Konstruujemy portfel aktywów cz.2.

Witajcie ponownie, mam nadzieję, że zapoznaliście się z wcześniejszym artykułem, wiecie już, jakie stopy zwrotu można osiągnąć na nieruchomościach oraz w jaki sposób je podnosić korzystając z lewarowania. Aktywa (nieruchomości), które były opisywane w poprzednim artykule mają pewną wadę – są długoterminowe. Oznacza to, że uczynią nas bogatymi, ale jeżeli na szybko będziemy potrzebować naszych środków w gotówce to zrobi się problem – szybka sprzedaż często źle wpływa na ostateczny wynik z inwestycji. Dlatego też musimy korzystać z bardziej płynnych aktywów, które w razie nagłej sprzedaży (sprzedaży tylko przez nas, a nie przez wszystkich członków rynku) nie stracą gwałtownie na wartości. Oczywiście mowa o papierach wartościowych.

Jestem dość negatywnie nastawiony do zakupu akcji. Mimo, że znam ten rynek bardzo dobrze i mogę znaleźć na nim okazje, tylko długoterminowe inwestowanie jest inwestowaniem w wartość. Krótkoterminowe inwestowanie w akcje to tzw. spekulacja, czyli zakup papieru w nadziei na szybkie pójście kursu w górę. Spekulacja jest najbardziej ryzykowną grą biznesową i polecam ją osobom, które mają bardzo dobre rozeznanie w rynku i potrafią skutecznie dywersyfikować portfel akcji. Z kolei długoterminowe inwestowanie w akcje, nie mając kontroli w spółce, także jest ryzykowne – nie wiemy co się dzieje w zarządzie, a mniejszościowy akcjonariusz jest traktowany po macoszemu.

Jakie papiery wartościowe mamy jeszcze? Obligacje. Obligacja jest pewnym rodzajem pożyczki (posiada termin wygaśnięcia oraz oprocentowanie), które przedsiębiorstwo zaciąga od obligatariuszy, czyli posiadaczy obligacji. Dlaczego firmy nie biorą kredytów tylko szukają kapitału przez emisje obligacje? Są różne powody takiej decyzji. Często spółka jest na tyle ryzykowna, że bank nie udzieli finansowania kredytem. Znajdą się natomiast firmy/inwestorzy, którzy będą chcieli udzielić finansowania przez zakup obligacji. Często też, mimo, że obligacja w ostatecznym rozrachunku jest droższa niż kredyt (choć nie zawsze), spółki korzystają z niej, bo nie muszą płacić comiesięcznych rat kapitałowo-odsetkowych. W obligacjach płacone są tylko kupony, czyli odsetki narosłe od zakupu do dnia odcinania kuponu (np. co 3, 6, 12 mcy). Są też obligacje tzw. zerokuponowe, których działanie polega na tym, że za np. 100zł kupuje się obligację wartą 200zł i z pewnym terminem wykupu (np. 8-letnim). Przez te 8 lat wartość obligacji rośnie, aby na koniec osiągnąć 200zł. Skoro jest warta 200zł, dlaczego nie można jej sprzedać od razu za 200zł? To jest chyba logiczne – tylko spółka, która emituje obligacje zobowiązała się do wykupu za 200zł, ale za dopiero 8 lat. Dlatego nikt nie da 200zł za coś, co za 8 lat będzie miało taką samą wartość (chociaż w teorii jest to możliwe – rząd niemiecki emitował bowiem obligacje, które miały ujemną rentowność – kupowałeś dzisiaj po 100 eur, żeby sprzedać po 99 eur :-) ).

To, co najbardziej interesuje moją osobę w obligacjach, jest stosunek zysku (rentowności) do ryzyka. Ryzyko da się określić prosto – obligacje są bowiem zabezpieczone i niezabezpieczone. Oczywiście, im mniejsze ryzyko, tym mniejszy zysk. Obligacje zabezpieczone będą praktycznie zawsze niżej oprocentowane. To co, weźmy coś na warsztat :-) ?

Poniżej przedstawiam kilka ofert:

1.

  • Emitent: EGB Finanse Sp. z o.o.
  • Seria: E
  • Oprocentowanie: stałe, 10,5%
  • Wypłata odsetek: jednorazowo
  • Okres do wykupu: 6 miesiący
  • Termin wykupu obligacji: 20 września 2013
  • Wartość emisji: 3.900.000 zł
  • Zabezpieczenie: obligacje niezabezpieczone
  • Cel emisji: Pozyskanie przez Emitenta finansowania na aktywność w obszarze podstawowej działalności Emitenta.
  • Wartość nominalna obligacji: 30.000 zł
  • Minimalny zapis: 30.000 zł

2.

  • Emitent: Kruk S.A.
  • Seria: R1
  • Oprocentowanie: zmienne, WIBOR3M + 4,2%
  • Wypłata odsetek: kwartalnie
  • Okres do wykupu: 48 miesięcy
  • Termin wykupu obligacji: 20 maja 2017r.
  • Wartość emisji: 20.000.000zł
  • Zabezpieczenie: obligacje niezabezpieczone
  • Cele emisji: Finansowanie nabycia pakietów wierzytelności przez podmioty należące do Grupy Kapitałowej KRUK S.A. lub refinansowanie zadłużenia spółki.
  • Wartość nominalna obligacji: 1 000 zł
  • Minimalny zapis: 100 000zł

3.

  • Emitent: Wittman Sp. z o.o.
  • Seria: D
  • Oprocentowanie: stałe, 11,5%
  • Wypłata odsetek: kwartalnie
  • Okres do wykupu: 24 miesiące
  • Termin wykupu obligacji: 31 marca 2015
  • Wartość emisji: 3.500.000 zł
  • Zabezpieczenie: hipoteka na nieruchomości, 110% wartości emisji
  • Cel emisji: w rozumieniu art. 5 ust. 1 pkt. 3 Ustawy o obligacjach, nie został określony.
  • Wartość nominalna obligacji: 100 zł
  • Minimalny zapis: 50.000 zł

4.

  • Emitent: Robyg S.A.
  • Seria: G
  • Oprocentowanie: zmienne, WIBOR6M + 4,1%
  • Wypłata odsetek: półrocznie
  • Okres do wykupu: 36 miesięcy
  • Termin wykupu obligacji: 15 stycznia 2016
  • Wartość emisji: 40.000.000zł
  • Zabezpieczenie: hipoteka na 130% wartości emisji.
  • Cel emisji: Środki z emisji zostaną przeznaczone na przedterminowy wykup obligacji serii A, który zostanie przeprowadzony najpóźniej do 15 marca 2013 r.
  • Wartość nominalna obligacji: 100 zł
  • Minimalny zapis: 210.000 zł

 

Zobaczcie. Różne terminy, różne parametry. Warunki emisji obligacji często ustalane są przez doradców inwestycyjnych – oni najlepiej wiedzą jakie najlepsze dla klienta warunki można zaoferować. Zwróćcie uwagę, jak bardzo powiązane są niektóre z parametrów emisji. Wyższe oprocentowanie towarzyszy zwykle niezabezpieczonym obligacjom mniej znanych spółek. Niższe oprocentowanie towarzyszy zabezpieczonym obligacjom znanych spółek. Propozycja Orlen S.A. jaką widziałem opiewała na jedynie 4% w skali roku – i to bez zabezpieczeń! Byłoby to nie do pomyślenia przy jakimś mniejszym emitencie. Swego czasu głośno było o obligacjach Ganta, na 13% w skali roku. Gant był (i jest) tak zadłużony, że nie pomogło nawet ustanowienie zabezpieczenia (które także jest bardzo pokrętne, bo nie jest to hipoteka czy jakiś zastaw, ale bardzo powiązane udziały w spółkach, fizach, etc. – po odkręceniu mogło się okazać, że zabezpieczenia nie było). Ja preferowałbym obligacje zabezpieczone – nawet kosztem niższego oprocentowania. W razie „W” jest bardzo duża szansa na odzyskanie pieniędzy. Z powyższych przykładów brałbym Wittmana. Nie znam tej firmy, ale jest hipoteka jako zabezpieczenie także w razie wpadki nie będziemy płakać.

Niezabezpieczone obligacje są jak słowo dane przez pożyczkobiorcę – „oddam, wtedy i wtedy”. Lepiej tutaj nie łasić się na okazje, choć niektórzy to robią. Wystarczyłoby przecież dobrze przeanalizować spółkę, żeby wiedzieć, czy w razie niespłacenia da się jakoś odzyskać środki. Wittman ma taką zaletę, że wypłaca oprocentowanie (kupony) kwartalnie. 11,5% piechotą nie chodzi. 50 000zł za minimalny zapis też nie jest wygórowane. Można się przyłączać.

Zastanówmy się, czy tutaj możemy wykorzystać dźwignię finansową do zwiększenia naszych 11,5%? Można. Wystarczy znaleźć znajomego, od którego pożyczymy środki na mniejsze oprocentowanie (lepszy WACC). Przykładowo, mamy sobie samochód. Warty 60 000zł. Znajdźmy znajomego, który pożyczy nam środki na 2 lata, na 6% rocznie. Powiedzmy mu, że będziemy go spłacać po 1,5% co 3 miesiące. Żeby nie bał się straty pieniędzy, zabezpieczy się na naszym samochodzie. Spiszecie umowy, dostaniesz 40 000zł. 10 000zł włożysz w biznes Ty. Udzieliłeś właśnie własnej emisji, a za zebrane pieniądze kupujesz minimalny pakiet Wittmana.

Aha: dlaczego miałby Ci pożyczyć? W razie niespłacenia dostanie Twój samochód w rozliczeniu. Zarobi na nim kilkanaście tys. złotych po sprzedaży. A na lokacie jego kasa pracuje przecież gorzej.

Co 3 miesiące, przez 2 lata, spłacasz znajomemu 1,5% z 2,875%, które orzymujesz. Tj. wypłacasz mu 40 000 x 1,5% = 600zł kwartalnie, łącznie 600 x 8 = 4 800zł. Ty otrzymujesz 1,375% z 40 000 (550zł) i 2,875% z 10 000zł (287,5zł). Łącznie 837,50zł x 8 = 6700zł. Inwestując 10 000zł w dwa lata masz 6 700zł zysku, czyli 33,5% rocznie. I Wittman jest zadowolony, i Twój znajomy, i Ty.

Co w przypadku porażki? Kapitał od Witmana będą ściągać z nieruchomości. Może to trochę potrwać i kosztować. W takim przypadku znajomemu będziesz musiał płacić z własnej kieszeni. A po 2 latach najlepiej wziąć kredyt w banku na spłatę 40 000 zł, które Tobie dał. Trzeba bardzo uważać na każdy deal i mieć w razie czego plan awaryjny. Jeżeli bowiem nie dostałbyś kredytu w banku, lepiej będzie, jeżeli sam sprzedasz swój samochód i tym samym spłacisz kolegę.

Przeanalizujmy jeszcze obligacje Orlenu, które dają 4,2% rocznie. Niedużo, ale i tak 2x więcej niż na lokacie. Przy takiej transakcji, żeby pożyczyć kapitał od znajomego musiałbyś mu zaproponować ze 3% rocznie. Może się nie zgodzić, bo w banku ma 2% i nie musi się stresować o pieniądze. Kredytu też nie warto brać, bo koszt odsetek przekroczy dochód z kuponów. No i oczywiście złota reguła nie będzie spełniana.

Naprawdę warto używać lewarowania do robienia kolejnych pieniędzy. Mając 50 000zł i wybór, czy inwestować samemu i zarobić 11,5% rocznie, czy znaleźć 200 000zł i je pożyczyć od kogoś na 6% rocznie, a samemu kosić 33,5% w skali roku – odpowiedź jest przecież prosta.

Pieniądz musi robić pieniądz. Powodzenia :-).

P.S. A co jeżeli bank trzymający kasę ludzi na lokatach wejdzie w Orlena, na śmieszne 4,2% rocznie? Ludziom wypłaca 2% rocznie. Policzmy szablonowo. Po pierwsze, żeby móc ustalić rentowność, musi cokolwiek dać od siebie. Powiedzmy bank ma swoje aktywa w postaci gotówki i wpłaca w podobnej proporcji jak my 4:1. 40 000zł r/r 2% = 800 zł. Sam zbiera także 880zł i 420zł ze swoich 10 000zł. Razem ma 1300zł, a więc 13%. Dla banku tyle może wystarczyć – bank bowiem nie może bardzo obciążać ryzykiem pieniędzy klientów, więc raczej w Wittmana nie wejdą ;-). No ale przecież teoretycznie Orlen jest bardzo bezpieczny. Zamiast więc 4:1 można zrobić 9:1. Co nie? Z lokat weźmy 45 000zł, a bank da 5 000zł. I co mamy? 990zł zysku na pieniądzach klientów i 210zł ze swoich. 1200zł, z 5000zł. 24%. BAAAJKA.

I w taki sposób pracuje kasa banków. W taki też sposób narodził się kryzys. Banki były tak łase na dźwignię, że pieniądze klientów inwestowały w jeszcze bardziej ryzykowne aktywa. Dźwignie sięgały setek procent rocznie, bankierzy rośli w siłę. Taki kapitalizm jest już trochę chory, ale pokusa zysku jest bardzo duża. Dlaczego bowiem zamiast zarabiać 1 mln euro nie zarabiać 10 mln ? Obecnie wiele się pozmieniało. Wprowadzono kolejne regulacje, które zakazują bankom wielu rzeczy (np. za duża dźwignia, inwestowanie tylko w odpowiednie klasy aktywów, itp. (regulacje ryzyka – Bazylea) ).

2 myśli nt. „Konstruujemy portfel aktywów cz.2.

  1. Witaj,
    dałbyś radę wypowiedzieć się w jaki sposób taki ja – typowy J. Kowalski na etacie za aspiracjami i marzeniami odcięcia się od kroplówki etatu może oszacować choć z grubsza ryzyko wejścia w obligacje korporacyjne. Na pewno mogę poczytać o różnych rodzajach, żeby nabrać wiedzy ale chodzi mi o bardziej fundamentalne podejście. Sprawozdania finansowego do ręki nie dostanę (abstrahując, że zrozumienie na pewno nie byłoby dla mnie łatwe).

    Początkowo planowałem odezwać się najwczesniej po przeczytaniu całego bloga, jestem w 2/5 i niecierpliwość wygrała (chyba nie jest dobra cecha dla inwestora;).

    Chciałbym zacząć inwestować i za Twoją radą z bloga szukam inwestycji z warstwy 4. Do spekulacji i giełdowego hazardu skutecznie mnie zniechęciłeś.

    dzięki i pozdrawiam

    Emil

    • Witaj Emil, sądzę, że obligacjom poświęcę kolejny wpis na blogu, Twój komentarz trochę mnie zmobilizował :). Krótko odpowiadając, bez znajomości analizy fundamentalnej zwiększa się ryzyko takiej inwestycji. Cena jaka wynika z notowań odzwierciedla średnią wartość obligacji przy pewnym poziomie ryzyka. Niekoniecznie ten poziom ryzyka odpowiada Twoim preferencjom. Pokazując to na prostym przykładzie, jeżeli masz możliwość pożyczenia środków na 2% celem inwestycji w papiery dłużne, to obligacja o kuponie 3% może Ciebie zainteresować. Jeżeli natomiast Twój kapitał kosztuje 3%, taka obligacja nie będzie warta Twojej uwagi. Koszt kapitału jest to jeden z czynników ważących na decyzji inwestycyjnej. Szerzej na ten temat opowiem w oddzielnym artykule. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *