TTIP – czyli partnerstwo na rzecz handlu i inwestycji

Dzisiaj, na życzenie jednego z czytelników, skrobnę co nieco na temat TTIP – czyli Transatlantic Trade and Investment Partnership, Partnerstwo na rzecz handlu i inwestycji. Zapraszam do czytania.

Oczywiście poniższy tekst nie jest artykułem badawczym, wyraża moją luźną opinię na temat TTIP. Generalnie umowa ta ma na celu wsparcie gospodarek UE i USA, przyczynienie się do wyrównania różnic we własności intelektualnej, poziomie zaawansowania technologii i kilku innych rzeczach – możemy ustalić hasło przewodnie na „handlujmy między sobą, inwestujmy u siebie wzajemnie, co nam przyniesie wiele korzyści”. Cóż, idea szczytna, ale jak to w kapitalistycznym świecie bywa podstawą w ogóle zaistnienia jakiegokolwiek porozumienia, umowy, musi być zysk co najmniej jednej ze stron. Niby nic nadzwyczajnego, UE i USA umawiają się, żeby otworzyć się na siebie jeszcze bardziej, znieść bariery międzynarodowe, ujednolicić prawo handlowe. No fajnie, fajnie, na pewno każdy, kto będzie inwestował w nowej rzeczywistości osiągnie zysk. Trzeba jednak przyjrzeć się na to ze strony typowo inwestycyjnej, bo sam zysk niczego o inwestycji nie mówi. 10 mln złotych zarobione ze 100 mln złotych to co innego niż 10 mln zł zarobione z 1 mln złotych.

Nie kraje, a firmy powinny skorzystać na porozumieniu TTIP – kraje co najwyżej będą partycypować w kwestiach podatkowych. To firmy mają kapitał i będą na dużym rynku USA-UE konkurować ze sobą. Jednakże trzeba zajrzeć trochę głębiej, bo przecież USA składa się ze stanów, a UE z Państw. I nie każde z nich jest równie dobrze rozwinięte i posiada odpowiednią ilość przedsiębiorstw bądź też rozwiniętych kapitalistów. Mowa oczywiście o naszym ojczystym kraju, który nie jest jeszcze na tyle kapitalistyczny co kraje zachodnie. Wyobraźmy sobie dwa domy, w których w jednym zbudowano łazienkę, a w drugim toaletę. Umowa ma za zadanie wymianę w korzystaniu między domownikami z łazienki i z toalety. Zarówno domownicy w domu z łazienką, jak i w domu z toaletą, ze wspólnej umowy powinni być zadowoleni. Problem powstaje gdy przyjrzymy się zapisom tego dziwnego porozumienia: otóż każdy domownik może skorzystać z takiej wzajemnej usługi. Szczytny cel. Problem jest taki, że w domu z toaletą mieszka 20 osób, a w domu z łazienką 2 osoby.

Oczywiście nie wiemy, jak przebiegają negocjacje i jakie klarują się konkrety. Jednak ten porównanie TTIP do pomysłu z toaleta i łazienką wydaje się sensowny. W naszym państwie nad Wisłą nie ma ani tylu kapitalistów, ani tyle kapitału, żebyśmy wyjechali do USA robić im konkurencję. Natomiast pewne jest, że przyjadą do nas, zabierać nam kolejne kawałki naszego i tak małego rynku.

Czytelnik muszu chciał znać odpowiedź na 2 pytania:

1) jaki to będzie miało wpływ na na przedsiębiorców w Polsce, polskich przedsiębiorców w UE itd.
2) jaki to będzie miało wpływ na nas zwykłych ludzi (mam przeczucie że bardzo negatywne? szarańcza przybędzie do Europy, Polski? jeszcze więcej korporacji)

Jeżeli chodzi o punkt 1) cóż, jednym na pewno pomoże (tym szybszym, bardziej otwartym na zmiany), a drugim na pewno zaszkodzi – zrobi się jeszcze więcej konkurencji, co jest strategią mocno czerwonego, krwawego oceanu.

Jeżeli chodzi o punkt 2) – cóż, większa konkurencja, mniejsza efektywność, a co za tym idzie bankructwa i zwolnienia. Z drugiej strony nowe miejsca pracy w kolejnych firmach (Zachodnich) wyrastających jak grzyby po deszczu. Praca dla niewolnika zawsze się znajdzie. Ludzie pracujący nie zbierają majątku, nie akumulują go – sprzedają swoje minuty życia za pensję. Kupują rzeczy, które są im potrzebne do egzystencji, odkładają na przyszłość, na wyprawkę dla dzieci. Kapitalistów to nie interesuje – wartość czasu kapitalisty jest bezcenna, ponieważ to on zatrudnia ludzi do pracy na jego rzeczy potrzebne do egzystencji, to ludzie pracujący u kapitalisty zapewniają wyprawkę dla jego dzieci. Mało osób to rozumie, bo mamy społeczeństwo niewolnicze, z czasów komuny gdzie praca była wszystkim. Liczy się praca, a nie zarabianie na majątku. Dlatego też Zachód (kapitaliści) wjeżdża do naszego kraju, lokują kapitały, a pracujący Polacy tylko w telewizji oglądają wille w Californii, apartamenty na Manhatanie i jachty na Kajmanach.

Jeżeli potrzebujesz przenieść się w kapitalistyczną rzeczywistość, nie możesz tylko pracować. Musisz INWESTOWAĆ. Pokolenie babyboomers, nasi rodzice, żyli w PRL i niestety wiele haseł wpoili nam w maleńkości. Kapitaliści z tego korzystają. Obejrzmy galerię plakatów:

1db693022214 AOPL_000052 kapitalistom maj02 prl_4 przestan

 

Pozdrawiam!

 

Jedna myśl nt. „TTIP – czyli partnerstwo na rzecz handlu i inwestycji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *