Kapitał pracujący

Jest to kontynuacja artykułu Portfel Inwestycyjny. Tym razem porozmawiamy o kapitale pracującym (ang. working capital) lub też w Polsce nazywanym kapitałem obrotowym. Jest to bardzo ważne pojęcie, także z punktu widzenie cash flow. Zacznijmy.

 

F9_05_030

Spośród wielu gier w które lubię grać szczególne miejsce ma monopoly (albo eurobiznes 😉 ). Jest to bardzo mocno okrojona wersja zabawy w inwestycje nieruchomościowe, ale przy pewnych modyfikacjach daje bardzo realne (pomijając tempo) wyobrażenie o obrocie kapitału.

Modyfikacji zasad gry powstało mnóstwo na potrzeby różnych faz rozgrywki, ja przedstawiam mój największy problem: zakup całego Państwa. Bardzo często ciężko jest wynegocjować z innym graczem zakup bądź wymianę karty, ponieważ wiadomo, że od momentu rozpoczęcia stawiania domków czy hoteli gra powoli dobiega końca. Trzeba jednak móc „na siłę” odkupić daną pozycję, dlatego też oszacowaliśmy, że zakup przymusowy będzie wyglądał tak, że gracz ma prawo odkupienia od drugiego dowolnej niezabudowanej działki pod warunkiem, że zapłaci za nią 10-krotność ceny zakupu. Jednak gracz „sprzedający” ma prawo zablokować taką transakcję, jeżeli posiada także w gotówce 10-krotność ceny zakupu (może odwrócić wszystkie karty żeby wyłapać kasę z hipotek). Jeżeli graczowi „sprzedającemu” uda się wybronić, to gracz nabywający na siłę może zażądać sprzedaży dwóch i więcej działek jednocześnie – pod warunkiem, że będzie dysponował 10-krotnością sumy wartości tych działek – no i oczywiście sprzedający może się wybronić, posiadając taką kwotę.

Nie wiem akurat, czy 10-krotność jest najbardziej racjonalna w tej grze, ale system się sprawdza.
Warto tutaj dostrzec pewną ciekawą rzecz – balansując w żonglowaniu swoimi nieruchomościami i pieniędzmi w dłoni okazuje się, że na siłę wykupując nieruchomość nagle odcinamy się od znaczącej ilości gotówki. Musimy jeszcze zabudować działkę (tak, transakcja jest opłacalna właściwie tylko wtedy, kiedy od razu zabudowujemy chociażby jedną z działek, aby sprzedający nie oddał nam 10-krotności z powrotem biorąc grunt w posiadanie).

Dość ciekawym rezultatem takiej operacji jest fakt, że po odkupieniu i zamrożeniu środków przez jednego gracza gracz, który środki pozyskał w swojej turze zabiera „zamrożonemu” inną działkę (z innego Państwa), aby także móc się budować.

Końcowy rezultat jest taki, że transakcja taka przyspiesza negocjacje. Nie zawsze jednak gracz, który otrzymał pieniądze wykupuje drugiego – jeżeli ma Państwo to za 10-krotność sumy szybko postawi hotele u siebie i wpędzi „zamrożonego” w nie lada kłopoty, ostatecznie w bankructwo.

Wróćmy jednak do przykładu. Grając w monopoly startujemy z pewnym poziomem gotówki. Najczęściej pierwsze kilka okrążeń polega na kupowaniu wszystkiego, co się da. Już na starcie wiadomo, że posiadanie pieniędzy NIE JEST DOBRE. Ważniejsze są aktywa, które będą generować pieniądze. Posiadanie samej gotówki jest po prostu złe, kiedy bowiem wszystkie pola zostaną wykupione, możemy jedynie tracić (nie licząc „socjala” przy przejściu przez start i pewnych kart RYZYKA czy SZANSY).

Ważną rzeczą jest także obserwacja odpowiedniego poziomu gotówki, żebyśmy w pewnym momencie, kiedy „przejemy się” aktywami, nie zbankrutowali z powodu braku kasy na jakieś nieoczekiwane opłaty.

I właśnie ten odpowiedni poziom gotówki jest naszym kapitałem pracującym. Nie jest to tożsame pojęcie co kapitał pracujący w bilansie sprawozdania finansowego – jest to jednak termin bardzo podobny, przyjęty do naszych praktycznych wiadomości odnośnie budowania portfela aktywów.
Kapitał pracujący określa nam zdolność do bieżącego regulowania zobowiązań i pozwala szacować jak szybko możemy przemieszczać nasze pieniądze między aktywami.
Zwykle kapitał obrotowy jest traktowany jako kapitał, który powinien mieć pokrycie w kapitałach obcych (budujących dodatnią lub ujemną dźwignię finansową). Kapitał stały to kapitał inny niż pracujący, który jest finansowany przez kapitały własne.
W naszym przykładzie segmentów portfela kapitał obrotowy to pojęcie przenikające przez wszystkie warstwy wazonu. Kapitał obrotowy to mogące dać się szybko spieniężyć złoto z fundamentów, czy też akcje z sekcji wzrostowej. Struktura pionowa wazonu określa stopień ryzyka, zaś poszczególne sekcje mogą zawierać różne klasy aktywów (np. fundamenty zdefiniowane przeze mnie jako złoto, diamenty i grunty rolne) o odmiennych wskaźnikach płynności. Kapitału pracującego nie można zobaczyć w wazonie czy też piramidzie określonej sektorowo. Kapitał pracujący można „dorysować” przez wytyczenie odpowiednich obszarów w poszczególnych pozycjach. Np. poniżej rysuję moje części kapitału obrotowego (zaznaczony na żółto):

waz
Są to linie narysowane mniej więcej, ale pokazujące SKĄD mogę wyjąć środki na szybko, żeby móc je ulokować gdzie indziej- w wyższych albo niższych częściach wazonu (albo ponieść dodatkowe niestety opłaty jeżeli takowe się pojawią i zmniejszyć wazon o wielkość wydatku).

Jak widać, powyższy rysunek obrazuje sytuację: praktycznie wszystko jest poinwestowane, kapitału pracującego jest niedużo.
Odnosząc się do wazonu, część płynna, czyli kapitał pracujący, jest najbardziej „kruchą” częścią naszego naczynia. Przewrócenie to jedno, a zbicie wazonu to drugie z obrazowych ryzyk naszego pojemnika.

U siebie zauważyłem taką tendencję: jeżeli gotówki mam dużo, to szybciej ona znika :). Dlatego wolę mieć jej mniej, wtedy mniej wydaję (bo wiem, ze mam mało do wydania). Wydawanie pieniędzy(kruszenie) jest chyba najszybciej zmniejszającą wazę formą jej niszczenia.

Przyjrzyjmy się innej sytuacji:

waz2

Taki obraz miałbym, gdybym w głównej mierze, zamiast nieruchomości, postawił na giełdę i papiery wartościowe. Dużo obligacji (szybkie do spieniężenia), akcji (szybkie do spieniężenia), inwestycje na rynku forex (czubek wazonu, czyli spekulacje).
Jak myślicie, czy ten wazon jest kruchy, czy nie? Jak szybko mógłby tracić na wielkości przy giełdowym krachu?

Wracając do Eurobiznesu. Tam mamy dwie klasy aktywów. Płynne (pieniądze) i niepłynne(nieruchomości). W pierwszym etapie kupujemy je dla spekulacji(może uda nam się szybko zbudować całe państwo?), a nie dla stabilności.

monop

 

Powyżej mamy różne etapy gry w monopoly. Obrazki 1, 2, 3 oznaczają skład portfela (jak widzicie w ogóle nie zaznaczałem działu income czy growth, ze względu na to, że moje postrzeganie nieruchomości Eurobiznesie (mimo, że przynoszą dochód) jest inne – nie przynoszą one dochodu „miesiąc w miesiąc”, a jedynie wtedy, gdy ktoś na nie stanie). Obrazki 1.1, 2.1, 3.1 pokazują ilość kapitału pracującego. Prześledźmy po kolei:

1. i 1.1. – początek gry – mamy tylko płynne aktywa, kapitał pracujący w 100%.

2. i 2.1. – gra trwa, skupujemy działki(spekulacja) z nadzieją na zbudowanie całego Państwa. Kapitał obrotowy zmniejsza się.

3. i 3.1. – zbudowaliśmy Państwo wraz z domkami i hotelami – jest to nasz sukces, który wkładamy do fundamentów – to jest już w miarę bezpieczne. Dochody z „wpadek” innych graczy na nasze państwo powodują potężny zastrzyk kapitału pracującego. Możemy skupować kolejne działki celem spekulacji lub przepisywania do dolnych warstw fundamentów.

4. – pole opisuje sytuację gracza, który się zamroził, odkupując za 10-krotność ceny działkę celem uzyskania całego Państwa. Brak kapitału pracującego oznacza bliskie bankructwo lub przymus pozbywania się swoich gruntów za małe pieniądze (sprzedając innym graczom bądź zastawiając w bankach, czyniąc taki grunt praktycznie bezużytecznym – brak profitu za „stanięcie” na polu).

5. Sytuacja 5 pokazuje sprzedaż części gruntów spekulacyjnych i uzyskanie „oddechu” finansowego. Mimo wszystko, zależnie od składu portfeli innych graczy nie możemy czuć się pewni (może dostaliśmy „jedynie” kapitał na nocleg w hotelu w Wiedniu po rzucie kostką 😉 ).

To, co dzieje się w ostatnim przypadku pokazuje, jak ważne są informacje z zewnątrz do budowania portfela. Inaczej będziemy się zachowywać wiedząc jakie składy portfeli mają inni gracze.

Życie jest jednak bardziej rozbudowane. Trzymanie znacznych pozycji w gotówce i płynnych aktywach nie przyniesie nam dużych korzyści (chyba, że mamy bardzo duże wydatki to musimy mieć płynne aktywa – ale duże wydatki to chyba nie korzyść) – nie staniemy bowiem na pole z hotelem i nie będziemy musieli płacić Bóg wie ile za nocleg. Większość społeczeństwa jednak z uporem maniaka lokuje wszystko w lokaty i bezpieczne miejsca.

Sądzę, że tak jak w monopoly, żeby się rozpędzić i gromadzić majątek trzeba nie tyle bawić się w klepanie fundamentu i powiększanie warstwy zabezpieczeń (czyli warstwy drugiej od dołu) co wkładanie kasy w warstwę spekulacyjną oraz wzrostu. Mówię to z perspektywy osoby na etacie, bo pewnie tak większość z Was będzie zaczynać. Udane inwestycje spowodują duże przypływy środków, które będzie można odmrażać i transferować do warstw niższych.

Największą trudnością jest jednak utrzymanie tempa tej zabawy. Jeżeli ktoś osiąga na fundamentach 1% wzrostu rocznie, a na spekulacji 15% – to niestety działa zbyt wolno i na dodatek ryzykownie (chyba, że nie wie jak dobrze przypisać aktywa do warstw i piętnastoprocentowy zwrot dotyczy warstwy wzrostu).

Ja uważam, że fundamenty powinny pracować po stopie wolnej od ryzyka – one mają za zadanie trzymać pieniądz – i to jest bez dwóch zdań – pomijamy pewne amplitudy wahań kapitału, bo jasne jest, że złoto w jednych momentach będzie tracić, a w innych zyskiwać. Wszystko, co jest w income nie może pracować poniżej 8% rocznie – wszelkie wartości poniżej to powód do zmartwień – stopa 4,35% dla Warszawy z naszego analizowanego przypadku nabycia mieszkania jest nie do przyjęcia – takie mieszkanie powinno spoczywać w warstwie fundamentów(a i tak będę uważał je za nietrafioną inwestycję, skoro na rynku mieszkaniowym przy operowaniu dźwignią finansową można zarabiać więcej). Wszystko co jest powyżej income, czyli część wzrostu i spekulacji – musi pracować od 15% do kilku tysięcy procent rocznie (jakkolwiek bajecznie to brzmi jest możliwe, paredziesiąt wersów niżej przytoczyłem swój przykład). W warstwie spekulacji mogą być, oprócz instrumentów pochodnych, inwestycje seed-up, startup – zwykle inwestycje małych kapitałów – no, chyba, że już mamy silny duży portfel i rzucamy się na szukanie ropy – to także jest inwestycja wysoce spekulacyjna.

Zróbmy średnią ważoną zwrotu z aktywów inwestora Roberta:
1. Fundamenty : 10% portfela, zwrot 3% rocznie.
2. Bezpieczne: 20% portfela, zwrot 4% rocznie.
3. Dochody : 40% portfela, zwrot 7% rocznie.
4. Wzrost: 10% portfela, zwrot 20% rocznie.
5. Spekulacja 20% portfela, wzrost 100% rocznie (po odjęciu nieudanych inwestycji: 10% aktywów -100%, 10% aktywów +300%).

Średnia ważona portfela inwestycyjnego Roberta: 0,1 x 0,03 + 0,2 x 0,04 + 0,4×0,07 + 0,1 x 0,2 + 0,2 x 1 = 25,9% rocznie.

Robert jest inwestorem bardzo dobrym i można mu wróżyć, że należy do najbogatszych.

Zróbmy średnią ważoną zwrotu z aktywów inwestora Zenona, który jest pracownikiem fabryki śrubek:
1. F: 0%, ROI ?%.
2. B: 60%, ROI 3% (150 000zł – spadek po babci)
3. D: 40%, ROI 5% (mieszkanie na wynajem) (100 000zł)
4. W: 0%, ROI ?%
5. S: 0%, ROI ?%

Liczymy rentowność: 0,6×0,03+0,4×0,05 = 3,8%.

Zenon nie jest wytrawnym inwestorem. Wystarczyłoby, żeby zachomikowane 10 000zł w lokatach warstwy B zainwestował w coś spekulacyjnego, np. w akcje firmy, w której pracuje. Tam zarządzający aktywami budują zwrot na poziomie 20% rocznie. Mało tego, niech zainwestuje w opcje na akcje (u nas jeszcze produkt niedostępny, ale to tylko przykład) i wykupi za 10 000zł opcji na wzrost kursu o 20%. (do zarobienia ok. 20 000zł przy dźwigni 10:1).
Mamy:
1. F 0
2. B 56%
3. D: 40%
4. W: 0
5. S: 4%.

Jeżeli się nie uda, zwrot z inwestycji wyniesie około -1%. (-4% utraty aktywów kompensowane zwrotami z części B i D).

Jeżeli się uda, zwrot wyniesie 0,56×0,03 + 0,4×0,05 + 0,04 x 2.
Razem daje to nam 11,68%, co jak na pracownika szeregowego Zenona jest naprawdę spore.
Uwaga: To jest przykład: inteligentny inwestor nie zakupi opcji na akcje bez gruntownej wiedzy o firmie, gdzie szanse na zwrot z inwestycji będą odpowiednio duże (przy zarobku 200% nawet 40% szans jest bardzo dobre – mierząc ryzyko statystycznie ( na 100 prób inwestycji po 1jednostkę, 40x zarobimy 2 + 1jednostka wkładu własnego rezultat końcowy 120jednostek – oczywiście wszystko zależy od częstotliwości prób).

Na podobnej zasadzie działają wszelkie lokaty strukturyzowane. Jednak kapitał jest tam inwestowany w znacznie bardziej niepewne zdarzenia i często można zostać z tym, co się włożyło – nie znając zasad działania struktury nie można oczekiwać od niej nadzwyczajnych wyników – po prostu nie da się ich oszacować.

Im bardziej wazon swoim wybrzuszeniem jest przesunięty ku górze (kielich lub skrajnie patera) tym szybciej zwiększamy nasz majątek – oczywiście przy większym (bardzo dużym) ryzyku. Najłatwiej wywrócić się na płynnych aktywach. One najszybciej czują krach, dlatego też tak kruche elementy powinny być lokowane w mniej płynne aktywa (udziały w prywatnych przedsiębiorstwach-kupowane z głową!, czy też inwestycje alternatywne, nieruchomości) – żeby zmniejszyć ryzyko stłuczenia naszego misternie budowanego wazonu.

Ja sam mam w sumie paterę, z małym torcikiem (warstwy G i S) na tej dużej tacy :-). Przerzuciłbym ciężar na warstwę G, jednakże bez stałej pracy muszę opierać się na dochodach z warstwy Dochodowej. Jednakże posiłkuję się lewarowaniem, co podwyższa mi rentowności z poszczególnych warstw.

Staram się utrzymywać niewiele środków płynnych poza stopą – fundamentem, z którego w razie ryzyka będę mógł szybko wyjąć środki – staram się możliwie małe wydatki bieżące, przez co nie muszę martwić się o większą ilość płynnych aktywów. Gotówkę się tylko wydaje, także lepiej jest ją gdzieś zamrażać niż trzymać w papierze. Pamiętajmy, że gotówka to tylko część kapitału pracującego. Mamy tam wszystko, co damy radę sprzedać w ciągu miesiąca lub szybciej bez znacznej redukcji ceny.

Redukcja ceny przy szybkiej sprzedaży: W operatach wyceny nieruchomości rzeczoznawcy przyjmują wskaźnik tzw. szybkiej sprzedaży nieruchomości na 0,7(tj. jeżeli mieszkanie warte jest 100 000 to można je szybko sprzedać za 70 000). Ja uważam, że to i tak bardzo wysoko. Zorganizowanie środków na kupno zajmuje sporo czasu (chyba, że mamy je odłożone w warstwie B lub wyżej – fundamentu nie powinno się ruszać, jeżeli wazonowi nie grozi zawalenie). Ja kupowałem na szybko działkę nawet za 10% jej wartości (transakcja zamknięta w 5 dni). Taka działka, niepłynna, poszła do warstwy spekulacji, a sama przyniosła zwrot (po dwóch latach) ponad 600% (sprzedana za 60% ceny – i aż 2 lata czekania!).

Zapotrzebowanie na kapitał pracujący jest także uzależnione od wydatków, jakie mamy. Jeżeli pracujemy, a nasze raty kredytów są duże, musimy zbudować odpowiednią warstwę B i F z kapitału pracującego, żeby w razie zwolnienia móc egzystować przez okres poszukiwania kolejnej pracy. Wytrawny inwestor z dłuższym stażem, który nie potrzebuje agresywnego inwestowania, będzie odkładał znaczne środki do warstwy D, dochodowej. W razie utraty pracy, czy strat na inwestycjach z warstw wyższych będzie mógł je odbudowywać przez wytwarzanie kapitału pracującego z warstwy D.

 

Analiza własnego portfela jest bardzo dobrym sposobem analizy własnego majątku. Mimo, że sprawozdania finansowe i analiza majątku opisywana we wcześniejszych artykułach jest praktycznie podstawą rachunkowości, warto zastanowić się nad moją autorską analizą. W bilansie mamy podane różnorodne aktywa, jednak nie są one podzielone na ryzyka z nimi związane, a na płynność, jaką oferują (od najmniej płynnych aktywów stałych po aktywa obrotowe). Nasz skład portfela jest bazowany na ryzyku i może być znacznie bardziej miarodajny niż bilans, ponieważ łatwiej zauważymy w nim problemy, które mogą powstać. Paralokaty ambergoldu w wersji bilansowej zanotowalibyśmy w części należności krótkoterminowe – wzięta pod uwagę jest tylko kwestia płynności. Nie mówi nam to wiele o ryzyku, jakie się wiązało z tą inwestycją. W naszym wazonie u naiwnego paralokata byłaby w warstwie B, u pseudoinwestora byłaby w warstwie S.

Bilans dotyczy też całokształtu rzeczy, które mamy w majątku(także samochody, telewizory itp., rzeczy, których nie ulokujemy w portfelu), zaś wazonik to tylko czyste inwestycje.

Pamiętajcie, własny majątek trzeba zbadać pod wieloma kątami – zarówno stopy zwrotu, ryzyka, ale też płynności. Każdy z tych parametrów pomaga nam ustalić, w jakim miejscu jesteśmy i gdzie możemy się znaleźć za jakiś czas. Warto analizować wiele wariantów z uwzględnieniem kapitału pracującego.
Na zakończenie pokazuję pierwotną (i jakże niepewną!) wizualizację portfela Zenona (tylko warstwy B i D).

zenonTak jak z każdym pracującym: dopóki „bąk” się kręci, tak wszystko gra. Gdy praca się kończy, jest zwolnienie, bąk zaczyna zwalniać. Z wykazem kapitału pracującego bąk Zenona byłby w 60% żółty. Jakby inwestował w fundusze, akcje, itd. bąk nadal byłby w 60% żółty. Bardzo łatwo pobić flakon o takim kształcie (pomijając fakt, że się przewróci).
Zenon myśląc o rysowaniu naszego wazonu mieszkanie ulokowałby pewnie w warstwie fundamentalnej, bowiem dla wielu ludzi mieszkanie do podstawa. Po części tak jest, a po części tak nie jest. Wszystko się zmienia w zależności od punktu siedzenia. Uważam, że gdyby Zenon stracił pracę i nie mógł utrzymać mieszkania, w którym mieszka, zrezygnowałby z najmu i wrócił do swojej własności, którą wynajmował (i musiał wypowiedzieć wynajmującemu umowę). Wtedy mieszkanie jego nie byłoby już w D (dochodowe), bo dochody się skończyły – wtedy mieszkanie przeniosłoby się do fundamentów, nie generując kompletnie żadnego zwrotu, czyli spełniłoby kryterium sortowania po zwrocie z inwestycji.

 

Pomyślcie nad tymi układankami :-). Można naprawdę wiele, wiele wniosków wyciągnąć z analizy swojej sytuacji na podstawie takiego rysunku.

Na koniec film pokazujący, jak trudno zbudować własny portfel 😉 – z przymrużeniem oka.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *