmy społeczeństwem goniącym zachód. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, czy jesteśmy daleko, czy blisko w tej gonitwie, z reguły mamy mniej niż mają nasi sąsiedzi. Każdy chce mieć ładny własny dom, piękny samochód, wysoką emeryturę. Oprócz celów rodzinnych, zdrowotnych, duchowych, dążymy my, kapitaliści, do posiadania własności. Czyli pięknego samochodu, drogiej willi. Czy aby na pewno jest to naszym celem? Tym kapitalistycznym? Czy lepiej mieć drogą willę i piękny samochód, czy lepiej posiadać, z kapitalistycznego punktu widzenia, pakiety akcji giełdowych, nieruchomości inwestycyjne, złoto, certyfikaty udziałowe funduszy inwestycyjnych? Co dla kapitalisty jest ważniejsze? Bardzo istotną kwestią jest podział naszego zysku. Zysk powinien odpowiednio być rozdysponowywany. Ciężko jest to zobaczyć w zwykłej działalności gospodarczej, łatwiej w spółce. Zysk spółki jest zyskiem udziałowców. Udziałowców, czyli tych faktycznych kapitalistów. Mając własną spółkę i będąc w niej zatrudnionym, otrzymujemy pensję i możliwe że zysk w postaci dywidendy. Liczmy pensję tak, jakbyśmy mieli liczyć pensję dla obcego menadżera. Ile faktycznie powinniśmy zarabiać. Często udziałowcy w osobach zarządzających omijają podatek od dywidend przez zwiększanie swojego wynagrodzenia. Jest to krok optymalizacyjny, pensja jest i pensją i dywidendą. Potraktujmy jednak wynagrodzenie racjonalnie, nawet, jeżeli wypłacamy je w większej wysokości. Załóżmy, że wypłacamy sobie wynagrodzenie 15 000zł miesięcznie, z czego osobiście, gdybyśmy chcieli kogoś zaangażować z zewnątrz na nasze stanowisko, wypłacalibyśmy mu 6000zł. Jeżeli tak jest, to wg mojego kapitalistycznego podejścia, różnica, tj. 9 000zł powinna być reinwestowana w inne przedsięwzięcia (skoro już tą kwotę wycofujemy ze spółki, a nie zostawiamy w środku). Za te 6 000zł powinniśmy radzić sobie w spełnianiu naszej rozrzutności – na jaką willę nas będzie stać? I na jaki samochód? Na upartego i jedno i drugie może być w firmie ;).

Wróćmy do firmy. Jest to niezwykle ciężkie do oszacowania dla osoby, która nie do końca rozumie finanse, ale powinniśmy założyć pewien minimalny próg naszego ROE dla firmy. Naszego zwrotu z kapitału, który powinniśmy otrzymać, przy danej klasie ryzyka. Oszacujmy, jaki dużo naszym zdaniem % powinna firma zarabiać. Jeżeli będzie to 15%, to przy zainwestowanych 100 000zł, rocznie powinniśmy móc netto zarobić 15 000zł. Jeżeli zarabiamy więcej, np. 20 000zł, mamy swego rodzaju premię nadprogramową, którą warto z firmy wycofać lub też zainwestować w jej rozwój (ewentualnie w premię dla zarządzającego).

Powinniśmy rozważyć stopień rozwoju naszej firmy, potencjał do zajęcia rynku, koszty odtworzenia majątku. Tego nie widać, a to jednak jest. Jeżeli mamy na firmie koparkę, nową, zakupioną za 100 000zł i wykonujemy ją roboty ziemne, zarabiając jako firma 60 000zł, ponosząc koszty paliwa w wysokości 10 000zł, koszty operatora koparki 30 000zł, koszty amortyzacji 8 000zł, zostaje nam 12 000zł zysku,. Czy to jest kwota do wypłaty dla udziałowców? Nie. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy nie potrzebna nam będzie jeszcze jedna koparka (bo może klientów jest więcej niż jedna koparka da radę obsłużyć), czy 8 000zł wystarczy na pokrycie zużycia elementów koparki, czy nie konieczne są dodatkowe koszty związane z reklamą lub zakupem nowych technologii (może bardziej precyzyjny sprzęt, lub wygodniejsze siedzenie dla kopiącego, żeby mógł pracować chętniej 😉 ). Wprowadzając tą korektę, tj. około 5 000zł (załóżmy), zostaje nam zysku w granicach 7000zł. To jest kwota, jaka jest nadwyżkowa i jaką możemy wypłacić. Jeżeli to my jesteśmy operatorem koparki, to ze względu na nadwyżkę zysku możemy sobie pogratulować także umiejętności zarządczych. Jednak często takie nadwyżkowe środki się reinwestuje w coś, co przynosi podobną lub wyższą stopę zwrotu przy podobnym ryzyku. Jeżeli czujemy, że w naszej firmie może zajść zagrożenie np. zniszczenia mienia, powinniśmy tą kwotę zostawić w firmie i jej nie używać.

Najgorsze co może być to liczenie amortyzacji jako swojego dochodu. Amortyzacja wypłacana z firmy w postaci środków pieniężnych powoduje nic innego jak naszą stratę, ponieważ nie mamy środków na odtworzenie majątku. Często mali przedsiębiorcy nie rozumieją tego i wypłacają amortyzację jako swój zysk.

Gdyby nasz koparkowy osiągnął przychód nie 60 000zł, a 45 000zł, to jego koszty wyniosłyby 48 000zł. Jest ewidentnie na stracie, bo 3 000zł w plecy, ale cashowo, ponieważ amortyzacji się nie płaci realnie, zostało mu 5 000zł gotówki. Znając życie, te pieniądze zostaną wypłacone. Tym samym koszty ewentualnych napraw nie wiadomo z czego się pokryją(może kredyty?). Dlatego też tak dużo przedsiębiorstw, jak jedziemy przez Polskę, ma zaniedbane budynki, samochody itp. Ponieważ nie odtwarza się ich wartości, a cash amortyzacyjny przeznacza się na przejedzenie (karygodne kapitalistycznie) lub na inwestycje w inne miejsca (jest to nierzadko zasadne, ponieważ firma ma nie być ładna, a dochodowa). Zawsze jednak w przyszłości może pojawić się sytuacja, w której nie odnawiany majątek pogrąży nas, niszcząc firmę i cały (i tak już zniszczony) dobytek, który od lat budowaliśmy.

Dlatego, biorąc powyższe wybiórcze przykłady za przestrogę i wskazówkę, zawsze zastanawiaj się, ile z firmy wypłacasz i czy na pewno nie powinieneś tej kwoty reinwestować – jak nie w obecny, to przyszły majątek, jak nie w firmę, to inne inwestycje. Zawsze miej pewną rezerwę, która w trudnych czasach będzie dla Ciebie poduszką bezpieczeństwa.

Nie jest to sprawa prosta i zależy od wielu czynników. Czasami, w przypadku bardzo dobrych interesów, należy rozważyć skorzystanie ze środków amortyzacyjnych. Bo gdyby w drugim przypadku, z tych 5000zł możnaby było zarobić 10 000zł w ciągu kilku miesięcy, to warto z tego skorzystać. Jeżeli jednak takie inwestycje i czasowo i kwotowo będą oderwane od rzeczywistości, to pytanie czy warto? Zawsze pamiętaj o drugim wpisie i o złotej regule biznesu.

Na koniec podsumowująco zapisuję, co składa się na zysk(nie równaj z zyskiem w rozumieniu księgowości), jeżeli o czymś zapomniałem lub macie pytania/zastrzeżenia doń, dawajcie znać w komentarzach ;).

Zysk = amortyzacja + inne koszty odtworzeń + wymagane inwestycje i badania&rozwój + pensja(jeżeli zysk liczymy dla zwykłej działalności, w przypadku spółek pensji nie ma) + minimalny zwrot z inwestycji przy danej klasie ryzyka(czyli roe x wkład własny) + kwota ponad roe (ekstra zysk).

 

Pozdrawiam!

 

 

 

2 myśli nt. „Czego biznesmen amator nie widzi w zysku

  1. Witam
    Szukam od pewnego czasu ciekawych możliwości inwestycyjnych, dodam ze przerabiałem juz duzo i moje zdanie na temat banków nawet private banking G.N.B. to jeden wielki skok na kasę klienta, oni zarobią na pewno. Dysponuje kapitałem, który chciałbym bezpiecznie i ponadprzeciętnie zainwestować. Czasami dostaje oferty prywatne ze stopa rzędu 8% co jest dla mnie satysfakcjonujące, aczkolwiek troche obarczone ryzykiem. Moze mógłbyś mi cos zaproponować? Dziekuje i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *