O ludziach szukających kapitału

Znajdę wspólnika, znajdę partnera, szukam inwestora, potrzebny inwestor, poszukuję pożyczki, kto załatwi mi kredyt? – oto najczęściej rozpoczynające ogłoszenie inwestycyjne frazesy. Jak oddzielić ziarno od plew? To jest niezwykle ciężki proces. Ten artykuł dedykuję szukającym, jak i inwestorom. Prawdziwych dobrych ofert jest tyle, co kot napłakał.

Ostatnio coraz częściej widzę ogłoszenia, które oprócz „sprzedaży pomysłu” nic nie wnoszą. Przykład: „Sprzedam super serwis internetowy, zarabiający 1000zł/mc. Cena: 5000zł.” No i widzicie ten link do złotego serwisu, i widzicie tam cud miód super stronę, pełną treści itd. Z punktu widzenia rentowności, jest to niezwykła okazja. Jednak czy na pewno?

Zastanówmy się. Niezwykła okazja. rentowność ogromna. Kupujesz za 5000zł, 1000zł/mc wolnej gotówki, nic, tylko brać kredyt na set tysięcy i inwestować dalej. No proste, że jest to na 99,9% totalna lipa, nie okazja. Kto rozumny sprzedałby coś, co zarabia 1000zł/mc za 5000zł? Przyczyny mogą być trzy: 1) za chwilę serwis w ogóle nie będzie nic zarabiał. 2) sprzedający sam zrobił sztuczne obroty żeby móc poszczycić się dochodem i wcisnąć tombak niczego nieświadomemu nabywcy 3) trzeba poświęcić dużo własnego czasu na serwis.

Każde ze zdarzeń może być prawdopodobne. Najgorsze jest oczywiście rozwiązanie 2), bo to jest oszustwo. Niedobre jest rozwiązanie 1), bo wiąże się to z przywróceniem źródeł przychodów, co z kolei sprowadza się do 3). Jednym słowem, żeby nie kupić sobie kłopotu, lepiej nie wchodzić w taki interes.

Teraz inna oferta: „Super grunt w okolicy za połowę wartości rynkowej”. Powiem Wam szczerze, że czasami sam oferuję bardzo dobre grunty za ułamek wartości i nie dlatego, że działka jest ułomna, nic z tych rzeczy. Po prostu dla mnie czas to pieniądz, jeżeli zrobię obrót na kilku nieruchomościach lepiej na tym wyjdę niż robiąc go na jednej. A doświadczenia z takimi ogłoszeniami od innych osób mam przez fakt, że sam często szperam w sieci w poszukiwaniu okazji. I faktycznie, znajdują się, ale bardzo rzadko. Zazwyczaj działka za taką cenę to działka nienadająca się do niczego. Może też oznaczać działkę, której właściciel chce spieniężyć, żeby spłacić długi. Albo uciec przed komornikiem. Tego nie wiemy i jak właściciel się nie przyzna, to nieświadomi kupimy sobie grunt ze skargą pauliańską w tle. Co prawda nie jest łatwo ją udowodnić, bo musi zachodzić szereg przesłanek (m.in. świadomość, że właściciel miał długi). Serce moje wychodzi z założenia, że mam do czynienia z uczciwą osobą, jednak głowa przygotowuje się na najgorsze. Dlatego zanim cokolwiek kupię, robię dokładną infiltrację, czy nie wchodzę na minę. Czasami wejdę, ale nie powinno to powstrzymywać przed dalszymi działaniami – każdą porażkę należy obracać w sukces.

Świadczę usługi doradztwa biznesowego, także pośrednictwa. Dzwonią do mnie ludzie, właściciele firm i mówią: „Panie, muszę sprzedać swoją firmę. Wyjeżdżam za granicę/jestem stary i nie mam sił/jestem stary i nie mam komu przekazać biznesu/mam długi”. Zwykle te wszystkie powody sprowadzają się do jednego: biznes nie jest już tak rentowny jak kiedyś. Nasz biznesmen zakładał firmę w latach 90., w zupełnie innym otoczeniu rynkowym, kiedy wszystko schodziło jak świeże bułki. Po latach zmagań może faktycznie być zmęczony, ale nie robieniem pieniędzy, a walką o przetrwanie. Większość ofert sprzedaży przedsiębiorstw to głównie powód braku dochodów i kwestie zadłużeniowe. Jeżeli chcesz zakupić firmę, musisz wykonać proces due dilligence, czyli badania firmy. Musisz dokładnie zastanowić się, czy kupujesz działalność dochodową, czy będącą na schyłku. W pierwszym przypadku powinieneś zastosować podejście dochodowe ( ale tylko w przypadku, gdy wiesz, że firma zarabia, a nie są to sztuczki księgowe właściciela!). Jeżeli firma jest u schyłku, 100 razy zastanów się czy dobrze robisz. Jak już się 100 razy zastanowisz, wylicz, ile możesz dostać za sam majątek (nie patrz na umowy, na przeszłość, na doświadczenie – to nie ma znaczenia kiedy firma jest kulawa. Ty kupujesz przyszłość, a nie przeszłość). Jeżeli wartość sprzedaży majątku na szybko szacujesz na powiedzmy 100 000 zł, to zaoferuj właścicielowi jeszcze 20% mniej. Nie daj się nabrać na tanie sztuczki podnoszące wartość przedsiębiorstwa (wzrost dochodów w ostatnim czasie, sprzedawanie produktów „na lewo”, sprzedawanie spod lady, „miliony, jakie właściciel włożył w biznes”). Co Ciebie to interesuje? Patrz na to, co jest w rzeczywistości, niekoniecznie na papierze.

 

„Mam świetny biznes, zarabiamy 40% miesięcznie, zainwestuj, zysk pół na pół!” – forex trader. Taaak, rynek forex :-). Spekulacja na całego. Pierwsze pytanie, jakie zadasz takiej osobie powinno brzmieć: „Po co Ci zewnętrzne pieniądze, przecież sam będziesz milionerem w ciągu niecałych 2 lat!” Policzmy. Zacznijmy z 600zł zasiłku dla bezrobotnych. Po 12 miesiącach mamy 34 000zł. Po następnych już 1,9 mln. No powiedzcie mi czy mądre jest wchodzenie w taki interes z kimś? Nie wierzcie temu. Sprawdzone. Nawet przy 4% miesięcznie bym w to nie wszedł.
No chyba, że nasz trader ma jakieś zabezpieczenie, oby nie weksel.

Te przykłady miały pokazać niedoświadczonym inwestorom, w co wchodzić nie można. Miały też pokazać pomysłodawcom, jak na ogłoszenie patrzy potencjalny inwestor. To, co inwestor wymagać będzie od Was, to A) doświadczenie B) pieniądze lub zabezpieczenie – żebyście i Wy także coś ryzykowali C) sensowną politykę współpracy. Ciężko jednak znaleźć kompletnie obcą osobę, która wejdzie w Wasz pomysł. Zwykle interesy powinno robić się z polecenia, Twój znajomy mówi swoim znajomym, że jest taki a taki biznes do zrobienia. Powinieneś wyjaśnić wszystkie ryzyka, o jakich wiesz. Uczciwość w kontaktach biznesowych jest najważniejsza. Nawet jak coś się spieprzy będziesz mógł powiedzieć, że ostrzegałeś. Najgorsze są obietnice i zapewnienia. „Na pewno zarobisz”, „Zysk bez ryzyka”. Dla mnie od razu taka osoba jest do odstrzału z listy potencjalnych miejsc inwestycji.

Ryzyko jest zawsze, nawet na lokacie bankowej, o czym przekonali się np. Grecy.

Szczerość to podstawa. Dobry pomysł to podstawa. Zaangażowanie to podstawa. Na tym buduje się dobre interesy.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *