Zakładanie firmy. Jaki biznes wybrać?

Witam. W dzisiejszym artykule napiszę co nieco o zakładaniu pierwszej działalności. Już bez różnicowania na innowacje i nie-innowacje. Taka pierwsza działalność przede wszystkim powinna nauczyć Ciebie poruszania się po biznesowym podwórku. Żadna korporacja czy praca na etacie nie da Ci tych samych wrażeń i doświadczeń, co prowadzenie własnej firmy i ryzykowanie swoją gotówką. Co zakładać, a od czego trzymać się z dala? Zapraszam do lektury.

Na początku chcę zacząć od tego, że biznes, który będziesz chciał robić, powinien wynikać z Twojej pasji. Nie musi to być pasja, nad którą siedzisz po nocach -np. klejenie modeli. Bardziej chodzi mi o coś, czym nie będziesz się brzydził, coś, do czego każdego dnia będziesz szedł z uśmiechem na ustach i każdą wolną chwilę poświęcisz na planowanie rozwoju swojej pasji. Także jeżeli chciałbyś prowadzić sklep ze szczotkami do sedesów bo uwielbiasz po prostu ten temat, rób to (oczywiście w odpowiedni sposób). Nie da się ukryć, że branża szczotek do sedesów ma ogromny potencjał. Każdy w domu ma toaletę(a czasami niejedną) i będzie mógł chcieć mieć Twój produkt. Jeżeli Twoją pasją jest prowadzenie warzywniaka, to zadbaj o warzywniak jak o samego siebie – zrób super wizerunek, propaguj zdrowe żywienie, załóż bloga o warzywach, sprowadzaj wysokiej jakości produkty.

Rób to, co lubisz i co chcesz robić. Do biznesu nie możesz się zmuszać. Zmuszać to można się do pracy u kogoś, kiedy nie ma alternatywy – pracodawca płaci Tobie stałą pensję niezależnie od Twojego wyniku. Tylko wtedy działa powiedzenie „czy się stoi czy się leży, pieniądz się należy”. W swojej firmie z takim podejściem długo nie pociągniesz.

Kiedy już wiesz, co chcesz robić, należy zastanowić się nad rynkiem, który masz w około. Jest pewna strategia, którą nazywają strategią błękitnego oceanu. W myśl tej strategii powinieneś wejść na niezagospodarowany rynek (niszę), z którego zbierzesz największe owoce. Odwrotnością tej strategii jest krwawy ocean, czyli rynek, gdzie jest ogromna konkurencja i wejście na niego spowoduje zabieranie sobie nawzajem chleba z konkurencją. Przykładem takiego oceanu jest np. rynek pośrednictwa finansowego. Sam rozważałem otworzenie sieci placówek pośrednictwa finansowego bo mam w tym duże doświadczenie, jednak mam też spore obawy, czy pośredników w Polsce nie jest przypadkiem za dużo. Każdy próbuje wetknąć Tobie produkt, nie dość, że już jest zażarta walka między istniejącymi punktami to może nie starczyć miejsca dla nowego gracza. Mimo wszystko cały czas rozważam ten pomysł z prostego względu – jeżeli do tego pośrednictwa dodam pewną innowację (a uważam, że można!) albo coś, czego nie jest w stanie dodać konkurencja, to wypływam na ocean błękitny, a konkurencja zostanie dalej u siebie. Wszystko jest kwestią modelu finansowego. Innowacyjne podejście może (ale nie musi!) przekierować Ciebie na nowe wody. Poza tym, pewne innowacyjne projekty faktycznie są zgodne ze strategią błękitnego oceanu, z tym, że oceanu pustego. Na takim oceanie umrzesz z głodu, bo nie znajdziesz finalnego odbiorcy.

Także jeżeli masz już swoją pasję i stwierdzasz, że jesteś osobą działającą na błękitnym oceanie pełnym ryb (na razie tylko stwierdzasz!), możesz zaczynać wykonywać pierwsze kroki. Poza samym założeniem firmy coś, co musisz zrobić najpierw, to biznes plan i badania rynkowe. Nie ma sensu wykosztowywać się na coś, co nie będzie iść (CHYBA, że jest to Twoja pasja i hobby). Znam osobę, która bez portfolio stała się wysoce cenionym grafikiem przez to, że na pierwszych projektach kompletnie nic nie zarabiał. Nie zakładał działalności, robił ZA DARMO hobbystycznie różnorodne projekty graficzne dla firm – prosił tylko o referencje. Wszyscy byli zadowoleni, firmy bo nie płaciły i grafik (wówczas 18-letni) który budował portfolio. Obecnie jako absolwent ASP z ogromnym portfolio które w pierwszych latach zbudował hobbystycznie chwali się referencjami i kosi ogromne plony ze swojego wyhodowanego talentu. Firmy, które wcześniej brały za darmo, teraz płacą i doceniają grafika. Grafik tym firmom obecnie doradza nieodpłatnie marketingowo i w kwestiach reklamy. Pytanie, czy jak zbierze referencje nie stanie się dużą agencją reklamową z wyrobionymi referencjami??

Wróćmy do tematu – Kolejnym krokiem jest biznesplan, a w nim określenie kompletnego modelu biznesowego przedsiębiorstwa. Jeżeli nie znasz się na biznesplanach, skorzystaj z usług osób, które zajmują się pisaniem biznesplanów. Ale UWAGA! Znam tą branżę dobrze, sam działam w doradztwie i wykonuję studia wykonalności, biznesplany na zamówienie – jest ogromna ilość firm, gdzie za małe pieniądze dostaniesz gówniany biznesplan – nie warto więc kusić się na niskie oferty cenowe, bo nic z tego nie wyniknie – musisz znaleźć doradcę, który zrozumie to, co chcesz robić i znajedzie wszelkie za i przeciw, szanse i zagrożenia, wyliczy zapotrzebowanie na kapitał, oszacuje Tobie możliwości pozyskania funduszy z zewnątrz, wykona Tobie wyjścia awaryjne, przygotuje prezentację dla banku/inwestora/innych, racjonalnie podejdzie do Twoich założeń przychodowych i możliwości skalowania.

W sumie cena biznesplanu zależy też od tego, co robisz. Innaczej powinni Ciebie policzyć za wykonanie biznesplanu zakładu produkcyjnego, a inaczej za warzywniak – a jeszcze inaczej jak to będzie franczyzowa sieć warzywniaków. Przyjąłbym, że dla działalności generujących dochody niższe niż kilka tysięcy zł (PAMIĘTAJ, że działalność gospodarczą traktuję jak spółkę, i to, co wypłacasz SOBIE nie jest dochodem, ale kosztem pracownika! 5000 to kwota, która zostaje w firmie i będzie reinwestowana) miesięcznie koszt biznesplanu nie powinien przekroczyć 2-4000zł, a w ogóle moim zdaniem taki biznesplan można znaleźć w Internecie i dopasować do swoich potrzeb. Jeżeli robisz większą firmę, będziesz zatrudniał kilku(nastu) pracowników i więcej, powinieneś dokładnie opracować strategię i biznesplan. Jeżeli zaangażowane kapitały będą znaczną częścią Twojego majątku, powinieneś wynająć profesjonalistę. Tutaj ceny zaczynają się od 50 zł za godzinę pracy, a biznesplan najpewniej będzie kosztował Ciebie kilkanaście tysięcy lub więcej złotych.

Po co Ci biznesplan? Wielu amatorów bazarowych nie robiło biznesplanów i dotarło bardzo wysoko – wszystko dlatego, że oni mieli łatwo – po transformacji gospodarczej działali na ogromnym błękitnym oceanie, gdzie było pełno ryb-klientów. Sprzedawało się wszystko i biznesplan nie był tak bardzo potrzebny. Oczywiście Ci, którzy zatrudniali doradców i optymalizowali swoje struktury stawali się jeszcze więksi, likwidując mniejsze jednostki gospodarcze. Teraz wszędzie jest krew i nie wyobrażam sobie ryzykowania nawet 1000 złotych bez biznesplanu (mimo, że pewnie taki BP zmieści mi się na serwetce w restauracji). Biznesplan jest strategią działania, którą w pewnych odstępach czasu (np. miesięcznych) będziesz modyfikował. Z biznesplanu dokładnie wyczytasz, ile kapitału będzie Tobie potrzebne zanim zaczniesz zarabiać (pamiętaj że otworzenie biznesu to nie tylko budowa zakładu, remont sklepu (CAPEX) – to także środki potrzebne na utrzymanie we wstępnym etapie funkcjonowania – koszty publicznoprawne, licencje, koszty pracowników, najem powierzchni i inne (OPEX)). Modyfikując BP cały czas trzymasz rękę na pulsie i stosując odpowiedni controlling powinieneś na wczesnym etapie rozwoju stwierdzić czy: A) zamykasz działalność B) rozwijasz się sam C) szukasz kapitału na rozwój. Odpowiedź C) we wczesnym etapie działania (pod warunkiem, że tak wynika z controllingu) jest najbardziej odpowiednia. Dlaczego? Wyobraź sobie siebie, który nazbierał kilka patyków na ognisko (Twój kapitał). Wysiłkiem zacząłeś je zapalać i udało się, musisz jeszcze dmuchać na chrust, hubkę, ale się pali – właściwie tli ten maleńki ogieniek. I teraz porównując do wyżej opisanych wariantów: A) przestajesz dmuchać, bo nie masz siły albo drewno jest mokre B) dmuchasz dalej, będzie ciężko ale utrzymasz ogień C) szukasz kogoś, kto pomoże Tobie dmuchać lub da paliwo do oblania drewna lub przyniesie jeszcze więcej drzewa, węgla itd.

Tak właśnie wygląda pierwszy etap. Oczywiście jeżeli myślisz o jednym sklepie spożywczym, placówce bankowej, salonie SPA – nie potrzebujesz za bardzo opcji C), bo Twoje ognisko ma z góry określoną wielkość i raczej jego nie powinieneś powiększać – bo spalisz się razem z ogniskiem.

Co innego jak planujesz otworzyć drugie SPA, albo sieć salonów – wtedy jak najbardziej opcja C). Kapitalista właśnie tak podchodzi do ogniska – szuka dużej polany, gdzie naokoło jest mnóstwo suchego drzewa. Przyniesie jedno swoje polano, rozpali ogieniek i resztę zaczną dorzucać mu inni. To jest właśnie dźwignia finansowa.

Reszta – to już Twoje umiejętności operacyjne. Dopóki masz możliwość rozszerzania swojej sieci na kolejnych odbiorców, rozdmuchuj ognisko. Jeżeli rozwiniesz się wystarczająco, albo sprzedawaj biznes, albo żyj z niego – wybieraj już opcję B).

Ogromnym błędem jaki popełniają początkujący biznesmeni jest wybieranie opcji C), kiedy biznes nie ma racji bytu – zadłużanie się na coś, co jest skazane na klęskę może spowodować w latach późniejszych ogromną awersję do ryzyka i całkowitą rezygnację z wolności finansowej. Złudne myślenie, że więcej kapitału pomoże często kończy się tragicznie – strata dorobku życia (przez nieumiejętne zadłużanie się) ma swoje bardzo smutne historie.

Pamiętajcie też, że wolni finansowo są nie ci, którzy pracują, ale ci, którzy posiadają. Dlatego też, jak zaczynasz tworzyć swoją firmę, dbaj o pracowników i staraj się dobierać ich tak, jakby to oni mieli prowadzić firmę w Twojej chorobie czy niemożliwości bezpośredniego nadzorowania. Otaczanie się słabymi pracownikami, nie budowanie dobrego zespołu, to klęska dla Ciebie na całej linii. Jeżeli nie będziesz miał silnej kadry (szczególnie wyższego szczebla – jak ją masz to jesteś pewien, że dbają oni o niższe szczeble) – to wybij sobie z głowy opcję C). Żaden inwestor nie włoży ani grosza w biznes, który robią ciamajdy. Równie dobrze inwestor mógłby powierzyć budowę galerii handlowej cukiernikowi i rzeźnikowi.

Gromadź doświadczenie i nie bój się uczyć od innych. Najgorsze co może być to egoizm i samouwielbienie. Musisz słuchać innych i wyciągać wnioski ze swoich i innych przemyśleń. Jeżeli szukasz kapitału w opcji C), zawsze stań w pozycji inwestora i zastanów się, czy poszedłbyś na swoje warunki.

Wszystko co powyższe jest receptą na Twój sukces.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *