Portfel inwestycyjny

Dzisiaj technika – wyrafinowana analiza miejsc, gdzie nasz kapitał powinien podążać i gdzie powinien być trzymany. Temat możliwe, że będzie dość rozbudowany – nie dam rady w jednym artykule wyjaśnić, na czym polega budowa swojego portfolio inwestycyjnego. Miałem zacząć od istotnego elementu, jakim jest sam „środek płatniczy”, czyli kapitał obrotowy, ale wyszło, że będę musiał omówić go następnym razem. Sam opis portfela wyszedł bardzo ciekawie i sądzę, że każdemu z nas się przyda. Zapraszam.

investment-pyramid

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym jest portfel inwestycyjny, lub też investment portfolio. Można powiedzieć, że portfel inwestycyjny to nasza kolumna aktywów w zestawieniu finansowym, o którym pisałem Tutaj. Jest to nasz portfel, w którym trzymamy wszystkie cały nasz majątek. Majątkiem i pozycją portfolio jest także gotówka – bowiem pod wpływem czasu także może zyskiwać lub tracić (można za nią kupić w określonych jednostkach czasu różne ilości innych dóbr, dewiz itp.). Powyżej zamieściłem ciekawy obrazek pokazujący piramidę inwestycyjną, piramidę ryzyka. Można dostrzec, że fundamentem piramidy są aktywa najbardziej pewne pod kątem bezpieczeństwa. Coś, co nie zostanie łatwo zaprzepaszczone i coś, co bardzo powoli zmienia wartość w czasie. Na rysunku powyżej do fundamentu zostało przyporządkowane złoto. Jak najbardziej pod tym się podpisuję. W fundamentach powinny być aktywa, które nie tylko w miarę łatwo można spieniężyć (albo nimi zapłacić), ale także które nie będą nas wystawiały na ryzyko inwestycyjne – niezależnie co by się działo (krachy, wojny, itp.), warto myśleć o fundamencie jako czymś, co można spakować w 5 minut i wyjść z domu udając się gdziekolwiek. Jeżeli np. wszystko trzymalibyśmy w np. nieruchomościach (które są bezpieczne ale NIEPŁYNNE), to w przypadku „ewakuacji-emigracji” ani ich nie sprzedamy, ani pożytku żadnego z nich nie będzie. Warto pamiętać – kto ma złoto, ten ma władzę.

Ja oprócz złota, za bezpieczne dobro ruchome uważam także inne metale szlachetne oraz szlachetne kamienie (przede wszystkim stabilne diamenty inwestycyjne – na pewno nie takie, które sprzedają sklepy jubilerskie w Polsce). Polska nie jest krajem, w którym diamenty są popularne i wiele osób je odradza (są mniej płynne niż złoto), są za to bardziej stabilne i – BEZPIECZNIEJSZE. Dlaczego? A dlatego, że sztabka złota o wadze 10kg warta około 1,3 mln zł jest porównywalna z diamentem wysokich parametrów CCC o wadze… 4 kratów! (nie mylcie cen diamentów w polskich sklepach i mennicach od cen giełdowych w Antwerpii, Tel-Awivie czy Bombaju!). 4 karaty to niecały 1 gram! Żeby przetransportować 100 mln złotych w złocie potrzebowalibyśmy co najmniej bardzo dobrą TACZKĘ – 1 tona złota – he, pewnie z silnikiem. Tymczasem 100 mln zł w diamentach to jedynie 1 kg. Zejdźmy jednak na ziemię, załóżmy, że będziemy mogli wyjechać z kraju z 3-4 mln złotych. Co jest prostsze do transportu dla jednej osoby – 30kg złota czy 12 gram diamentów? Wystarczy jedna broszka we włosy czy cokolwiek podobnego, wrzucone do ciemnej farby lub innej substancji nie rzucającej się w oczy.

Hehe, ładna analiza :-) na wypadek wojny. Cóż, nigdy nie wiemy, jak będzie. Dywersyfikacja wyglądałaby tak, żeby chociaż 0,2-0,3 kg w złocie jednak mieć. I lepiej mieć to w kilkunastu monetach niż w sztabkach (lepsza i prostsza wymiana – gdybyśmy potrzebowali transportu lotniczego (który notabene będzie na wagę złota w czasach wojny) lepiej pokazać 1-2 monety, niż 300 gramową sztabkę). No, ale to czarny scenariusz na wypadek czasów niepokoju. W praktyce fundamenty mogą być naruszone praktycznie tylko i wyłącznie wtedy, kiedy budynek naszych aktywów się zawali – tj. kiedy nie będziemy mieć kapitału pracującego (o tym później) lub też gdy zajdą inne nadzwyczajne okoliczności powodujące niemożliwość ruszenia aktywów wyższych warstw.

Następnym piętrem piramidy lub też fragmentem portfela są aktywa pieniężne. Możemy tutaj mówić o lokatach, bonach skarbowych, dewizach. Czymś płynnym, bezpiecznym i powoli pracującym. To właśnie na tym fragmencie skupia się większość kapitału społeczeństwa pracującego – na oszczędnościach zgromadzonych na tym piętrze. Pracownik etatowy nie zbuduje solidnego fundamentu, bo musiałby się zamrozić na dłużej, a to nie byłoby dla niego dobre – nie miałby bowiem środków na tzw. czarną godzinę. Pracownik etatowy nie włoży środków w wyższe warstwy piramidy, ponieważ w przypadku straty mógłby na tym ucierpieć jego budżet, a tego także się boi (wyższe piętro = większe ryzyko).

Kolejne piętro, tzw. Income, to nic innego jak aktywa przynoszące stałe wypłaty, czyli coś, co pozwala nam zachować przepływy pieniężne i spełniać złotą regułę. Jest ich najwięcej, ponieważ z nich my kapitaliści mamy się utrzymywać – muszą one być bezpieczne i dochodowe. Możemy tutaj przyporządkować akcje wypłacające dywidendę, bezpieczne obligacje (w tym rządowe (:-) ) oraz zabezpieczone komercyjne), pożyczki z zabezpieczeniem udzielone obcym osobom. Oczywiście powiecie: zaraz zaraz, ale mówiłeś, żeby nie inwestować w akcje! Owszem mówiłem, ale nikt nie mówił, że są to akcje, nad którymi nie posiadacie kontroli. Jak chcecie to inwestujcie w akcje, ale mówimy o spółkach pewnych, stabilnych i takich, które znacie (jak inwestować w akcje pisałem tutaj). Spółki spekulacyjne znajdą się w kolejnych warstwach.

Idąc wyżej mamy kolejny level, czyli wzrost. Tutaj ryzyko jest wyższe, wyższe są także możliwe do osiągnięcia zyski. Na tym etapie możemy mówić o inwestowaniu w fundusze inwestycyjne lub własne inwestycje w młode przedsiębiorstwa.

Poziom najwyższy to spekulacja. Tutaj mamy istne kasyno, ale z szansą na wygraną większą niż przegraną – przy zysku 2:1 i szansie na zwycięstwo 51% spekulacja może być dla nas opłacalna. Tutaj właśnie mamy wszelkie ogromne dźwignie finansowe na rynku forex, opcje, kontrakty terminowe, wszystko, w co możemy wejść z akceptacją straty co najmniej 100% włożonego kapitału.

Jak Wam się podoba budowa portfela? Jeżeli sądzicie, że na tym rysunku opisano wszystko, jesteście w błędzie.

Nie jest zaznaczony na naszej piramidzie jeden składnik, który moim zdaniem jest niezwykle istotny z punktu widzenia wszystkich pięter. Poniżej moja modyfikacja:

investment-pyramid

 

Tak! Tym składnikiem są nieruchomości. I moim zdaniem powinny one przechodzić przez wszystkie warstwy, ponieważ każde z pięter ma dla nieruchomości coś do zaoferowania.

Fundamenty – inwestycje w grunty rolne. Coś, co daje plony. W razie nieurodzajów, w czasach niepokoju i problemów z kupnem żywności, zbieranie płodów ze swojego pola będzie bezcenne – nawet nie mając nic w aktywach dochodowych (income), to spokojnie wyżyjemy z naszego gruntu. Poza tym ziemi nie przybywa. Podobną cechę posiadają także złoto (którego jest coraz mniej) i diamenty (duże kamienie coraz ciężej znaleźć, przez co rosną na wartości).

Poziom wyżej – zabezpieczenia – można je połączyć z opisem fundamentów. Tutaj można lokujmy małe kwoty płacone przez rolników dla nas z tytułu dzierżawy gruntów.

Income – warstwa dochodu – oczywiście tutaj mamy na myśli nieruchomości pod wynajem, apartamenty, mieszkania, budynki, lokale, hale, zapewniające stałe dochody.

W warstwie wzrostu mogą być grunty budowlane, na których realizujemy inwestycję deweloperską. Coś, co zyskuje na wartości w trakcie tworzenia. Przykład z naszymi sąsiadami z ziemi świętej jest tutaj idealny.

Faza spekulacji – co, jeżeli nasze grunty orne będą mogły zostać przekwalifikowane na budowlane? Wzrost jest co najmniej kilkukrotny. Więcej wyjaśniać nie trzeba. Izraelscy koledzy z warstwy wzrostu także tutaj mogą się po części wpisać, jednakże zapewnienie sobie współpracy z gminą dało im większe poczucie bezpieczeństwa (ograniczenie stopnia ryzyka i obniżenie warstwy), dlatego bardziej do ich działania pasuje do części wzrostowej(growth) portfela.

 

Wszystko powyżej opisane to nasz portfel. Symbolicznie opisanego za pomocą grafiki piramidy. Jednak na różnych etapach naszego życia (i inwestowania) piramida nie będzie piramidą, tylko zmieniającym kształty wazonem. Będzie zawierała różnorodne modyfikacje kształtu (przy stałej „wysokości pojedynczej warstwy” ! – warto powiedzieć, że lepiej jest rysować wazon a nie piramidę – dopiero przy opisie wazonu o zawsze takiej samej grubości warstw możemy poszczególne powierzchnie aktywów wpisać proporcjonalnie w kolejne warstwy piramidy, żeby otrzymać uporządkowany obraz naszego portfela – z resztą nie tylko w piramidę, ale także w popularny wykres kołowy). Można przyjąć, że jedni będą mieli piramidę, inni różnego rodzaju kształty wazony (jak niżej), inni nawet ścięte piramidy (trapezy), czy też piramidy odwrócone. Oczywiście dla niektórych coś, co będzie piramidą odwróconą dla kogoś innego może być jakimś rodzajem wazonu – wszystko zależy od informacji, jakie mamy na temat danego rodzaju aktywów i jak je możemy sklasyfikować.

Gdybyśmy np. na przykładzie naszych Żydów nie wiedzieli o zmianach planu i gminy, moglibyśmy w całości zakup 150 ha roli przypisać jako spekulacja. Równie dobrze dla kogoś mogłoby to być fundamentem. Wszystko zależy od punktu siedzenia. Najważniejsze jest, żeby samemu rozumieć, jak nasz kształt powinien wyglądać. Każdy wazon da się przewrócić, piramidę niekoniecznie. Piramida jest bezpieczną, ale bardzo zachowawczą strukturą – mówię tutaj o piramidzie z jednakowej grubości warstw.

investment-pyramid Modern-Vase-tile

Najszybciej rozwijać będzie się osoba, która ma obraz piramidy odwróconej, jest to jednak bardzo ryzykowna ryzykowana struktura. No, może z wyjątkiem sytuacji, gdy piramida ta należy do dobrze DOINFORMOWANEGO inwestora, który widzi swoją piramidę nie jak odwróconą, ale jak zwykłą piramidę. To już jest majstersztyk, ale dla postronnego widza głupota. Tak można oceniać ludzi, którzy inwestowali w rzeczy, w które inni nie włożyliby ani złotówki. Np. inwestorzy, którzy kupują akcje w czasie mocnej bessy (tzw. spadające noże) i czekają, aż rynki wzrosną. Myślę, że tą odwróconą piramidę można przypiąć do bardzo bogatych ludzi:
1. Rotschildowie – spekulując na angielskich obligacjach, kiedy dla innych były bezwartościowe (góra piramidy), Rotschild kupował za bezcen bo wiedział więcej niż rynek (dla niego to był praktycznie dół piramidy).
2. W. Buffet – kupował akcje po krachu na giełdach, gdzie inni wyrzucali papiery.

I wiele innych przykładów – ciekawą formacją jest kielich – solidne fundamenty, mało gotówki i wszystko dla rozwoju.

W pewnym sensie własny kształt jest tajemnicą każdego inwestora – nie mam tutaj na myśli pokazywania swoich „wazonów”, ale o ich kształt pod kątem posiadanych informacji. Wiedząc więcej coś, co dla kogoś jest ryzykiem, dla innego będzie bezpieczne. Bardzo ważna jest tutaj rozwaga w ocenie gdzie aktywo powinno zostać zakwalifikowane, w której warstwie powinno się znaleźć.

Będę musiał mój pomysł z wazonami opatententować. :-), a co najmniej go rozwinąć, ponieważ w łatwy sposób da się oszacować, jak bardzo inwestor jest ryzykowny – wystarczy wyobrazić sobie, czy wazon jest łatwo, czy trudno przewrócić.

Ok. Ale po co ja o tym mówię??? Mówię to po to, żeby zrobić krok naprzód do naszej analizy rentowności inwestycji. Jak już wiemy, rozsądna wewnętrzna stopa zwrotu musi trzymać się poziomu w okolicach 20% rocznie – jako ŚREDNIA Z CAŁEGO NASZEGO MAJĄTKU. Wiadomo jednak, że fundamenty nie będą dawać 20%, jak też i wiadomo, że spekulacje za 20% to żaden zarobek (tam często zyski idą w tysiącach procent). Dlatego żonglowanie przemieszczaniem pieniędzy z jednej warstwy do drugiej jest niezmiernie ważne. Nie można jednak przemieszczać z taką łatwością warstw dolnych do górnych co warstw górnych do dolnych. Tym środkiem za pomocą którego aktywa są przemieszczane jest kapitał pracujący, który można łatwo wyjąć z jednej inwestycji i włożyć do drugiej.

Ale tym pojęciem zajmiemy się może następnym razem, bo i tak sporo opisałem jak na jeden raz :-).

Warto, w ramach ćwiczenia, narysować sobie w zeszycie w kratkę własny wazon. Niech jedna kratka symbolizuje, zależnie od naszego stopnia zaawansowania, 100zł, 1000zł, 10 000zł, 100 000zł czy 1 mln zł. Postarajcie się tak rysować, aby każda warstwa miała jednakową grubość. Zobaczcie jakie profile wazonów Wam wyjdą.

Mój wygląda mniej więcej (rysowane w paincie, niestety nie profilowałem wazoniku tylko dałem obrazek w takich „klocach” :) ) tak:

waz

:-).

W instytucjach finansowych budowaniem portfeli inwestycyjnych zajmują się zazwyczaj asset managerowie lub też menadżerowie portfeli inwestycyjnych. Komponują skład portfela w zależności od poziomu ryzyka akceptowalnego przez inwestorów, którzy będą wkładać kapitał do takiej konstrukcji.

Pozdrawiam.

 

 

2 myśli nt. „Portfel inwestycyjny

  1. Piszesz, że w warstwie fundamentów skupiasz się na złocie, srebrze, diamentach i nieruchomościach np. rolnych.

    Biorąc przykład srebra. Jakiś czas temu kosztował 43$ teraz lekko ponad 15$, co robisz w takiej sytuacji, gdy dane aktywa tracą na wartości? Pozbywasz się ich z portfela, czy dalej trzymasz jako fundament swojej ?piramidy??

    • Jest to problem, ale warstwa fundamentów nie jest warstwą spekulacji i nie można poddawać się impulsom sprzedażowym. Takie aktywa się po prostu trzyma na zły moment, a nie nimi handluje – tak jak mając w domu srebrną zastawę Gerlacha nie sprzedajesz jej kiedy srebro spada, tylko wtedy, kiedy masz nóż na gardle-brak pracy, głód, wojna, etc. Nie jest istotna bieżąca wycena warstwy fundamentów. Porównaj to do prostej akcji (ale nie wiem czy to dobry przykład bo wg mnie akcja nie może być w fundamentach)Cyfrowego Polsatu – cena akcji w październiku 2014 spada z dnia na dzień o 10%. Panikarze niezwiązani ze spółką sprzedają akcje. Zygmunt Solorz nie sprzeda akcji, bo dla niego ta spółka jest fundamentem jego portfela (medialnego). Nie jest istotne spieniężenie aktywa, bo to nic konkretnego nie da. Masz gotówkę i co za nią kupisz(z instrumentów bazowych mogących być fundamentem? Przecież większość surowców spadła). To, że cena skoczyła do 43$ a teraz spada do 15$ nie ma aż takiego znaczenia. Bardziej jest to kwestia okazji do zwiększenia tego aktywa w portfelu. Nie jest to rekomendacja, ale jak coś jest tanie i nie może „zbankrutować” to raczej zwiększam taką pozycję w portfelu. Akurat ze srebra nie korzystam, ale uważam, że złoto jest bdb przykładem ciekawej inwestycji fundamentalnej, które podobnie jak srebro mocno zanurkowało. Gdyby Solorz nie miał kontroli na spółką (np. miałby 48% akcji a chciałby mieć 50% + 1 akcja) to dla niego byłoby to idealną okazją do zakupów. Oczywiście akcja jest częścią spółki, która może zbankrutować. Surowce same z siebie(tak jak grunt) nie zbankrutują, dlatego zasługują na miejsce w tej warstwie. Gorzej, jeżeli miałbyś tylko puste certyfikaty lub kontrakty na surowce (nawet bez dźwigni), bo de facto nadal nic nie masz. Nie jest to warstwa fundamentalna, bo nadal nic nie masz. W czasie niepokojów możesz nic z tego nie wyciągnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *