Smart Money

Witajcie. Kolejny artykuł z serii „Dlaczego inwestowanie na giełdzie jest bezsensowne z perspektywy inwestora indywidualnego”. Byłem na dużym spotkaniu zarządzających funduszami inwestycyjnymi z Polski i świata. To zadziwiające jakie tematy poruszane są w kuluarach. Oczywiście nie jest to żadne znaczące odkrycie, bo jak pisałem od dawna stoimy za daleko od stołu, przy którym toczy się gra (kto czytał pierwsze artykuły bloga ten wie o co chodzi). Zapraszam do czytania.

Nie wiedziałem, że rekin, grubas, ręka rynku – ma swoją elegancką nazwę NAWET wśród zarządzających funduszami – Smart Money. Ale już to wiem :-). Takim określeniem nazywa się mądre, wykształcone pieniądze, które zwykle pojawiają się tam, gdzie innych nie ma (alokacja), a zaczynają znikać tam, gdzie już wszyscy są (dystrybucja). Schemat prosty jak budowa cepa. Mało tego – problem sam w sobie nie do rozgryzienia. I nie wiem, czy mam być dumny i wychwalać postawę „mądrego kapitalisty” korzystającego z możliwości dużego zysku przy małym ryzyku, czy może pluć, wyzywać i denerwować się za skubanie leszczy, którzy wierzą w nieustające zarobki i wysokie stopy zwrotu na giełdach. Co ciekawe, leszczem nie jesteśmy tylko ja, Ty i inni posiadający na giełdzie kwoty od 1000 do powiedzmy 1 000 000zł. Leszczem są także zarządzający funduszami – he, bo to nie oni są Smart Money – mimo, że wykorzystują skrupulatnie pracę swoich analityków i są poziom wyżej niż niedokształceni, niewyedukowani ryzykanci z serii inwestora indywidualnego. Rzadko który fundusz ostatecznie potrafi pobić benchmark rynku. Mimo, że w latach prosperity pną się w górę o kilkadziesiąt czy kilkaset procent, w latach niedźwiedzia lecą na łeb na szyję. Ma to oczywiście swoje powody natury formalnej – spadki na giełdzie to wyprzedaż certyfikatów inwestycyjnych, czyli wycofywanie się inwestorów grających przez fundusze – w celu wypłaty środków FI muszą sprzedawać swoje aktywa, co jeszcze bardziej zbija cenę. Taki owczy pęd. Poza tym prawnie fundusze powołuje się na sztywnych zasadach – jeżeli ma to być fundusz MiŚów, to jest to fundusz misiów. I zarządzający nie ma prawa ewakuować się w bezpieczne papiery, czy też zakładać pozycje short nawet gdyby było to zasadne. Takich problemów nie mają fundusze hedge, ale to zupełnie inna bajka.

Właśnie wtedy, kiedy FI MUSZĄ sprzedawać akcje, kiedy owczy pęd przybiera kulminacyjny punkt, wtedy, kiedy krew się leje i wszyscy płaczą – ktoś zaczyna przejmować papiery owieczek, leszczy, frajerów, dawców kapitału – jakkolwiek nas nazywa. Tego od razu nie widać, ale to jest prosta zasada – ogromna podaż powoduje powstawanie popytu znacznie niżej,przy okazji wycinając inwestorów „cwaniaczków paraSmartMoney, łapiących tzw. spadające noże”. Przejmując papiery z rynku przez jeden, dwa, kilka, kilkaset podmiotów nawet ze sobą niepowiązanych, z różnych krajów, centrów finansowych – Smart Money tylko czeka, aż wszyscy, co mieli sprzedać, sprzedadzą. Ogromne miliardy dolarów trzymają nic nie warte akcje, tracące kilkadziesiąt procent i będące ze wskaźnikiem C/WK na poziomie 0,1.

Po burzy nastaje spokój, aż w końcu, po miesiącach dwóch, trzech, ostatnich nutach żałobnej melodii na giełdzie – rynek jest oczyszczony. Jest czysty jak łza i gładki jak tafla lodu – leszcze, owce, wyginęły. W tym momencie pojawiają się ci, którzy polują na okazje – zaczynają kupować akcje – oczywiście w małych ilościach, bo Smart Money rządzi i to Smart Money, co już kupił większość danego rynku, decyduje ile może na danym etapie sprzedać. Na pierwszym etapie oczywiście sprzedaje mało – duże skoki ceny to pozytywny wyznacznik odbicia na giełdach. Tylko czekać na obwieszczenia mediów o powracającej hossie. (Nie myślcie, że Smart Money w ostatnich akordach żałobnej pieśni kupuje wszystko – są inwestorzy, którzy nie sprzedają swoich akcji – większościowi akcjonariusze. Smart Money kontroluje tylko tzw. free float, kapitał rozwodniony ulokowany na giełdzie). Giełdy rosną, Smart Money po solidnym odbiciu powoli wyrzucają akcje (kilkaset procent drożej!), pozwalając leszczom wpływać do tej wielkiej sieci, której nie widać, bo jest jeszcze za daleko, a woda nie jest już klarowna. Leszcze nie wiedzą, że znów wpływają do jaskini, z której nie ma ucieczki. Ale dowiedzą się o tym wystarczająco późno, żeby już nie odpłynąć. Smart Money dystrybuuje swoje akcje, giełdy rosną coraz wolniej i wolniej, Smart Money ma już dość. Ostatni takt „Ody do radości” mija. Dla Smart Money nowe giełdowe szczyty to szklanka whisky, cygaro, nowy jacht, nowy jet, nowa cesna, większy dom, relaks na plaży i realizacja marzeń. Smart Money już tylko czeka, żeby wypuścić na rynek złe nowiny. Żeby znów stworzyć czarne chmury na horyzoncie. Żeby wywołać konflikt, zasiać strach w sercach owieczek. Ale dajcie im jeszcze chwilę – porozkoszować się dobrym rocznikiem wina, ponurkować na Wielkiej Rafie Koralowej. Smart Money wcześniej czy później wrócą. Nawet śmiałbym powiedzieć, że wkrótce.

Oto  historia usłyszana w kuluarach od osób, które nierzadko figurują na pierwszych stronach biznesowych gazet. Wśród osób zarządzających miliardami dolarów, z Azji, Ameryki, Europy. Kiedyś sądziłem, że to oni królują na parkietach. Wielkie fundusze. Nic bardziej mylnego. Rządzą prywatne, duże pieniądze, Smart Money, które gdzieś tam w szwajcarskich bankach, za zamkniętymi żelaznymi drzwiami, z dala od tych, co przychodzą „ulokować” kapitał, z dala od front desku, zaczynają o ile nie już zaczęli planować kolejny skok na kasę, gdzie dźwignia robi się sama – coś, co można kupić za 10% wartości jest jeszcze lepsze niż dźwignia – nie trzeba bowiem martwić się o finansowanie(i spłatę) pozostałych 90% – bierze się po prostu WSZYSTKO.

Mam nadzieję, że od giełdy będziecie trzymać się z dala – no, chyba, że jesteście Smart Money. Bardzo ważne zdanie, które także padło i może się Wam przydać: „Panika to ruch wykończający trend, a nie go rozpoczynający”. Polecam piosenkę, która wpada w ucho(kiedyś był dobry giełdowy teledysk, niestety nie znalazłem:

Ciekawsze opinie uczestników zebrania:

„Ja jestem już poza parkietem, czekam na ponowną okazję”

„Ludzie z Banku Japonii to debile, krach pewnie zacznie się stamtąd”

„ECB i FED to najwięksi frajerzy. Drukują pieniądze kompletnie bez sensu. Skoro to jest złotym środkiem to niech zaczną drukować i rozdawać wszystkim ludziom, zapanuje dobrobyt bo każdy będzie miał pieniądze. Czemu nikt nie widzi problemu, jaki robią?”

„Błędem było dać możliwość tworzenia pieniędzy dla tych [banki centralne] przygłupów. Jesteśmy teraz przed najbardziej ryzykownym momentem rynków finansowych w dziejach pieniądza”

 

Pozdrawiam!

 

4 myśli nt. „Smart Money

  1. Czy więc można z tego wywnioskować, że Smart Money może poprzez wykonanie odpowiednich ruchów swoim kapitałem i wykorzystanie mass mediów wykreować kryzys? Czy raczej dzięki odpowiedniej „wiedzy” korzysta z kryzysu, którego genezy należy szukać gdzie indziej? Poza tym dziękuję za wpisy o giełdzie i jej mechanizmach, pewnie pozwoli mi to w przyszłości zaoszczędziłć konkretny kapitał na inne inwestycje.
    Pozdrawiam

    • pewnie pozwoli mi to w przyszłości zaoszczędzić konkretny kapitał na inne inwestycje” – dobre podsumowanie :-) – jednak warto zapoznać się z tematyką giełdy, nigdy nie wiemy, kiedy sami możemy wejść w posiadanie pewnych informacji, które mogą okazać się przydatne lub kiedy będziemy mieć pewne spostrzeżenia na temat przyszłości trendu.
      Czy SM może wykreować kryzys? Śmiała teza, ale sądzę, że zgodnie z powiedzeniem „kto ma złoto ten ma władzę” – to tak, może. SM ma informacje z wewnątrz, ale jednocześnie nie może być podejrzany o szybkie, spekulacyjne ruchy czy manipulowanie kursem. To jest długoterminowy proces, ale bardzo efektywny. Nie mamy jednak na ten temat badań, Smart Money to tylko pewne ogólne spostrzeżenia zarządzających co do wielkości wolumenów, pozycji (long lub short), kierunku i zwrocie trendów, timingu napływu informacji z rynku (często rynek zaczyna iść w dobrą stronę przed ukazaniem się danych).

      • Tak jak to pisał w jednej ze swych książek Kiyosaki – nie można przywiązywać się do jednego mechanizmu inwestycyjnego, tylko lokować je tam, gdzie jest z nich największa korzyść – więc kiedyś może okaże się, że takim miejscem jest giełda.

        • Nie chcę z Kiyosaki’ego robić boga inwestycyjnego, ale nie wiem czy wiesz, on od giełdy (handlu) trzyma się z daleka. Były dwie sytuacje, o których mówił z poleceniem – wpuszczanie swoich spółek na giełdę jako forma dokapitalizowania lub wyjścia z inwestycji(bodajże odnośnie branży naftowej i kopalni) oraz o transakcjach na opcjach. Masz rację Bartek, na ten moment giełda jest wysoko i zysk trzymają ci, którzy kupili akcje parę lat temu. Dopiero po tej dystrybucji i realizacji zysków będzie okazja do przejęcia ich papierów. Kiedyś (2008/2009) popełniłem błąd takiej natury, że sądziłem, że giełda się nie podniesie. A to był czas na zakup.. ;-). Teraz trzeba znowu czekać, bo nieważne po ile będą akcje i jakie będą wyceny firm, ludzie dalej będą handlować, wydobywać, kupować, sprzedawać i oferować swoje usługi. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *