Opinia o wyborach w USA

Dzisiaj napiszę kilka zdań na temat wyborów w USA. Faktem jest, że demokracja przechodzi kryzys. Ludzie nie do końca wiedzą, czego chcą, a ci, którzy idą głosować nie do końca rozumieją, na kogo głosują. Nie mówię, że wybór Trumpa jest dobry czy zły. Interesuje mnie podejmowanie decyzji przez obywateli. Prawdą jest, że decyzjami tłumów sterują osoby często ze świata polityki, powiązane z czwartą władzą, czyli telewizją. Zobaczcie, jaka nagonka była na Trumpa, a jak była wspierana Clinton. We wszystkich sondażach np. polskie media wyróżniały Clinton, starając się w ogóle nie poruszać (albo poruszać w bardzo niewielkim zakresie) jej wpadki jako sekretarz stanu etc. Trump natomiast był smarowany równo. Mimo wszystko wygląda na to, że własnie Trump zostanie prezydentem USA.

Cofnijmy się trochę w czasie i przyjrzyjmy się Brexitowi. Sytuacja bardzo podobna – media kreowały zwolenników pozostania UK w UE, natomiast krytykowały zwolenników Brexitu. Tego dnia, w którym był Brexit postanowiłem zaryzykować otwierając krótkie pozycje na spadek indeksu S&P500, z racji faktu, że naprawdę wbrew temu co mówi TV wierzyłem w Brexit. Oczywiście zabezpieczyłem pozycje zleceniami stop loss na kilku poziomach. Nawet bukmacherzy obstawiali pozostanie UK w UE. Do końca tego czerwcowego dnia wszystkie media trąbiły o sukcesie pozostania UK. Tymczasem w nocy okazało się, że jest zupełnie inaczej. Nastąpił duży wstrząs na rynkach finansowych. Stop lossy zamknęły część zleceń (bo do samego końca niepewności wyniku indeksy pięły się silnie w górę!), zaś ten ogromny spadek, który pozwolił dobrze zarobić, zneutralizował straty na zamkniętych pozycjach, które przy odrobinie „bardziej stalowych” nerwów także miałyby stop lossy na bardziej ryzykownych poziomach pozwalając dobrze zarobić.

Obecnie nasza telewizja krytykuje PiS i ich sympatyków, pokazując w dobrym świetle opozycję. Niestety, większość obywateli nadal będzie głosowała na PiS. Nie dlatego, że lubią Kaczyńskiego, ale dlatego, że PiS daje im szanse na większe wsparcie socjalne. Sympatycy PiS, najczęściej ludzie mniej zamożni, nie zastanawiają się, skąd te pieniądze się biorą. Ich interesuje fakt, że coś się zmieniło i coś ugrali. To samo dotyczy zwolenników Brexitu – według nich UE jest zła, dlatego głosowali za wyjściem UK z Unii. Pytanie, czy  zastanawiali się nad długoterminowymi konsekwencjami swoich działań? Spójrzmy na USA. Trump kontrowersyjnie zaproponował zrobienie porządków w wielu sferach życiowych amerykańskich obywateli. Amerykanie tego chcieli, ale żaden inny polityk nie odważył się na tak daleko idące propozycje – ciekawe dlaczego?

Co łączy te trzy opisane wyżej historie? Po pierwsze, demokracja nie jest dobra. Chwali się, że ludzie chcą łamać status quo, problem w tym, że nikt nie mówi tym ludziom o dalekosiężnych konsekwencjach ich decyzji – w przypadku Trumpa destabilizacja równowagi na świecie, Brexit grozi osłabieniem gospodarki Wielkiej Brytanii i tym samym narażeniem na duży kryzys, PiS natomiast długoterminowo zmierza do załamania gospodarczego w Polsce – finansowanie budżetu przez obłożenie bogatych wyższymi podatkami może spowodować wycofywanie się firm z Polski, zmniejszenie zatrudnienia i bankructwa przedsiębiorstw. Zmiana status quo powoduje wzrost zmienności różnorodnych czynników wpływających na dane zjawisko. Ludowi czasami nie da się wytłumaczyć zagrożeń, które z ich wyborów płyną lub nie chcą ich słuchać. Po drugie, media manipulują ludźmi. Osoby zwolennicy, które widzą, że Hillary wygra, że Brexit się nie uda, PiS przegra – siedzą spokojnie w domu. Ci którym mocno zależy na odwrotnym rezultacie pójdą z premedytacją do urn, bo są bardziej zmobilizowani. Efekt odwrotny od zamierzonego przez media, gdzie miało być tak, że skoro kreowane na przegrane zdarzenia nie ziszczą się, to ich zwolennicy nie podejmą woli walki. Tymczasem walka jest podejmowana, co prowadzi do trzeciego punktu podsumowania: ludzie chcą zmian i mają dość obecnej równowagi. Mogę wnioskować, że jest to powodowane niepokojem, jaki towarzyszy obecnej sytuacji – ludzie mają poczucie, że nic się nie zmienia, jest zbyt stabilnie. Jednocześnie jest źle. A władający boją się narazić swoim poplecznikom występując przeciwko nim. Zobaczcie, jak Cameron, „zwolennik” Brexitu, nawawiał do referendum. On nie wierzył, że ludzie zagłosują na TAK. Do czasu, kiedy pojawiły się wyniki. Wtedy podał się bardzo szybko do dymisji.

Wszystko to pokazuje, jak zakłamane mogą być elity władzy, które starają się przekonać mediami do „słusznych” wyborów. Ostatnimi czasy przełomowo tłumy nie głosują tak, jakby chciała tego elita. A to nie wróży dobrze. Elita nie będzie stała z założonymi rękoma obserwując nieposłuszeństwo tej liczniejszej strony barykady. Nie będę próbował przedstawiać moich domysłów, co z tego może wyniknąć.

Pozdrawiam.

 

2 myśli nt. „Opinia o wyborach w USA

  1. Witaj Kapitalisto,

    Kilka moich uwag.

    Po pierwsze, uwaga krytyczna-następne będą już pozytywne- elektorat Pisu nie jest zadowolony dlatego „że dostał” tylko dlatego że zabrano innym i że następuje restytucja PRLu. Tego oczekiwali i to mają.

    Po drugie przedstaw proszę „swoje domysły”-możliwe, że mamy zbieżne. Moje są takie: elity powiedzą: ok chłopaki z tą demokracją to było fajnie póki robiliście po naszej myśli. Skoro nie robicie- to my się Wami zajmiemy. I to tak się zajmą jak się zajęli murzynami w koloniach- ale to jest moja opinia.

    Po trzecie trafnie diagnozujesz rolę mediów. Wydaje mi się, że o ile kiedyś osoba oglądająca programy publicystyczne mogła zostać uznana na poinformowaną (mówię o Zachodzie), tak teraz należy uznać media za źródło pewnej indoktrynacji i „selektywności” informacji

    A co do demokracji i tego że nie jest ona dobra…. Zgadzam się i nie zgadzam :) Wydaje mi się, że demokrację czekają jakieś spore zmiany w tym stuleciu. Z jednej strony klasa średnia ma coraz większą potrzebę partycypacji w rządzeniu. Z drugiej strony „elektorat 500 plus” nie jest ani zdatny do rządzenia ani prawdę mówiąc nie jest potrzebny (kiedyś robili za mięso armatnie, teraz armia jest zawodowa). W sumie model ustroju dający wszystkim równe i bierne prawo wyborcze do głosu na swoich przedstawicieli chyba się kończy.

    Pozdrawiam,

    Snii

    • Dzięki za uwagi do tekstu. Każdy z nas ma własny pogląd na obecną sytuację, bez dostępu do badań co do elektoratu PiSu nie można stwierdzić, co jest ich główną przesłanką do zadowolenia, każdy w tym zakresie jak widzisz ma własne zdanie. Niewątpliwie wybory wygrali. Co do moich domysłów powiem, że są podobne do Twoich. Szczegółowo nie ma sensu ich omawiać, bo blog nie jest o polityce, a o biznesie, ktoś kto może mieć inne poglądy od moich może zacząć się wykłócać a nie o to tutaj chodzi. Co do demokracji – obserwujmy, wyciągajmy wnioski i głosujmy. Zmiany w tym modelu ustroju możliwe że będą, pytanie jak wielkie i w którą stronę. Oby nie kalifat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *