O inwestycjach społeczeństwa, ludzi biednych i bogatych

Natrafiłem na interesujący artykuł w Pulsie Biznesu odnośnie dysproporcji między efektywnością pracy oszczędności (albo kapitału inwestycyjnego, zależnie czy patrzymy z perspektywy klasy biednej, średniej czy bogatych). Tutaj znajduje się artykuł. Ta niesamowita dysproporcja bierze się ze świadomości(bądź jej braku) pracy kapitału własnego. Bogaci kapitaliści rozumieją, że w obecnym systemie praca rąk nie da takich owoców, co praca kapitału. A najbardziej uwidoczni się to wtedy, kiedy biedny, bogaty, przejdą na emeryturę bądź też ulegną wypadkowi który uniemożliwi im pracę fizyczną.

40% społeczeństwa zarabia 1% z całego zysku generowanego przez rynki kapitałowe. 40%! Następne 59% (czyli klasa średnia) zarabia 23% tego, co oferuje kapitalizm. Wiadomo, klasa średnia, ludzie bardziej świadomi, inwestują w fundusze, lokaty strukturyzowane, kupują nieruchomości. Podsumowując, mamy 99% społeczeństwa, które zarabia 24% całkowitego zysku generowanego przez rynki. No i pozostają oczywiście kapitaliści. 1% społeczeństwa, który zgarnia pozostałe 76% profitów. Ich udział jest 8-krotnie większy niż przy dochodach generowanych z pracy.

Bogaci rozumieją potęgę aktywów. To aktywa generują majątek i pozwalają na uwolnienie się od pracy własnych rąk. Jakkolwiek etyczne to się nie wydaje (bez pracy nie ma kołaczy, człowiek dorabia się ciężką pracą, miliony ludzi żyje z pracy za 1$ miesięcznie, etc.) taki mamy system i żeby godnie w nim żyć, trzeba mieć ogromne pojęcie o machinie finansowej.

Ale zastanówmy się dlaczego tak właśnie jest? Dlaczego Kowalski zarobi od 1 do 23% tego, co zarobi bogaty? Dlatego, że różnią się awersją do ryzyka i świadomością finansową. Kowalski uważa, że pieniądz jest środkiem do bycia zamożnym, a aktywo jest finalnym produktem zrobionym z pieniądza. Działa na zasadzie: „odkładam, odkładam, nazbieram, zakupię, będę posiadał” (bardzo stara szkoła), lub też”mam pracę, biorę kredyt, zakupię, będę spłacał, spłacał, będę posiadał”(nowa szkoła). Np. własny dom, własny samochód. I tutaj de facto powstaje różnica. Kowalski nie myśli o rozszerzaniu portfela aktywów albo myśli o tym w bardzo małym stopniu (nieefektywnie).

W rzeczywistości jest inaczej – pieniądze rodzą się z aktywów i są tylko nośnikiem majątku.

Różnicę tą wykorzystują bogaci i zarabiają na Kowalskim. Kapitalista działa na zasadzie „rozwijam, buduję, inwestycja przynosi zyski, kupuję, posiadam”(stara szkoła) lub też „zarabiam, pożyczam, zarabiam odsetki, pożyczam, zarabiam więcej niż wydaję, więc kupuję, posiadam”(nowa szkoła). U Kowalskiego środki pieniężne zmieniają tylko swoje położenie (lokata na 3% rocznie??? Pfff…), kapitalista musi myśleć jak zwiększać ich pulę przez inwestycje.

Sieci zastawiane przez ludzi majętnych są tak sprytnie pomyślane, że Kowalski wchodząc w sieć nawet nie widzi, że w niej jest. Można to porównać do pułapki na szczury. Wielki, ogromny kawał sera, zbliż się, weźmiesz, pułapka się zatrzaśnie (na Kowalskim oczywiście bezboleśnie). Zostanie on z tym serem, będzie go jadł, ale jak przyjdzie czas na wycofanie się – nie będzie już łatwo. Oczywiście mowa o kredytach konsumpcyjnych. Tym serem jest ogromny TV, nowy boski samochód (który oczywiście wciągnie w pułapkę sąsiada, bo dlaczego on miałby nie mieć), wakacje, itd. Oczywiście, Kowalski przyjeżdża do mamy i taty, teściów, pokazuje swoją klasę, każdy jest zadowolny. Ale nasz Janek Kowalski nie powie im, że co miesiąc oddaje 40% swoich dochodów na zapłatę dla bogatych za te zgromadzone cuda. Kowalski będzie inwestował z mniejszym rozmachem, bo połowę pensji oddaje bogatym. I o to przecież chodzi, my kapitaliści musimy z czegoś żyć, ale oczywiście nie z pracy rąk, tylko naszego kapitału :). Jeżeli jesteś Kowalskim i dostrzegasz, jak funkcjonuje system, musisz natychmiast starać się zmienić swój profil zarządzania pieniądzem. Pożycz z banku pieniądze, ok, ale na inwestycję, która w przyszłości pozwoli Ci spłacić bez problemu kredyt i do tego na tym zarobisz. I to z tego wynagrodzenia powinieneś kupić sobie TV, samochód czy wakacje.

Nie daj się wciągnąć w pułapkę złego długu. Bardzo ciężko jest z niej wyjść. W systemie każdy na Tobie zarabia. Nie możesz dać się orżnąć. Odkładanie pieniądza na lokatę nie jest drogą do bogactwa. Jeszcze nikt nie stał się bogatym przez procent składany na lokacie – to jest tylko teoria. Ten procent jest za niski, żebyś stał się bogaty. Procent składany miałby rację bytu, gdyby stopa inflacji różniła się od oprocentowania lokat co najmniej kilkukrotnie.

Problem pracującego Kowalskiego polega też na tym, że ciężko mu jest obciążyć ryzykiem zgromadzone oszczędności, bo przecież kilka lat dorobku może się zmarnować. Ciężko jest mu także wziąć kredyt na agresywną inwestycję, ponieważ może ona zakończyć się fiaskiem, a wtedy zabezpieczenia takiego kredytu zostaną zajęte przez bank (np. własny dom, grunt po rodzicach, itp.). Kolejny problem to czas zwrotu z inwestycji. Żeby dojść do poziomu kiedy miesięczne wpływy z kapitału będą wynosić np. 5000zł (powiedzmy tyle ile z pensji) trzeba by uzbierać około 500 000zł kapitału gotowego do pracy, żeby zarabiać tyle miesięcznie. Nie jest to wcale takie proste. Kowalski nie sprzeda przecież domu, bo w takim przypadku musiałby wynajmować mieszkanie/dom i z 5000 zostałoby zaledwie 2-3 tys.

Co więc zrobić ma Kowalski, aby zacząć uciekać z wyścigu szczurów? Recepty nie ma, bo system został przemyślany żeby jedni bogacili się kosztem drugich. Jedynym sposobem, jaki widzę (oprócz regularnej gry w totolotka :-) ) jest bardzo konsekwentna polityka prowadzenia oszczędności, inwestowanie w aktywa osłaniające majątek przed stratą, ale pozwalające na osiąganie wyższych stóp zwrotu niż oferuje rynek, konsekwentna polityka podatkowa (na tym można naprawdę dużo oszczędzić), zdrowy rozsądek połączony z awersją do rozrzutności w okresie rozruchowym (który może trwać, zależnie od ponoszonego ryzyka (odwrotnie proporcjonalnie) od kilku do kilkunastu lat). No i oczywiście używanie dźwigni finansowej do kreacji swojego majątku. Ta ostatnia pozwala znacznie skrócić czas oczekiwania na moment zbioru owoców. Dźwignia 2:1 skraca czas aż o połowę.

Zagospodarowanie majątkiem, mimo że w okresie rozruchowym ascetyczne(jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy na przyjemności), pozwoli na osiągnięcie poziomu, w którym praca będzie tylko dodatkiem do faktycznych dochodów kapitałowych, a na starość nic innego tylko cieszyć się życiem, a nie czekać na zerową rentę z zusu. Na co ta renta, na waciki?

 

 

 

 

 

 

 

Jedna myśl nt. „O inwestycjach społeczeństwa, ludzi biednych i bogatych

  1. Genialny artykul i streszczenie mojego podejscia do budowania majatku. Chyba nikt jeszcze tak precyzyjnie nie potrafil opisac mojej filozofii pracy, gdy nastepnym razem ktos mnie o to zapyta bede go cytowal:)
    P.S. Jakis miesiac temu wymienilismy ze soba jednego maila i do tej pory (ze wzgledu na ciezka prace nad powiekszaniem majatku oczywiscie) nie udalo mi sie odpisac na Twojego maila, ale obiecuje, ze zrobie to gdy tylko wroce z malych wakacji.

    Serdecznie pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *