Wierzytelności i windykacja, czyli jak pożyczać i ściągać długi

Witajcie. Wpadłem na pomysł wpisu, który nie jednemu może się przydać. W życiu codziennym -czy to prywatnym, czy zawodowym, zdarza nam się dokonywać transakcji pożyczkowych. Raz jako strona biorąca, raz jako strona dająca. Wiele razy na blogu mówiliśmy o tym, że lewarowanie się w inwestycjach jest dobre. Poprawia efektywność biznesu o ile koszt kapitału jest odpowiednio zrównoważony. Nie zawsze jednak to my będziemy pożyczkobiorcą. Może się zdarzyć, że będziemy pożyczkodawcą. I wtedy mogą nas spotkać różne dziwne sytuacje, które w momencie dawania pożyczki nawet nam się nie śniły. Zapraszam do czytania.wierz

Nieważne czy w Twojej firmie, czy prywatnie – ktoś lub coś może zgłosić się do Ciebie po pożyczkę. Masz pewne zaskórniaki, odłożone np. na koncie w banku. Ktoś lub coś (w skrócie: dłużnik, bo może to być osoba fizyczna lub firma) jest dla Ciebie znany. Wiesz, że zarabia i prosperuje (najprostsza sytuacja). Proponuje Tobie deal: potrzebuje środków na pewną inwestycję, on sam zarobi na niej 40%, a Tobie proponuje połowę zysku, czyli 20%. W skali roku. Kwota nie jest dla Ciebie znacząca, jest to 10 000zł. Fajnie jest dostać dodatkowe 2000zł za rok pracy pieniędzy, kiedy lokata da Ci zaledwie 130zł (piękny kapitalizm). Zgadzasz się, pożyczasz. Po 12 miesiącach dzwonisz do dłużnika z zapytaniem, na kiedy umawiacie się na zwrot pieniędzy. Dłużnik jednak mówi, że zachorowała mu córka i jest obecnie w szpitalu, na szczęście nie jest to nic groźnego i rozliczycie się za 2 tygodnie. Akceptujesz i czekasz. Dzwonisz po raz kolejny 14 dni później. „Wiesz co Andrzejku, popsuł mi się samochód, nie dam rady do Ciebie dzisiaj dojechać. Może umówmy się na pojutrze, bo mechanik mówił, że samochód będzie do odebrania pojutrze”. Zgadzasz się. Przecież Tobie też się zdarza popsuty samochód. Dzwonisz dwa dni później. Jednak mechanik nie naprawił jeszcze samochodu. OK, proponujesz sam pojechać do dłużnika. Niestety, dłużnik nie jest w domu i będzie nie wie kiedy, ah, ta komunikacja miejska. Itd., itd. Do momentu, w którym zdajesz sobie sprawę, że coś jest nie tak. Piszesz więc smsa: „Słuchaj Witku (dłużniku), potrzebna mi kasa na jutro. Jestem cały dzień w domu. Przyjeżdżaj.” Niestety, odpowiedzi nie ma. Dzwonisz. Odpowiedzi nie ma. Jest już 14 miesiąc od udzielenia pożyczki. „Przecież Witek to przyjaciel” – myślisz. Co jest nie tak? Jedziesz do Witka w ciemno. Nie otwiera. Wygląda, jakby nie było go w domu. Jeszcze 2 miesiące czekania, a może odda? Jest 16 miesiąc. Piszesz do Witka smsa: Witek, kasa mi jest potrzebna na teraz. Jeżeli nie otrzymam jej w ciągu 7 dni, zgłaszam sprawę do sądu. Witek odpisuje: Bardzo cię przepraszam Andrzejku, ale miałem wypadek w Niemczech, nawet nie wiesz ile kosztuje tu opieka medyczna, jestem pod Berlinem w szpitalu XYZ. Poratuj mnie proszę jeszcze 2000 euro, bo nie podołam. Robi Ci się przykro. Ale nie masz tych 2000 euro(na całe swoje szczęście). Informujesz o tym Witka smsem. Brak odpowiedzi. 1 miesiąc później dzwonisz chcąc zapytać o zdrowie. Witek nie odbiera. Jedziesz do domu Witka. Zastajesz na drzwiach dziwną nalepkę:

kom

I już wiesz, co jest grane. Witek robił Cię w bambuko przez prawie 2 lata. Świetny interes, mówił. Zarobisz 20% – mówił.

Spowiadasz się żonie z zaufania Witkowi. Żona rzuca w Ciebie wałkiem do ciasta. Co robić? Idziesz do sądu, zawarłeś umowę przecież z Witkiem. Całe szczęście pisemną, jakaś podświadomość powiedziała Tobie, żeby lepiej spisać niż umawiać się na gębę. Wnosisz pozew. Opłata sądowa 5% wartości przedmiotu sporu, tj. 10 000 wierzytelności główneji odsetki, 20% rocznie.

Dochodzisz przed sądem swoich praw. Trwa to jak dobrze pójdzie kilka miesięcy. Witek nie stawia się na rozprawach (najpewniej dwóch). Sąd zasądza kwotę główną 10 000zł i odsetki. Niestety nie 20%, a jedynie 4x lombardowa, bo odsetki większe są lichwiarskie.

Po 3 latach masz 10 000zł wierzytelności i 30% odsetek (w sumie, 4x lombard to 10% rocznie). Idziesz do komornika. Oczywiście komornik przyjmuje zlecenie, bardzo dobrze zna Witka. Komornik podejmie opłatę od wierzyciela, czyli Ciebie, która zostanie potem ściągnięta od dłużnika. Płacisz komornikowi kilkaset złotych za podjęcie czynności: znalezienie kont bankowych, zapytania do ZUS, poszukiwania majątku. Po 3 tygodniach dowiesz się, że Witek płaci alimenty, nie ma regularnych wpływów, brak majątku. Postępowanie komornicze zostaje umorzone. Masz 10 lat aby ściągnąć od Witka pieniądze. Po tym czasie Twoja klauzula wykonalności na Witka się przedawni.

Taki dobry przyjaciel był.. Witek..

To jest jedna z historii. Scenariuszy mogą być tysiące. Najczęściej realizowane sposoby dłużnika to:

a) zwłoka i informowanie, że sytuacja się polepszy, a na razie jest ciężko;

b) wypadek, choroba, cokolwiek mające wzbudzić empatię w wierzycielu. Czasem i owszem, jest prawdą i jest to smutne, ale najczęściej jest to zwykłą grą na czas.

c) jeżeli 2 powyższe sposoby nie działają, brak odbierania telefonów i zamykanie drzwi mieszkania na 4 spusty.

Co zrobić, aby nie zostać na lodzie? Po pierwsze: jeżeli pożyczasz komuś pieniądze, ustal reguły z góry. Zawsze wytłumacz, że w przypadku braku spłaty nie będziesz czekał, nieważne co by się nie działo – nie będziesz miał emocji widząc oczy kota ze Shreka. Po drugie: znajomym lepiej nie pożyczaj. Chyba, że są to Twoi znajomi biznesowi, którzy rozumieją, jakie są konsekwencje braku spłaty i Ty też je rozumiesz. Po trzecie: jeżeli nie jesteś profesjonalnym pożyczkodawcą, zawsze bierz zabezpieczenie – co najmniej minimalne.

Podstawowe rodzaje zabezpieczeń to:

1. Umowa o poddaniu się egzekucji z par. 777 kpc (tzw. 3 kosy, z racji wyglądu siódemek). W przypadku braku spłaty, składasz umowę do sądu i po tygodniu masz już wyrok – nie bawisz się w wielomiesięczne rozprawy. UWAGA: 777 jest skuteczny tylko wtedy, kiedy pożyczasz środki w postaci aktu notarialnego.

2. Weksel – weksel poręcza pożyczkę. Podobnie jak 777, możesz od razu iść do sądu lub tzw. EPU (sprawdź w internecie co to jest). Dłużnik może jednak złożyć sprzeciw, co wydłuży całe postępowanie.

3. Zastaw – dłużnik ma samochód? Wpisz się do dowodu rejestracyjnego, tak jak robi to bank. Dłużnik ma inne ruchomości? Ustal na nich zastaw rejestrowy – pamiętaj jednak, że dłużnik cały czas ruchomości używa, przez co jak zacznie mu się palić grunt pod nogami, może nie być lojalny i ruchomość zbyć. Nie zwalnia to co prawda następnego właściciela od obowiązku wydania/zlicytowania rzeczy (najprościej ujmując) – wszak następny właściciel powinien sprawdzić w rejestrze zastawów, czy sprzęt został zastawiony.

4. Hipoteka na nieruchomości – bardzo skuteczna, w połączeniu z 777 jest super. Pod warunkiem, że nieruchomość nie jest zamieszkała. Jeżeli jest, komornik nie wyrzuci lokatorów na bruk – będzie musiał uruchomić procedurę poszukiwania mieszkania zastępczego. Lokatorzy także mogą rozrabiać. Musisz doliczyć kilka miesięcy na poszukiwanie mieszkania zastępczego. W najgorszym przypadku, jak komornik nie znajdzie, wyrzuca lokatorów na bruk. I przewlekłość formalności to nic. Najgorsze pytanie brzmi: Czy jesteś gotów z tym żyć? Mieć na sumieniu ludzi, którzy poszli na bruk i mieszkają pod mostem?

5. Przewłaszczenie na zabezpieczenie – nieruchomości i ruchomości. Polega na zmianie właściciela przedmiotu do czasu spłaty długu. W przypadku braku spłaty przedmiot można sprzedać jako wierzyciel we własnym zakresie – stosownie do umowy po określonej cenie lub przez przejęcie go na własność.

6. Są też inne sposoby zabezpieczeń (zastaw udziałów, akcji, leasing, itp.). Nie będziemy omawiać póki co innych metod, ponieważ są raczej proponowane zaawansowanym podmiotom gospodarczym.

Pamiętać należy o nie stosowaniu lichwiarskich odsetek – jest to dość proste do obalenia w sądzie, jeżeli dojdzie do sprawy sądowej. Pożyczkodawca będzie mógł dostać jedynie czterokrotność stopy lombardowej. Istotnym narzędziem w ustanawianiu większego zarobku są prowizje i ubezpieczenia (głównie stosowane przez firmy pożyczkowe) zwane po prostu kosztami pożyczki lub też zdyskontowane weksle. Wręczenie weksla nie jest bowiem pożyczką i nie podlega PCC. Weksel jest instrumentem finansowym, papierem wartościowym, którego posiadacz może wręczyć remitentowi (osobie, mającej należność z weksla) w zamian za np. dowolną kwotę. To oznacza, że wypisując weksel na kwotę 10 000 zł, remitent może go nabyć za 1000zł (o ile wystawca po takiej cenie zechce sprzedać). A to oznaczałoby, że gdy nadejdzie termin spłaty weksla, remitent bądź indosant zyska na nim 900%. Nie warto jednak kusić się na same stricte wekslowe „zyski” – najczęściej ludzie, którzy zgadzają się otrzymać środki za wszelką cenę (kto sprzedaje weksel warty 10 000 zł za 1000zł??) oferują obietnice bez pokrycia. Żeby nie było tak, że ktoś wystawi Ci weksel na 100 mln zł w zamian za 10 mln zł i zniknie z Polski. Ostatecznie dług można sprzedać, ale nie jest to ani proste, ani dochodowe. Może okazać się, że weksel na 10 000zł, kupiony za 1000zł, sprzedamy za 200zł. Warto więc dbać o ocenę ogólnej sytuacji potencjalnego dłużnika. A jeżeli już, to dwa razy zastanówcie się, czy chcecie się w pożyczki bawić.

 

Istnieją bowiem dodatkowe, niemiłe konsekwencje pożyczania większych kwot, szczególnie jeżeli dłużnik stoi pod ścianą – może np. nam grozić, może stwierdzić, że został oszukany i nie wiedział co podpisuje (potem macie bieganie po komendach i składanie zeznań, tłumaczenie że jesteście niewinni i chcieliście pomóc), może też po prostu zniszczyć przedmiot zabezpieczenia, albo posunąc się do innych nieczystych chwytów. Nie jest to lekka robota. Trzeba być twardym i doskonale zdawać sobie sprawę z tego, co może nas czekać.

Dlatego apel: na pożyczce można zarobić. Jednak to kwestie charakteru i szacowania ryzyka pożyczkobiorcy sprawią, że ten zarobek faktycznie przybędzie.

Pozdrawiam.

 

 

Jedna myśl nt. „Wierzytelności i windykacja, czyli jak pożyczać i ściągać długi

  1. Hej,

    Tekst bardzo dobrze przybliża sposoby zabezpieczenia wierzytelności. Znam z życia taki przypadek: Wujek nie zabezpieczył się, pożyczył „na gębę”. Oczywiście forsy nigdy nie dostał z powrotem, a był to jego cały dorobek życia, okupiony ciężką pracą.

    Dlatego niestety trzeba się bardzo pilnować w przypadkach ustaleń ustnych-> w domysle nawet przy bardzo dobrym kontakcie należy albo brać weksel albo szykować trzy siekiery.

    Pozdrawiam autora,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *