Ubolewania społeczeństwa nad brakiem pracy

Oto niedawno Jan Kulczyk przez swoją spółkę zależną (no bo chyba nie we własnym imieniu, za duże ryzyko, ale to już wiemy!) przejmuje Ciech S.A. – kolejną spółkę. Ogromny podmiot działający w branży chemicznej. Z uwagą śledzę kolejne poczynania jednego z najlepszych polskich kapitalistów. Jakie będzie następne posunięcie? Otóż tak! Jak mogłem się tego spodziewać, pierwszą rzeczą którą Kulczyk zrobił (a właściwie zarząd Ciechu) po oddaniu z państwowych rąk jest… redukcja zatrudnienia, której tak bardzo państwowy akcjonariusz bronił! I już w komentarzach zaczął się ból klasy robotniczej i plucie na jednego z najlepszych biznesmenów w Polsce.

Wniosek z tego jest taki, że każdego z tych co jęczą los spółki kompletnie nie interesował. Spółka jechała bez jakiejkolwiek efektywności, wskaźnik cena do zysku wynosił 190 (inwestycja zwróci się w ciągu 190 lat!) – kompletna porażka. Rozumiem przesłanki Skarbu Państwa, żeby zatrudniać więcej ludzi, to nie ma wrzasków w społeczeństwie i obsmarowywania władzy. Teraz kiedy uwolnili spółkę dla prywatnego inwestora nic ich to nie będzie obchodzić. I co się dziwić krótkiej i zwięzłej decyzji o redukcji zatrudnienia? Ludzie za bardzo przyzwyczaili się do wygód, narzekają na wynagrodzenia prezesów i ogromne pieniądze właścicieli spółek. Sami jednak lgną dupami do bezpiecznych posadek za małe pieniądze. Jak dobrze wiemy, wszystko co względnie bezpieczne jest nisko płatne! Jeden z drugim boi się podjąć ryzyko i spróbować swoich sił w biznesie.

Jeżeli zakłady by padły, wszedłby syndyk i kazał wywalić wszystkich a nie tylko część załogi. I znowu odezwałyby się jęki rozpaczy – „kulawy zarząd, nic nie zrobił!” „nie mamy pracy”. Ola boga.

Ja rozumiem ludzi nieporadnych. Znam dobrze tą niską kastę społeczną, gdzie w „robocie”, a nie w „pracy”, łoi się piwo po kryjomu, opierdziela się z godziny na godzinę jak szef nie widzi. Ale nie każdy pracownik niskiego szczebla jest nieporadny! – możliwe że przez przypadek zostali zwolnieni ludzie, którym naprawdę zależało na robocie, którzy starali się pracować najlepiej jak umieli, byli dobrzy w tym co robili i aspirowali wyżej – tutaj jest strata dla zakładu – realna strata. Dobrze zmotywowany pracownik, znający swoje cele i cele organizacji, z wysokim zaangażowaniem, to bardzo dobry pracownik. I takiego ze świecą szukać a nie zwalniać!

Ale tacy są tylko nieliczni. Nie wiem z czego to wynika – każdy chciałby więcej i więcej leżąc i nic nie robiąc. Nie ma tak. Nic samo się nie kręci – chcesz mieć więcej – podejmujesz większe ryzyko. Prezes zarabia więcej, bo jest ODPOWIEDZIALNY za wynik (no, chyba, że mówimy o spółkach państwowych, gdzie istnieje nepotyzm i kolesiostwo, mam nadzieję że ktoś tego raka wytnie). Prezes nie zarobi więcej, to RN albo wspólnicy go wywalą, biorąc kogoś innego. Przez kilka kadencji kadra niskiego szczebla posady ma praktycznie cały czas. Nikt ich nie wycenia za wyniki (może oprócz wydajności), nikt dokładnie się im nie przygląda – nikt z góry. Akcjonariuszy interesują tylko wyniki, zarząd interesuje sposób, żeby je osiągać.

A szeregowi będą mieć caały czas problem w związku z płacą. Chcesz zarabiać więcej? Spróbuj swoich sił w biznesie. Nie każdy urodził się przedsiębiorcą. Nie każdy urodził się żeby zarabiać więcej. Byłem w Kenii w tym roku, obserwowałem Masajów. Oni nie narzekają jak nasza klasa biedna. Z punktu widzenia europejczyka plemiona afrykańskie to bród, smród i ubóstwo. Oni tak nie uważają. Mają swój busz, mają swoje wioski, żyją z owoców pracy własnych rąk od setek lat. Nikt ich nie zatrudnia. Oni nie potrzebują pieniędzy. Oni mogą robić pieniądze (i robią – sprzedają turystom jakieś pamiątki z drewna, korale i inne duperele) ale nie muszą.

Nasza klasa robotnicza (nie cała!) ma tupet – nie dość, że z wielką łaską przychodzą pracować, to jeszcze ciągle im mało. Jeżeli ktoś wie, że nie będzie potrafił prowadzić biznesu, nie ma wiedzy, żeby siedzieć za biurkiem i zostać białym kołnierzem, to niech okaże chociaż odrobinę pokory i podziękuje pracodawcy za zatrudnienie. Za chleb, za który pracodawca zapłaci. Oczywiście są też pracodawcy skurwysyny – co nie płacą na czas (specjalnie! a nie z powodu braku kasy) albo w ogóle nie płacą! Takich to faktycznie trzeba zlinczować. Biednym ludziom trzeba pomagać, tego wymaga od nas empatia i dobroduszność. Ludzie są wdzięczni (niektórzy tylko udają), że im pomagasz, ale niesłychanie szybko zapominają o tej wdzięczności, jeżeli ona się kończy.

Nie da się zbudować systemu idealnego – zawsze znajdzie się ktoś, komu nie wszystko będzie się podobać. A szkoda, bo kapitalizm jest dobry. Wymaga od ludzi kreatywności i myślenia. Nie mówię, że wszyscy doszli do dużych pieniędzy uczciwie. Na pewno są i tacy, którzy korzystali ze znajomości i mieli układy. Ale czy to też nie jest oznaką asertywności? Mieć odwagę i robić coś swojego, zamiast siedzieć na dupie za biurkiem ministra i zbierać łapówki? Rządy przeminą, a człowiek z głową na karku dalej będzie funkcjonował. W biznesie nie ma zasad. Można pewne „normy” nakreślać, ale ilu biznesmenów, tyle charakterów. Tutaj łatwo dostać nóż w plecy lub rzucić komuś kłodę pod nogi. Tak wygląda konkurencja. Tutaj nie ma uprzejmości. Kto wygra przetarg, ma pieniądze dla siebie i dla swoich pracowników – inni go gówno obchodzą. Kto podejmuje ryzyko inwestycyjne, będzie zbierał znacznie większe żniwa niż ludzie, których zatrudnił. Tak to już jest. A pracownicy swojego kapitalisty powinni być wdzięczni, że ktoś podjął ryzyko i dał im pracę. Robiąc solidną robotę będą się rozwijać – a rozwijając się pracy na pewno nie stracą!

Nawiązując do Ciechu – jak wszystko wróci do normy, zyski i produkcja wzrosną, ci sami ludzie na pewno znajdą pracę z powrotem. Nikt im tych miejsc nie zabierze. Pracodawca nie zwalnia „bo mu się tak podoba”. Bo chce, żeby ludzie nie mieli pracy. Wręcz przeciwnie! Pracodawca chciałby zatrudnić jak najwięcej osób, bo dla niego jest to większy zysk! Gorzej ze zleceniami, bo to z obrotów firma się utrzymuje. Pracodawca nie jest przecież hieną żyjącą z haraczu w postaci podatku. Ten złodziejski rząd który włada Polską – on nic nie daje za darmo. Każdy wydatek to wydatek polskiego podatnika. Każdy zasiłek, każde stypendium, każda blokada na koła i fotoradar – to kupujemy MY, nie rząd. Zamiast drzeć się o podwyżkę płacy minimalnej, postulujcie za obniżką podatków. Bo to jest AIDS naszego kraju.

Pozdrawiam i właścicieli, i pracowników polskich przedsiębiorstw. Trzymajmy się razem, a zajdziemy naprawdę daleko. Może uda się kiedyś wspólnie obalić bandyckie rządy i uratuje nasz kraj przed zagładą. Wzajemne wsparcie dla zdrowej firmy jest konieczne.

2 myśli nt. „Ubolewania społeczeństwa nad brakiem pracy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *