O mnie

Nie będę tutaj za bardzo się rozwodził. Od 18 roku życia odwidziało mi się i nie chciałem już zostać programistą. Po przeczytaniu kilku mądrych książek, pisanych co prawda z przymrużeniem oka, ale traktujących o pracy ludzi, postanowiłem sobie za cel, że nie pozwolę sobie uczestniczyć w wyścigu o większe pensje i stanowiska. Sam mogę zadbać o siebie i przyszłość bliskich. Wyszedłem z założenia: pracuj dla doświadczenia, nie za pieniądze. Niech pieniądze pracują na pieniądze. W wieku 19 lat założyłem pierwszą firmę, właśnie związaną z programowaniem i informatyką, w tym czułem się mocny. Środków wystarczyło w zupełności, żeby przetrwać studia i nie musieć szukać zatrudnienia. Informatycznego biznesu nie rozwinąłem, zawiesiłem działalność na poczet doradztwa biznesowego i inwestowania, które obecnie wdrażam i praktykuję – nie jestem teoretykiem. Moją pasją są fuzje i przejęcia, tzw. M&A. Jeżeli widziałem gdzieś lukę w wartości, niedoszacowanie, kupowałem, żeby odsprzedać z zyskiem – i nie mówię tutaj o firmach, do tego póki co się przymierzam. Skończyłem studia inżynierskie i ekonomiczne na najlepszych uczelniach w Polsce, zgłębiając wiedzę w dziedzinach bankowości inwestycyjnej, zarządzania ryzykiem, zarządzania kapitałami przedsiębiorstw, restrukturyzacją, doradztwem finansowym, zarządzania produkcją i zasobami ludzkimi oraz inżynierii finansowej. Generalnie 6 lat prowadzenia firmy nauczyło mnie praktycznie tego samego, co studia ekonomiczne na SGH. Tam pogłębiłem wiedzę, ale bardziej teoretyczną niż praktyczną. Często uśmiechałem się w duchu, jak osoby znacznie mądrzejsze ode mnie w teorii finansów nie rozumieją podstaw realnego biznesu, tych niespodzianek i problemów, jakie są w istniejącym świecie interesów.

Powiedziałem też sobie NIE IDĘ DO KORPORACJI. Umiejętności mają pomóc mi, a nie właścicielom dużych koncernów. Inwestowałem na giełdzie, z różnym skutkiem. Morał tej historii jest taki, że prawdopodobieństwo osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków z giełdy przez gracza niszowego jest znikome (piszę o tym w swoich artykułach). Zdobyłem masę doświadczeń, poznałem sporo ludzi działających w biznesie, niepracujących, żyjących z kapitału. Stwierdziłem, że robienie biznesu jest dużo bardziej pasjonujące, emocjonujące i twórcze niż praca na etacie (aczkolwiek nie ukrywam, że kusi mnie sprawdzenie się na stanowiskach w dużych bankach inwestycyjnych, zrobienie takiej konfrontacji moich doświadczeń w dziedzinie małych i średnich przedsiębiorstw z wielkimi molochami). Zachęcam Was do budowania biznesów, jeżeli posiadacie odpowiednie predyspozycje i jesteście na etapie życia, w którym możecie sobie jeszcze pozwolić na ponoszenie większego ryzyka, kosztem większej niestabilności finansowej, ale też większych profitów. Waszym zadaniem byłoby uzbieranie sumy kapitału wystarczającej, aby jego praca pokrywała Wasze codzienne potrzeby i żeby drugie tyle środków było dalej odkładanych.
Polecam też mniej agresywne inwestowanie (oszczędzanie) osobom o ustabilizowanej pozycji życiowej, mającej dom i rodzinę.

Jestem szczególnie nastawiony na rozwijanie swoich biznesów  w branżach finansowej, budowlanej i nieruchomości. Te branże, z przeanalizowanych doświadczeń wielu inwestorów przed nami, są najbardziej obiecującymi jeżeli chodzi o osiągnięcie wolności finansowej. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, żeby robić co się lubi. Lubisz gotować? Załóż restaurację. Lubisz jeździć samochodem? Załóż warsztat samochodowy, a w nim zbuduj swój pierwszy samochód sportowy 4WD. Lubisz latać samolotem? Raczej branżę lotniczą odradzam(produkcja samolotów), ale nic nie zaszkodzi żeby mieć szkołę pilotażu, organizować wycieczki integracyjne do dalekich krajów czy cokolwiek innego. Rób co najlepiej Ci wychodzi.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *