Moralność optymalizacji podatkowej

Mówimy tutaj tylko o legalnych rozwiązaniach optymalizacji podatkowej – aczkolwiek nasz fiskus ma pełną alergię na którekolwiek z fraz: „optymalizacja” czy „unikanie” to praktycznie dla nich znaczy to samo – mniejszy wpływ z podatków. Ostatnio niezwykle głośno zrobiło się o spółce LPP, producentem odzieży w której teraz pewnie siedzi niejeden z Was. Wynieśli oni swoją markę do rajów podatkowych po to, aby tam zasysać dochody firmy. Oczywiście powstał niezwykły bunt „prawych” obywateli, którzy od razu bojkotują LPP za brak patriotyzmu, odpowiedzialności podatkowej, etc. Co to za „prawi” obywatele, którzy nie krzyczą, że ich ubrania robią małe chińskie rączki? A może to specyficzna forma bojkotu, sterowana gdzieś tam, za kurtyną, przez przedstawicieli organów finansowych państwa?

Każdy chce, żeby jego pensja brutto była jak najbliżej pensji netto. Jak wiemy, już na początku przed wypłatą dla pracownika pracodawca musi opłacić zus, zaraz potem idzie podatek dochodowy, dostajemy resztę. Idziemy do sklepu, kupujemy cokolwiek, musimy zapłacić VAT, musimy zapłacić podatek dochodowy za przedsiębiorcę (gdyby podatku dochodowego nie było, ceny byłyby niższe), akcyza, podatek od nieruchomości… Mało zostaje.

Co jeżeli jesteśmy biznesmenem?

Opieka zdrowotna, ZUS czy KRUS, składkę płacimy minimalną. To my zarabiamy pieniądze, to my mamy prawo je dowolnie wydawać. Chcemy mieć niską emeryturę? Proszę bardzo, płaćmy mniej. Robimy sobie koszty, żeby zmniejszyć podstawę CIT. Kupujemy spółki ze stratą, aby odliczyć VAT i na tym zarobić (przykładowo: spółka ma nierozliczoną stratę na VAT 100 000zł. Komuś nie poszło, wykosztował się, nie osiągnął przychodów, ale VAT zapłacić musiał. Teraz spółę sprzedaje, za 30 000zł. Kupujemy, stajemy się udziałowcami, naszą pojedynczą transakcję o wielkości 500 000zł netto fakturujemy przez naszą spółkę. Brutto mamy 615 000zł, z czego do kieszeni idzie nam aż 100 000 z VAT, bo tak kompensujemy sobie stratę spółki. Jesteśmy 70 000zł do przodu. Ktoś powie mało, ktoś powie dużo, ja powiem tak – fajne wczasy na Karaibach.).

Ostatnio zastanawiam się jak sprzedać nieruchomość, transakcja c.a. 1 mln PLN. Planowany dochód to ok. 800 000zł, z czego podatek to aż 160 000. To przecież nowe BMW 5! Na stronie jednej z firm doradczych znajduję prosty sposób:

Zakładam spółkę jawną z kimś (ja 99% , ktoś 1%). Wnoszę aportem działeczkę, wartość środka trwałego określam na 1 mln. Kilka prostych zabiegów i sprzedaję przez sp.j. moją działkę. Ponieważ jej wartość to 1mln, a ja sprzedaję także za 1mln, dochód wynosi 0zł. Teraz prosty manewr, tzw. przeszacowanie środków trwałych i wyciągnięcie ze spółki kilkuset tysięcy złotych. Poczytajcie co i jak tutaj.

Jeszcze inni stosują konstrukcje związane z używaniem FIZów, spółek offshore. Wszystko jest egzotyczne i atrakcyjne. Normalny śmiertelnik raczej sobie na takie manewry nie pozwoli, bo opłacalność tych operacji wiąże się z dochodami wysokimi, tj. takimi, które generują po kilkaset tysięcy zł podatku. Kilkaset tysięcy złotych to przecież możliwość otworzenia nowego interesu, możliwość zakupu nowej nieruchomości, możliwość zakupu fajnej willi. Szkoda to oddawać na głupie rządowe wydatki.

Także całkowicie popieram akcję LPP, a ci krzykacze co im się nie podoba optymalizacja niech wobec tego zrezygnują z programów MdM, z odliczeń od dochodów, ze zwolnień podatkowych, ulg na dzieci i becikowych – nie chcecie optymalizacji?? Nie korzystajcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *