Finanse behawioralne – odejście od klasycznych finansów

Witam wszystkich. Zastanawialiście się kiedyś, czy ktoś naukowo wyjaśnił, czy faktycznie giełdą rządzi chciwość i strach? Czy mieliście czasem wrażenie, że po wystąpieniu danego zdarzenia mówiliście sobie „to było do przewidzenia”, lub „a mogłem kupić akcje X, to bym super zarobił”? Dziedzina finansów, nazwana finansami behawioralnymi, zajmuje się psychologicznymi aspektami inwestowania. Jest ona dość świeża – o ile klasyczna i neoklasyczna teoria finansów istnieje już wieki, o tyle finanse behawioralne dość niedawno stały się popularne i zdobyły swoją nazwę własną. O ile w poprzednich artykułach bloga bazowaliśmy na klasycznych finanach, często opartych o tzw. teorię portfelową Markowitza i założenia racjonalności inwestorów (no przecież kto z nas nie jest racjonalny!), o tyle w finansach behawioralnych okazuje się, że rzadko kto z nas jest racjonalny – nawet wielcy zarządzający ogromnymi funduszami są tylko ludźmi. I faktycznie, strach i chciwość odgrywają ogromną rolę w tańcu z inwestowaniem. Zapraszam do lektury.

network-behavioral-analysis

Nie będzie to artykuł szczegółowy – możliwe, że nad pewnymi kwestiami zastanowimy się w następnych postach. Tutaj opiszę kilkanaście zjawisk, które mogą wydać się Wam do złudzenia podobne do Waszych doświadczeń. Skonfrontujcie swoje emocje z poniższymi sytuacjami.

Finanse behawioralne „narodzily się” (raczej – zostały zdefiniowane) od odkrycia Kahnemana i Tverskego, którzy zwrócili uwagę na fakt, że to, jak pewne zdarzenia są prezentowane wpływa na ich odbiór i ostateczną opinię o tych zdarzeniach. W konsekwencji doszli do wniosku, że człowiek inaczej zachowuje się w obliczu strat niż w obliczu zysków. Przykład dwóch gier:

  1. Wybierzcie odpowiedź A lub B:
    A. Na pewno otrzymasz 3000zł
    B. Masz 80% szans że wygrasz 4000zł, i 20% szans, że nic nie wygrasz.
  2. Wybierzcie odpowiedź C lub D:
    C. Na pewno stracisz 3000zł
    D. 80% szans, że stracisz 4000zł, i 20% szans, że nic nie stracisz.

Większość osób wybierze A zamiast B, preferowany jest bowiem mniejszy ale pewny zysk. Ten efekt nazwano efektem pewności. Natomiast w części strat większość wybiera D zamiast C. Ludzie preferują większą stratę o ile mają przekonanie, że niekoniecznie może się ziścić. Ten efekt nazwano efektem odbicia.

Idąc dalej nasi badacze stwierdzili, że krzywa wartości dla zysków jest wklęsła, a dla strat wypukła.

ceog7sywgaax_em

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co oznacza wykres? Najprościej rzecz biorąc, uczucie szczęścia (v(100)) przy zarobieniu 100zł jest niższe niż uczucie żalu związane ze stratą 100zł (v(-100)). Dodatkowo, punkt odniesienia (0,0 układu) jest względny i zależny od konkretnej chwili. Oznacza to, że można sprawić, że jeżeli człowiek otrzyma 100zł to może być smutny, a jak straci 100zł to nawet może się cieszyć!

Jak to możliwe? Dajmy komuś 1000zł (wyzwala się poczucie zysku). Teraz przyzwyczajmy kogoś, że ma już te 1000zł – punkt odniesienia przesunie się tej osobie w miejsce krzywej, o współrzędnych (1000zł, v(1000zł) i będzie nowym punktem (0,0). No i teraz zabierzmy mu 900zł. Nadal jest 100zł do przodu, ale jest nieszczęśliwy – nawet bardziej niż przed „transakcją”.

W drugą stronę działa to tak – zabierzmy komuś 1000zł, przyzwyczajmy go do tego stanu, a następnie wręczmy 900zł. Osoba ta będzie bardziej szczęśliwa że straciła ostatecznie 100zł niż wtedy, gdyby od razu straciła tylko 100zł. Stało się tak dzięki przesunięciu punktu odniesienia.

Kolejną ciekawą anomalią jest fakt, że ludzie inaczej w głowie układają różne kwoty zarobione w różnych miejscach, tak samo wydają je także inaczej je szufladkując. Okazuje się, że zwykły człowiek może jechać przez pół miasta po to, aby w tańszym supermarkecie zaoszczęcić 50zł na zakupach (powiedzmy za 500zł), natomiast nie pojedzie już w taką podróż do dalszego salonu przy oszczędności 500zł podczas kupna samochodu za 50 000zł. Dlaczego tak jest? Dlatego, że ludzie bardziej czują różnice między 50 a 500zł (10%), niż w przypadku 500zł a 50 000zł (1%). To tak, jakbyśmy mieli oceniać różnicę między 3 a 7 stopniami C, a 23 i 27 stopniami.

Problem ten pokazuje się także w tym, że część osób ma lokatę na 2% rocznie, a mimo wszystko wezmą kredyt na 20% rocznie. Wszystko powyższe ma związek z tzw. księgowaniem mentalnym.

I uwierzcie, dotyczy to w większym lub mniejszym stopniu wszystkich – nieważne, czy jest się pokojówką, agentem ubezpieczeniowym czy zarządcą ogromnego funduszu inwestycyjnego.

Jedną z kolejnych anomalii jest efekt kalibracji, pokazujący, że mamy nadzwyczaj wysoką pewność siebie mimo, że jest to tylko złudzenie. Jeżeli zarobimy na czymś pewną kwotę, to mamy większą skłonność do zaryzykowania wchodząc w kolejną transakcję. W końcu dobra passa się jednak przerwie. Często jest to taktyka stosowana przez niektórych inwestorów, gdzie po zamknięciu transakcji zyskownej, zamiast czekać na następną okazję, wolą od razu szukać jej na rynku, aby „pieniądze nie stygły” – wchodzą w transakcję o podobnej wpłacie, ale wyższym ryzyku – to musi się źle skończyć.

Kolejnym fajnym przykładem anomalii jest tzw. pułapka potwierdzenia – ludzie mają zwyczaj do szukania w napływających informacjach potwierdzenia wcześniej wypracowanej przez nich opinii – zamiast szukać falsyfikacji swojego osądu. Oto przykład: Masz przed sobą cztery karty, w których po jednej stronie są nadrukowane litery, a po drugiej stronie cyfry. Wykładasz te 4 karty na stół

A    D     7    2.

Które dwie karty powinieneś odwrócić, aby mieć pewność, że jeżeli któraś z kart ma samogłoskę po jednej stronie, to musi ona mieć liczbę parzystą po drugiej?

 

.

.

.

.

Większość osób uważa, że będą to karty A i 2. Jest to jednak błąd, ponieważ o ile A faktycznie należało odwrócić, to odwrócenie 2 było zbyteczne.  Dlaczego? Dlatego, że każda karta z samogłoską ma mieć cyfrę parzystą po drugiej stronie. Nie oznacza to, że każda karta z parzystą cyfrą będzie miała napisaną samogłoskę. Dzieje się tak właśnie dlatego, że większość chce potwierdzić hipotezę (samogłoska po jednej stronie, to parzysta musi być po drugiej) a nie ją zaprzeczyć, sfalsyfikować. Aby przetestować hipotezę, należałoby odwrócić kartę 7, aby sprawdzić, czy jest tam spółgłoska.

Następnym ciekawym problemem jest tzw. heurystyka zakotwieczenia. Oznacza ona, że mamy skłonność estymacji pewnych zdarzeń w oparciu o dane, które z nimi się wiążą i którym się przypatrujemy: np. macie firmę X, która osiąga przychody z ostatnich 3 lat po kolei: 1000, 1200, 1400. Jaka wartość będzie następna? 1600. Ale dlaczego akurat 1600? Co ta liczba ma wspólnego z rzeczywistością? Co, jeżeli wielkość rynku nie pozwala na osiągnięcie takie wartości obrotów? Większość analityków dopasowuje swoje prognozy w oparciu o liczby z przeszłych okresów – co jest oczywiste podczas analiz. Nie udowadnia to jednak większej szansy na sukces takiej analizy – szczególnie w przypadkach wysokiej zmienności.

Fajnym przykładem jest kwestia (którą pewnie każdy z Was kiedyś powiedział) „to było do przewidzenia”. Czy teraz kupilibyście akcje Microsoftu, gdybyście mogli cofnąć się w czasie do lat 70-80, biorąc pod uwagę tak wielką popularyzację komupetrów? Problem w tym, że w czasach, kiedy MS był tani, raczkował, było setki innych firm, które zajmowały się tym samym co MS. Mimo wiedzy, że komputery zdominowały nasze życie istnieją niewielkie szanse, że trafilibyście dokładnie w tą firmę, która tak bardzo zyskała na wartości. Jest to tak zwany efekt myślenia wstecznego. („do przewidzenia” były też zamachy 9/11, atak na Pearl Harbour).

Opisałem Wam kilka ciekawszych przykładów z książki którą obecnie czytam, „Giełda i psychologia – behawioralne aspekty inwestowania na rynku papierów wartościowych” P. Zielonki.

Człowiek nie jest racjonalny. Uproszczamy wiele kwestii po to, aby wygodniej było nam żyć. Pogłębiona analiza także może nie dać odpowiedzi na pytania zarówno inwestycyjne, czy życiowe ogólnie – popełniamy wiele błędów, filtrując dane przez nas samych. Niekoniecznie więc doradztwo osób trzecich również coś da, ponieważ często heurystyki (uproszczenia) tych osób mogą pokrywać się z naszymi. Czy wobec tego należy korzystać np. z usług ekspertów, doradców? To zależy jak dokładnych danych oczekujemy. Eksperci z danej dziedziny są w stanie podać o wiele bardziej trafną odpowiedź niż zwykli laicy, ponieważ wiele już widzieli i mają odpowiednie pojęcie o dziedzinie której się poświęcili. Można więc oczekiwać od nich znacznie większego prawdopodobieństwa trafnej decyzji, diagnozy, opinii, etc.

Dokładnie tak samo jest z prognozą pogody – jeżeli potrzebujemy odpowiedzi na to, co na siebie włożyć, wyjrzyjmy przez okno. Jeżeli natomiast szykuje się nam jakaś poważniejsza wyprawa, lepiej wejść sobie na serwis pogodowy i względnie upewnić się, co nas czeka na zewnątrz. Stąd też warto robić biznesplany w oparciu o dobrych jakościowo doradców, albo, w przypadku własnej wysokiej wiedzy nt. danego biznesu, przynajmniej posiłkować się opiniami na ten temat innych ekspertów.  Zwiększa to szanse na sukces lub wczesne wycofanie się z danego biznesu, niż posiłkowanie się samą intuicją.

Zapraszam Was do zgłębienia się, oprócz klasycznej analizy finansowej, w finanse behawioralne. Jest to niesamowita przygoda weryfikując, ile błędów poznawczych można popełnić analizując różne rzeczy w warunkach ryzyka. Warto też zastanowić się następnym razem kilkukrotnie, czy przy podejmowaniu jakiejś decyzji (typu oszczędność 50zł na „bułkach” i rezygnacja z 500zł oszczędności przy samochodzie) nie popełniamy banalnych błędów poznawczych, charakteryzujących praktycznie całą populację, a których wyeliminowanie może znacząco poprawić nasze wyniki w różnych dziedzinach życia. Ciekawe jak bardzo zmieni się nasze życie, jeżeli będziemy świadomi tych błędów z jednoczesnym staraniem się ich wyeliminowania?

Pozdrawiam!

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *