Życie bankiera

Jest takie powiedzenie, które idealnie sprawdza się w świecie kapitalistycznym.

„Pożycz od kogoś pieniądze na 3%, potem pożycz te pieniądze komuś na 6%, a o 3 idź zagrać w golfa”.

Zapraszam do lektury.

Golf

Chyba ze wszystkich biznesów, którymi się zajmowałem i zajmuję, najbardziej proste i kapitalistyczne jest pożyczanie komuś pieniędzy. Wiele razy pisałem, że pożyczanie od kogoś jest złe o ile idzie na konsumpcję. Ciężko jest utrzymać w ryzach swoje zestawienia finansowe, jeżeli wydajemy więcej niż mamy (kredyt, pożyczka). I tak potem musimy to oddać, a każdy kolejny kredyt powoduje zmniejszenie przyszłych miesięcznych wydatków o co najmniej kilka procent (kwoty te idą na spłatę rat). Niektórzy myślą, że jak łatwo idzie ze spłatą, to wezmą więcej kredytu – nieważne czy na samochód, czy na wakacje, czy na nowy TV. Z tego są tylko problemy i taka osoba kapitalistą nie zostanie. Nie widzę biznesowej przyszłości takiej osoby, o czym niejednokrotnie pisałem. Są jednak wyjątki i pożyczka na wydatki konsumpcyjne jest dobra.

Bo jeżeli mam 200 000 zł, z którego w ciągu roku zarobię 100 000, to lepiej jest mi skredytować np. samochód niż zamrażać w nim gotówkę, której nie pomnożę. Prawda?

 

Dobra, wróćmy do tematu, bo przecież nie o braniu, a dawaniu pożyczek mieliśmy pisać. Tym zajmują się niemalże wszyscy bankierzy. Każda lokata, która jest oferowana Kowalskiemu, musi przynieść dochód, dlatego też potrzeba środki te pożyczać. Bardzo lubię pożyczki, bo są wygodne, oprócz analizy pożyczkobiorcy i przekazania środków nie trzeba za dużo robić – można poświęcić się hobby lub budować inne biznesy :-)

ALE Pewnie wiele osób korzystających z tzw. serwisów social lending i będących pożyczkodawcami nie zgodzi się ze mną. No bo przecież dużo osób nie spłaca! Właśnie! To jest największa bolączka pożyczkodawcy. To, czy ktoś spłaci. Jak myślicie, czy banki pożyczają środki licząc, że klient nie spłaci?

Nie. Po to jest robiona analiza pożyczkobiorcy, aby do takiej sytuacji nie doszło. Banki wychodzą z założenia, że każdy chce żyć na poziomie równym lub wyższym niż ten, na którym dana osoba się znajduje-będzie więc spłacał, bo rezygnacja z pracy spowoduje sie cofanie takiej osoby. Jeżeli ktoś zarabia 5000 netto, to będzie chciał zarabiać tyle samo albo i więcej. Jeżeli ktoś zarabia 10 000 netto, to będzie chciał zarabiać tyle samo lub więcej. Bank szacuje, jaka jest pewność i stabilność sektora, w którym dana osoba pracuje. Inaczej będzie wyglądała analiza klienta pracującego w korporacji, a inaczej klienta pracującego w prywatnej firmie. Jeszcze inaczej będzie wyglądała sytuacja osoby na DG (działalność gospodarcza), gdzie dochody nie są pewne, mimo to osoba taka też chce żyć na poziomie równym lub wyższym niż dotychczasowy. Bank weryfikuje różne elementy wiarygodności, robi tzw. analizę scoringową. Sprawdza BIK, sprawdza rejestry długów. Dopiero kiedy ma pewność, że dana osoba zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby spłacić – pożycza środki.

Bank często, w przypadku większych kwot, bierze także zabezpieczenia: poręczenia, zastaw, hipotekę. Ale jest to pewnego rodzaju smycz niż chęć spieniężania zabezpieczeń. Bankowi przede wszystkim zależy, żeby nie doszło do zdarzenia zwanego default, czyli niewypłacalności klienta. Jest to związane ze sprawozdaniem banku m.in. rezerwami i odpisami na tzw. złe długi. Przykładowo, jeżeli bank pożyczy komuś powiedzmy 10 000zł i kwota ta jest spłacana regularnie, bank musi trzymać w „zapasie” około 300zł na koncie. Jeżeli jednak klient stanie się niewypłacalny i pożyczka stanie się złym długiem, bank będzie musiał założyć pełną rezerwę, tj. 10 000zł. Są jeszcze pośrednie warianty, opóźnienia w spłacie (30,90,180 dni) itp. które krok po kroku zwiększają rezerwę. Zwiększanie rezerwy i odpis powodują ewidentną stratę banku i nie jest to korzystne.

Tymczasem lenderzy społecznościowi mają bardzo ograniczoną analizę ryzyka. Powiedziałbym nawet, że jest z ich strony pewna naiwność (przyznaję, że sam kiedyś pożyczałem ludziom środki przez social lending), że jak ktoś ma dobry BIK, KRD i zweryfikowany adres zamieszkania to będzie płacił. Nieprawda. Jak ktoś idzie do serwisów SL, to znaczy że ma jakiś problem – nie ma dochodu, lub ma dochody nieudokumentowane. Jak ocenicie wiarygodność kredytową osoby, która pożycza środki przez instytucje pozabankowe? Oczywiście, noga mogła się powinąć lub kwota jest tak mała, że szkoda zachodu w banku. Ale takie sytuacje są rzadkością. Jak ktoś ma zdolność, to bierze kartę albo debet na rachunku i po problemie. SL i pożyczki pozabankowe są instytucjami podwyższonego ryzyka – pisałem o tym przy kwestiach lichwy. Jest to zrozumiałe, że koszt jest większy, bo i ilość niespłaconych transakcji jest większa. Jeżeli koszty byłyby niższe, firma pozabankowa nie mogłaby się utrzymać.

Tym samym social lenderzy stoją na straconej pozycji, bo nie mogą manipulować kosztem pożyczki SL, zostając tylko przy odsetkach (rezygnując z opłaty przygotowawczej i ubezpieczenia). Oczywiście taka pożyczka jest łatwiejsza do spłacenia i na pewno jest znacznie lepszym źródłem finansowania pożyczkobiorcy niż firmy pozabankowe. Niestety ta pustka między ryzykiem pożyczkobiorcy i pożyczkodawcy jest na tyle duża, że tej drugiej stronie nie jest opłacalne dawanie takiego finansowania. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy, wszystko jest kwestią doboru klientów. Tak jak na giełdzie ryzyko dotyczy prawidłowego „typowania” spółek. Ale statystyka jest nieubłagana i każdemu pożyczkodawcy kiedyś noga się powinie. Po co grać w grę, w którą się przegrywa mimo kilku początkowo dobrych rozdań(szczęście początkującego?)?

Dlatego powiedzenie o 3%, 6% i 3 godzinie nie jest takie łatwe we wdrożeniu, jakby się to mogło wydawać. Wszystko jest kwestią praktyki.

Dlatego też oto zasady prawidłowego pożyczania pieniędzy:

1. Upewnij się, że znasz swojego pożyczkobiorcę. Dowiedz się czym się zajmuje, czy ma rodzinę, jakie ma zobowiązania.
2. Zastanów się nad ustanowieniem zabezpieczenia. Szczególnie jeżeli chodzi o kwoty, które w Twoim przekonaniu są na tyle duże, że jeżeli ich nie odzyskasz to mocno zabolą i zdestabilizują Twój budżet, majątek.
3. Zastanów się nad określeniem kosztu pożyczki. Ile faktycznie powinieneś żądać za finansowanie zależy od Twoich cech charakteru. Wyzysk i lichwa zaczyna się w momencie, kiedy dajesz komuś warunki nie do wykonania. Jest to moja luźna interpretacja. Lichwą etymologicznie jest nawet pożyczka na 1% rocznie. Wg przepisów prawa nie możesz przekroczyć 4-krotności stopy lombardowej NBP. Jednakże są inne koszty, które możesz uwzględnić (przygotowanie, koszty dojazdu-jeżeli odbierasz środki osobiście, inne).
4. Niektórzy pożyczki uważają za niemoralne. Tak było. Obecnie cała gospodarka opiera się na długu. Stała się to rzecz normalna. Jeżeli jednak nie czujesz inspiracji, nie pożyczaj. Litość w stosunku do pożyczkobiorcy wygra i nigdy nie odzyskasz pieniędzy (smutne i prawdziwe).
5. Zastanów się, czy chcesz windykować osobę której pożyczasz. Nie radzę pożyczać dużych kwot rodzinie, bo nie kończy się to zwykle dobrze. Tak samo nie radzę pożyczać ludziom spod ciemnej gwiazdy.
6. Zbieraj doświadczenia. Zacznij od niedużych kwot. I pozyczaj dla osób bezpiecznych. Jeżeli znajomy ma firmę i bierze kredyt w banku, zaoferuj mu podobne lub lepsze warunki. Zabezpiecz się.
7. O 15:00 spotykamy się na polu golfowym ;-).

 

Pozdrawiam!

Jedna myśl nt. „Życie bankiera

  1. Bardzo fajny blog:)

    Ale z tym artykułem jako aktywny inwestor na sl w znacznej części nie mogę się zgodzić; )

    Z twierdzeniami co do giełdy tez…

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *