Rzut oka na finanse Kowalskiego

Witajcie. Dzisiaj pierwszy artykuł z serii „Portfel Kowalskiego”, czyli działu skierowanego do osób pracujących, które nie chcą bawić się we własny biznes ani inwestować agresywnie. Chciałbym, żebyście zapoznali się wstępnie z artykułami dotyczącymi analizy swojej sytuacji finansowej część 1 i część 2. Artykuły te dotyczą zarówno przyszłych biznesmenów, kapitalistów, ale też osób pracujących. Startując właśnie z poziomu analizy sytuacji będziesz mógł stwierdzić, co dalej.

Po pierwsze, jeżeli Twoje koszty są większe niż Twoje przychody – musisz natychmiast poczynić kroki do zmniejszenia swoich wydatków. Taka sytuacja doprowadza do bankructwa, nie ma niczego gorszego niż comiesięczna strata. Jak się uporać z nadmiernymi wydatkami? Zastanów się, jakie masz zobowiązania i co możesz z nimi zrobić. Właśnie problem nadmiernych obciążeń finansowych jest problemem dla wielu Polaków. Banki zewsząd namawiają na kredyty nie dlatego, żeby nam pomóc, ale dlatego, żeby zwiększyć swoje zyski. Bez udzielania kredytów nie zarabiają na odsetkach, opłatach okołokredytowych ani ubezpieczeniach. Nie daj się omamić – musisz być silny psychicznie, żeby zrezygnować z ogólnospołecznego uzależnienia od kredytu. Wiem, że jeżeli sąsiedzi (zarabiający tyle samo co my) „rozwiają się” wchodząc w kolejne kredyty, kupując coraz to lepsze samochody, jeżdżąc na wakacje – propozycja życia ponad stan jest kusząca. Ale wystarczy kilka manewrów, żeby po krótkim okresie wstrzemięźliwości żyć jak oni i nie martwić się o kredyty. Wszystko co trzeba zrobić to przyjrzeć się swoim finansom (posty o analizie majątku macie podane na początku tego artykułu).

Zacznijmy rekonesans naszych finansów. Jeżeli masz więcej wpływów niż wydatków (tj. zostaje Tobie więcej niż 10% pensji miesięcznie) to jest dobrze. Ten artykuł możesz przeczytać bardziej z ciekawości niż z potrzeby. Jeżeli natomiast wpływy są mniejsze niż wydatki i trzeba wyciągać środki ze skarpety, albo to, co zostaje jest niższe niż 10% pensji, powinieneś się poważnie zastanowić, bo wszystkie lampki ostrzegawcze masz już włączone.

Co możesz zrobić, żeby poprawić ilość zatrzymanego pieniądza w obiegu gospodarstwa domowego?

I. Możesz zwiększyć wpływy – albo przez podwyżkę/awans, albo przez znalezienie innej, lepiej płatnej pracy. Możesz oczywiście zwiększyć swoje dochody z inwestycji, ale zakładam, że ten etap jest dopiero przed Tobą i nie masz tylu środków, aby ulokować je na lokacie i otrzymywać tyle, aby gotówka zostająca wynosiła 10% wpływu. (przy chęci zwiększenia przychodów o 200zł/mc musiałbyś włożyć na lokatę bankową120 000 zł).

II. Możesz zmniejszyć wydatki – i ta droga dla pracującego jest znacznie łatwiejsza. Jakie mamy wydatki?

1. kredyty – raty kredytowe – na majątek;
2. kredyty – raty kredytowe na zachcianki;
3. opłaty za mieszkanie (jeżeli najem, jeżeli kredyt – to jeden myślnik wyżej);
4. żywność;
5. zachcianki – (imprezy, gadżety, itp.,w tym wakacje);
6. opłaty za dzieci;
7. podatki (podatek za ostatnie PITy który płaciłeś z własnej kieszeni podziel przez 12 miesięcy);
8. opłaty za media (w tym telefon, paliwo do samochodu);
9. artykuły codziennego użytku (odzież, garnki, dywany, etc.)

W zestawieniach majątkowych, które powinieneś przygotować oblicz, która grupa najbardziej obciąża Twoje finanse. Punkty 1,2 i 7 na razie pomiń, nimi zajmiemy się kiedy indziej. Każdy z nas będzie miał inną kolejność wydatków sortowaną od największych do najmniejszych. Osoby z niedużymi przychodami najwięcej wydatków będą mieli w grupie 3, 4 i 6. Osoby z dużymi przychodami będą mieli skoncentrowane wydatki w grupach 4,5,7,8 i 9. Każda z grup powinna przeprowadzić własną, indywidualną analizę, a następnie restrukturyzację poszczególnych pozycji. I tak przykładowo:

3. Opłaty za wynajem – zastanów się, czy nie przepłacasz za czynsz. Czy potrzebne Ci tak duże mieszkanie i czy faktycznie nie można znaleźć czegoś mniejszego lub renegocjować warunków najmu.
4. Żywność – to jest kwestia indywidualna – podstawową zmianą (zarówno dla portfela i zdrowia) powinna być przesiadka na gotowanie w domu, zamiast wcinanie na mieście. Na żywności można naprawdę zaoszczędzić –  zamiast kupując milion produktów, kup kilka, które są Ci potrzebne. Sprawdź, ile rzeczy marnuje Ci się w lodówce. Nie daj się robić w bambuko firmom spożywczym, nie płać za paczkę 1kg frytek 7zł jak możesz kupić 5kg ziemniaków za 6zł.
5. Zachcianki – no tutaj jest pełne pole manewru – zachcianka to coś niby niepotrzebnego. To, co mogę Tobie zaproponować, to wykorzystywanie zachcianek jako pewnego rodzaju przynęty. Jeżeli odnosisz jakiś sukces, skonsumuj go przez zachciankę. Masz dobry dzień, więcej zarobiłeś – wykorzystaj to w małej skali (dobra kolacja z dziewczyną, 2-dniowy wyjazd za miasto), jeżeli dostałeś awans, udało Ci się zamknąć duży kontrakt – wyjedźcie gdzieś dalej, kup sobie coś atrakcyjnego. Nie żyj ponad stan!
6. Opłaty za dzieci. Nie mam dzieci więc się nie wypowiem. Myślę jednak, że można zrobić tutaj jakieś rozsądne przymiarki oszczędnościowe.
7. Podatki – tego na razie nie omawiamy.
8. Opłaty za media – to, co możliwe, spróbuj przerzucić na firmę, w której pracujesz. Służbowy telefon i paliwo (ale w granicach rozsądku!), ciepła woda, zimna, ogrzewanie, światło – tego nie muszę tłumaczyć, cele są szczytne – niech więcej zostaje w portfelu, a środowisko niech także będzie czystsze.
9. Artykuły codziennego użytku. Jest ich tyle, że ciężko je omówić. Zastanów się nad realną oszczędnością. Dużo gotówki wydajemy na ubrania. Pomyśl, czy nowe spodnie czy sweter, marynarka, są na pewno tak bardzo niezbędne, że musisz sobie je kupić. Czy stary telewizor jest tak stary, że nie da się w nim nic oglądać? Jeżeli tak – no cóż, kup nowy, ale nie kredytuj się. Sprzedaj też stary, po co Ci on?

Jest naprawdę mnóstwo rzeczy, które możesz zrobić w zakresie swoich wydatków. Zastanów się tylko, która grupa wyjmuje Tobie najwięcej pieniędzy z portfela. Znam osoby, które po podobnej analizie zeszły naprawdę zdrowo z kosztów. Np. zarabiając 10 000 zł miesięcznie wydawały tyle samo, ale jak przyszły nieoczekiwane wydatki dało się zredukować koszty do zaledwie 2 300 złotych. Zaoszczędzona gotówka poszła tutaj akurat w remont mieszkania, co nie sądzę, żeby było ostatecznie dobrą drogą – ale pokazuje możliwości manewru w zakresie planowania wydatków. Najgorzej jest później utrzymać tą gotówkę w spokoju :-). Ale to już problem na kolejne artykuły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *